„Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska

Czy w ostatnim czasie wpadły w Wasze ręce książki, dzięki którym poczuliście wiosnę? W moim przypadku była to powieść „Przez milion burz” Agaty Czykierdy-Grabowskiej, której recenzję mam dzisiaj dla Was. Wystarczy tylko spojrzeć na tę piękną kwiecistą okładkę, żeby poczuć tę wytęsknioną porę roku. To właśnie ta okładka i imię głównej bohaterki (pierwszy raz trafiłam na książkę, w której główna bohaterka ma tak samo na imię jak ja) spowodowały, że zdecydowałam się poznać tę historię, tak więc nie przedłużając, zapraszam na recenzję!



 „Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska
Kiedy Martyna traci pracę w korporacji, postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków. Niestety okazuje się, że posesja ta jest w tragicznym stanie. Podczas porządków, dochodzi do pewnych komplikacji w postaci ataku nietoperza, odnalezienia zestawu srebrnych sztućców, a także spotkania Huberta, z którym wiele lat temu łączył ją letni romans... Czy ich uczucie odżyje po tylu latach? Kto i dlaczego próbuje włamać się do domu jej dziadków? Czy coś z tym wszystkim mają wspólnego stare sztućce?

 „Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska
Książka ta dzieli się na krótkie rozdziały opisujące teraźniejszość oraz przeszłość. Według mnie była ona przyjemną obyczajówką podchodzącą pod romans, w której młodzieńcza miłość po latach daje o sobie znać. Martyna była typową panią z miasta, którą sytuacja zmusiła do tego, aby rozstać się ze swoim chłopakiem i wyjechać na wieś. Z kolei Hubert został przedstawiony jako idealny mężczyzna, taki, jakiego ciężko jest spotkać w dzisiejszym czasach, w dodatku był on stanu wolnego, co wydawało się dziwne, jednak później miało to swoje uzasadnienie. Tej całej opowieści towarzyszył wiosenny i letni klimat, w którym tytułowe burze miły swój udział. Mimo tych burz, wątków z włamaniem do posesji dziadków Martyny i niektórych smutnych wspomnień, była to dla mnie przyjemna i przewidywalna książka w sielskim klikacie, która wiadomo, jak się skończy.

 „Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska
„Przez milion burz” była dla mnie przyjemną obyczajówką, z którą miło spędziłam czas, jednak nie będę o niej długo pamiętać. Polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie takie motywy jak nowy początek, czy dawne uczucie, które powraca po latach, no i jeśli macie dosyć już zimy i chcielibyście już poczuć wiosnę. Myślę, że ta historia wprowadzi Was w dobry nastrój, a piękne wydanie z pewnością będzie cieszyć Wasze oczy!

29 komentarzy:

  1. Już przeczytałam tę książkę .Bardzo mi się podobała. Więcej opowiem o niej wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Such a beautiful book. Thanks for the great review!

    OdpowiedzUsuń
  3. Such an interesting review! I love the cover! Awesome photos of your cat too!

    OdpowiedzUsuń
  4. This book is very Interestng! Thank you, Martyna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię, gdy książki potrafią przenieść w inny klimat – w tym przypadku wiosenny, pełen słońca, młodzieńczych emocji i nostalgii za tym, co minęło. Fajnie, że autorka wplotła zarówno tajemnicę w postaci włamania, jak i powracającą miłość – to dodaje historii trochę dynamiki i ciekawości. Idealna lektura na leniwe popołudnie, żeby oderwać się od codzienności i poczuć oddech wiosny, nawet jeśli za oknem jeszcze zima.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Też uwielbiam książki, które pozwalają na chwilę uciec i poczuć inny klimat – szczególnie taki pełen słońca i nostalgii. Idealne na poprawę humoru!

      Usuń
  6. Mnie się bardzo spodobał w tej książce motyw burzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć Martynko!!!
    Powiem Ci szczerze, że sam tytuł tej książki zaintrygował mnie, a po przeczytaniu recenzji zachęciłaś mnie do siegnigniecia mnie po publikacje, jeśli tylko będę miała okazję :) Lubię książki z tajemnicami, a tam ten nietoperz i w dodatku e srebrne sztućce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć 😊 Cieszę się, że zachęciłam Cię do tej książki, może akurat Ci się spodoba 😊

      Usuń
  8. Lekka i przyjemna :) myślę, że fajnie od czasu do czasu przeczytać taką książkę dla relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Warto czasami odprężyć się przy takiej obyczajówce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przyjemna i zachęcająca recenzja. Po takiej opinii aż chce się sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię do niej zachęciłam 😊

      Usuń
  11. Raczej nie sięgnę. Czytałam już coś tej autorki i mnie nie porwało.
    Poza tym znów schemat porzucenia pracy i wyjazdu na wieś... gdyby tak wszystko zliczyć, to wsie już by były gęściej zaludnione niż miasta ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładna okładka. Udekoruje półkę. Pozdrawiam ❤️

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię powieści tej autorki

    OdpowiedzUsuń

„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida

Znacie azjatycką serię „Zaleca się kota” Shō Ishida? Kto już dłuższy czas obserwuje mój blog, ten zapewne wie, że przeczytanie kolejnej częś...