„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus

Lubicie, kiedy akcja w książce dzieje się we Włoszech? Ja uwielbiam, w dodatku Rzym, przystojny Włoch i wątek romantyczny to czynniki składające się na lekturę idealną na lato. Można je spotkać w książce „Miłość na pełny etat” Patrycji Fidelus. Co jeszcze można w niej spotkać? Dodam, tylko że nie należy ona do zwykłych monotematycznych romansów, jakich pełno. Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat historii opisanej w tej książce, to zapraszam na recenzję!


„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus
Życie Natalii opiera się na karierze. Pracuje w Rzymie w międzynarodowych banku, w którym pełni funkcję dyrektora. Uczucia zostawia za sobą, ponieważ kiedyś złamano jej serce. Pewnego dnia na jej drodze staje Andrea, czyli jej pierwsza miłość, z którą łączy ją niedokończona historia. Kiedyś łączyło ich wielkie uczucie, do czasu aż Andrea zniknął bez pożegnania ani bez żadnych wyjaśnień. Po latach wraca z tajemnicą sprzed lat, jednak Natalia nie jest już tą samą dziewczyną co kiedyś i w dodatku zostaje jego przełożoną... Dlaczego tak nagle Andrea zniknął? Jak teraz będzie wyglądać ich relacja? Czy Natalia zdoła mu kiedyś znowu zaufać?

„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z perspektywy Natalii. Występują w niej dwie płaszczyzny czasowe: jedna ma miejsce trzynaście lat temu i opisuje początki poznania, a później wielką miłość Natalii i Andrei, z kolei teraźniejsza płaszczyzna opisuje życie Natalii, w którym po latach pojawił się Andrea. Głównie akcja toczy się w Rzymie, który został ciekawie opisany, szczególnie jego zabytki i miejsca, które warto zwiedzić. Jednak ogólnie nie jest to lektura, w której bohaterowie spędzają tam urlop. Płaszczyzna czasowa opisująca czasy teraźniejsze, której jest więcej niż tej opisującej czasy przeszłe, przedstawia losy Natalii pracującej w korporacji na kierowniczym stanowisku i to najczęściej  tam toczy się akcja, ponieważ główna bohaterka należy do tych, którzy uciekają w pracę przed problemami osobistymi i skupiają się głównie na karierze. To w pracy często widywała się z Andreą, co nie było dla niej łatwe ze względu na łączące ich kiedyś uczucia. Z wielkim zainteresowaniem czytałam o ich relacji i byłam bardzo tego ciekawa, kiedy w końcu Natalia mu znowu zaufa. Ciekawiło też mnie to, dlaczego Andrea zniknął tak nagle. Wątek miłosny w tej książce był dla mnie bardzo interesujący i kibicowałam bohaterom, żeby zakończył się dobrze. 

Ogólnie była to dla mnie ciekawa historia, z którą miło spędziłam czas i czytając ją, czułam się tak, jakbym była Rzymie. Jednak tak naprawdę zdecydowałam się ją przeczytać nie tylko dlatego, że wydaje się ona idealnym romansem na lato. Powieść ta jest debiutem, którego byłam bardzo ciekawa, bo już od dłuższego czasu obserwuję na Instagramie profil Patrycji i widzę jak starannie i pomysłowo go prowadzi, dlatego pomyślałam, że „Miłość na pełny etat” musi opisywać ciekawą, wartą przeczytania historię i nie myliłam się. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu, fabuła mocno mnie wciągnęła, podczas czytania nie zabrakło wrażeń i wszystko zakończyło się tak, jak powinno. Tak więc spotkanie z tą książką uważam za udane.

„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus
„Miłość na pełny etat” jest ciekawą książką, w której można spotkać wątek romantyczny i towarzyszące mu złamane serce, a także zaufania, które trudno jest odbudować. W dodatku czytając tę powieść, można się poczuć tak, jakby się było w Rzymie. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie gorące romanse, z którymi można przeżyć naprawdę ciekawą i pełną emocji przygodę.

„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus

„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska

Byliście kiedyś w Berlinie? A co powiecie o na opowieść o przyjaźni trzech kobiet różnych narodowości mieszkających w tym mieście? W książce „Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszki Oknińskiej przyjaźń ta odgrywała znaczącą rolę. Przyjrzyjmy się bliżej tej historii!



„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska
W Berlinie splatają się losy trzech kobiet: Anny z Polski, Melek z Turcji i Nasiry z Syrii. Każda z tych kobiet ma za sobą pewną historię, której towarzyszą lęki i marzenia. Kobiety te tęsknią za domem oraz pragną być zrozumiane. Ich przyjaźń sprawia, że uczą się odnajdywać siebie na nowo, mierzą się z uprzedzeniami, różnymi wyborami i uczuciami, które potrafią namieszać w życiu. Jak potoczą się ich losy w Berlinie, do którego przybyły z różnych krajów? Czy mimo przeciwności losu, będą miały odwagę, aby zacząć wszystko od nowa?

„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Narratorem jest Anna z Polski, której przyjaciółki pochodzą z innych krajów. Każda z nich nie miała lekkiego życia osobistego. Kobiety te miały za sobą ciężkie i bolesne doświadczenia miłosne, jednak w tym wszystkim zawsze mogły na siebie liczyć i to mi się bardzo podobało w tej książce. Ogólnie wątek opisujący ich przyjaźń był bardzo interesujący, bo opisywał kobiecą solidarność i siłę, jaką im dawała ta relacja. Chciałabym też mieć takie przyjaciółki jak Anna, choć pewnie nie dogadałabym się z kobietami z innego kraju. W książce tej nie zabrakło też wątków miłosnych, które również były interesujące i fajnie się je czytało. Oprócz tego, dzięki bohaterkom z Turcji i Syrii, czytając tę powieść, można było poznać tradycje i obyczaje tych krajów, a niektóre z nich były naprawdę interesujące. W tej książce najbardziej podobało mi się to, że opisywała ona sytuacje, które mówiły o tym, że nawet w obcym mieście, kiedy ma się obok drugiego człowieka, można znaleźć dom. Końcówka tej całej historii bardzo mi się spodobała i idealnie domknęło całość.

„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska
„Berlin. Obce, swoje, niczyje” opisuje piękną historię o przyjaźni, która zawsze dodaje siły w ciężkich sytuacjach. Bardzo spodobała mi się historia opisana w tej powieści i pochłonęłam ją szybko. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie historie o kobiecej sile, którą daje przyjaźń i takie historie, które mówią o tym, że prawdziwy dom to nie tylko budynek, w którym mieszkamy, a ludzie, dzięki którym go tworzymy.

„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

„Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska

Co Was skłoniło do sięgnięcia po książkę, którą teraz czytacie lub którą przeczytaliście ostatnio? Mnie zachęciła piękna wakacyjna okładka powieści „Wszystko, czego dziś chcę” Moniki Leśniewskiej, z którą ostatnio spędziłam miło czas podczas opalania w upalny dzień. Jednak ta książka wcale nie jest o beztroskich wakacjach. A o czym? Zobaczcie sami!



 „Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska
Zofia jest kobietą po przejściach, która doświadcza żałoby, choroby i utraty pracy. Pewnego dnia dowiaduje się, że dostała w spadku dom w Sardynii. W końcu postanawia założyć tam fundację wspierającą kobiety. Zofia zaczyna wtedy rozumieć, że największą siłę daje solidarność kobiet oraz zawsze warto marzyć mimo przeciwności losu. Czym jeszcze życie zaskoczy Zofię? Czy uda jej się w Sardynii odzyskać siebie i odnaleźć sens w życiu?

 „Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały rozpoczynają się cytatami z popularnych piosenek i ogólnie są długie, ale za to dzielą się na poszczególne dni. Książkę tę czyta się przyjemnie, potrafi zainteresować. Ciekawie zostało opisane życie Zofii, która ostatnimi czasy nie miała szczęścia. Najpierw umarł jej mąż, później dowiedziała się, że ma raka, a jeszcze później straciła pracę. Nie zabrakło w tej całej historii także weselszych wątków, czyli miłosnych, które nie były przewodnie, więcej było tych wątków związanych z piękną przyjaźnią i sile kobiecej wspólnoty. Pobyt Zofii w Sardynii został opisany tak gdzieś w połowie książki, kiedy okazało się, że dostała tam spadek. Tak więc nie jest to książka typowo wakacyjna, ale kiedy główna bohaterka była już we Włoszech, podczas czytania można było poczuć klimat tego pięknego kraju, bardzo różniącego się od naszego. Ogólnie zaciekawiły mnie losy Zofii, która miała życie pełne wrażeń, polubiłam główną bohaterkę, jednak według mnie książka ta zakończyła się dziwnie. Końcówka tej całej historii była trochę niepewna i jednocześnie smutna za sprawą złej nowiny, ale i zakończyła się też szczęśliwie za sprawą miłej, niespodziewanej i trochę przerysowanej wizyty pewnego gościa.

 „Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska
„Wszystko, czego dziś chcę” jest ciekawą powieścią obyczajową, z którą można miło spędzić czas. Historia ta pięknie opisuje to, jak można odnaleźć szczęście w codzienności mimo przeciwności losu. Jeśli lubicie słodko-gorzkie książki, dające nadzieję na to, że wszystko może zakończyć się dobrze, to ta historia będzie dla Was w sam raz.

„Piękna skóra przez cały rok” Monika Wasilewska, Aneta Łańcuchowska

Czy zmagacie się z problemami skóry, które nasilają się wraz ze zmianą pór roku? Czy może ogólnie macie problemy z cerą, z którymi trudno sobie poradzić? Jeśli tak, to w takich przypadkach pomocna będzie książka „Piękna skóra przez cały rok” napisana przez lekarkę dermatolog-wenerolog Monikę Wasilewską i dyplomowaną dietetyczkę Anetę Łańcuchowską. Ja już tę książkę mam za sobą i muszę powiedzieć, że jej autorki przekazują w niej masę przydatnej wiedzy odnośnie stanu skóry. Przyjrzyjmy się jej bliżej!




„Piękna skóra przez cały rok” Monika Wasilewska, Aneta Łańcuchowska
Książka ta jest praktycznym przewodnikiem po świadomej pielęgnacji i diecie. Zawarte w niej informacje opierają się na wiedzy klinicznej i wieloletniej praktyce autorek, które w tej książce łączą swoje doświadczenia i wyjaśniają to, jak codzienne wybory żywieniowe oraz pielęgnacyjne mogą wpłynąć na kondycję skóry. Dzięki temu przewodnikowi można dowiedzieć się tego, jak przez cały rok mądrze pielęgnować swoją skórę, która ma swój własny rytm zmieniający się wraz z porami roku i reaguje na to jak o siebie dbamy. Książka ta opisuje przeróżne składniki kosmetyczne i wyjaśnia to, które naprawdę działają, a także pomaga stworzyć dopasowaną do aktualnych potrzeb skóry rutynę pielęgnacyjną. Oprócz tego, autorki obalają popularne mity związane z pielęgnacją i zdrowym żywieniem, a także podpowiadają, jak prawidłowo dobrać kosmetyki, suplementy oraz to, jak zdrowo się odżywiać. W książce tej znajdują się również przeróżne przepisy na dania, które wspierają zdrowie skóry od środka. Tak więc autorki pokazują, jak można łączyć rozsądną pielęgnację ze zbilansowaną dietą, po to, aby wspomóc skórę w naturalnej regeneracji.

„Piękna skóra przez cały rok” Monika Wasilewska, Aneta Łańcuchowska
Przewodnik ten dzieli się na dwie części. Pierwsza opisuje to, jak dbać o skórę w każdej z czterech pór roku. Druga z kolei zawiera porady na cały rok. Ogólnie książka ta napisana w prosty i przejrzysty sposób. Przeczytałam ją w wielkim zainteresowaniem, bo nie wiem, czy wiecie, ale kiedyś na moim Instagramie zamieszkałam dużo recenzji kosmetycznych, w tym kosmetyków do pielęgnacji skóry, a w sieci można jeszcze znaleźć mój kosmetyczny blog z recenzjami, na którym już nie jestem aktywna. Na wybór recenzowanych przeze mnie kosmetyków miały wpływ pozytywne opinie innych recenzentów, obietnice producenta lub piękne szaty graficzne. Niestety ciągle zmagałam się z problemami skóry, a książka „Piękna skóra przez cały rok” uświadomiła mi, jakie popełniałam błędy. Jej autorki, dzięki swojej wiedzy, obalają mity dotyczące marketingowych obietnic, czy przypadkowych porad z Internetu, w które łatwo jest uwierzyć. Teraz, stan mojej skóry się polepszył, bo używam już sprawdzonych kosmetyków, jednak moja cera nadal nie jest perfekcyjna, ale dzięki tej książce poszerzyłem swoją wiedzę na temat tego, jak o nią lepiej dbać oraz jakie nawyki żywieniowe wprowadzić. Spodobało mi się w tej książce to, jak w prosty przejrzysty sposób zostały opisane składniki kosmetyków zawarte na każdym opakowaniu produktu, które zawsze były dla mnie niezrozumiałe. Dzięki tej książce można łatwo nauczyć się tego, jak je odczytywać, co dany składnik oznacza i jakie ma właściwości. W przewodniku tym spodobały mi się też zdrowe przepisy, które wydają się być bardzo smaczne i które zamierzam przetestować. Za sprawą tej książki zamierzam też pić więcej wody, szczególne teraz w tym upalnym czasie i jeść mniej słodyczy, które szkodzą skórze, ale niestety są moją wielką słabością. Tak więc przewodnik ten będzie bardzo przydatny dla tych, co chcą mądrze zadbać o swoją skórę. Rady specjalistek, mogą łatwo w tym pomóc i sprawić, że nie będziecie już popełniać błędów, które popełniliście, jeśli chodzi o pielęgnację, czy żywienie.

„Piękna skóra przez cały rok” Monika Wasilewska, Aneta Łańcuchowska
„Piękna skóra przez cały rok” jest bardzo mądrym i przydatnym przewodnikiem dla wszystkich tych, którzy interesują się pielęgnacją, zmagają się z problemami skóry i chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe na lepsze. Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce, bo dzięki niej poszerzyłam swoją wiedzę na temat dbania o skórę. Tak więc bardzo polecam Wam ten przewodnik, bo zawarte w nim informacje i rady, mogą sprawić, że polepszy się stan waszej skóry i przy okazji zdrowia.

„Pechowe wakacje” Agnieszka Łepki

Chcielibyście zwiedzić Filipiny? A może już macie za sobą wizytę w tym kraju? Ja bym chciała go zwiedzić gdyby nadarzyła się okazja, ale nie jest to na szczycie moich podróżniczych marzeń. Póki co, udało mi się trochę zwiedzić Filipiny za sprawą książki „Pechowe wakacje” Agnieszki Łepki. Już sam tytuł mówi o tym, że jej bohaterowie mieli wakacje pełne przygód. Przyjrzyjmy się bliżej tej historii! 


 „Pechowe wakacje” Agnieszka Łepki
Denis i Amanda są małżeństwem, które decyduje się na spontaniczny wyjazd do Filipin. Mają nadzieję, że wypoczną w pięknym malowniczym miejscu i w ogóle nie spodziewają się tego co ich tam czaka... Zabierają ze sobą Tobiasza z żoną Dianą, który nie jest jakimś ich bliskim znajomym, ale za to perfekcyjnie zna angielski. Na tę wycieczkę niespodziewanie wprasza się jeszcze jedna para, czyli Gerard i Bianka, których różnica wieku jest bardzo zauważalna. Od początku tej całej wyprawy wszystkich prześladuje pech, a różnica charakterów nie ułatwia sytuacji. Jakie niespodziewane wydarzenia spotkają ich na wakacjach? Jak będzie wyglądać ich życie po powrocie do domu?

 „Pechowe wakacje” Agnieszka Łepki
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały napisane są z perspektywy trzech kobiet: Amandy, która jest ułożoną kobietą po czterdziestce, Diany, czyli zawsze perfekcyjnie wyglądającej kobiety również po czterdziestce i infantylnej trzydziestoletniej Bianki. Te trzy kobiety bardzo różnią się od siebie. Łączy je tylko jedna rzecz: tkwienie w nieperfekcyjnym małżeństwie. Każdej z nich podróż do Filipin otworzyła oczy i w związku z tym postanowiły zmienić coś w swoim życiu. Podróż ta była pełna przygód i czytając tę książkę, można było się poczuć, jakby się było w Filipinach. Różnice charakterów bohaterów były dla mnie bardzo ciekawe, czasami nawet komiczne. Można było się uśmiać, czytając wątki z udziałem infantylnej Bianki, jej o trzydzieści lat starszego partnera Gerarda, który stwarzał problemy, a także Amandy, którą ta dwójka strasznie irytowała. Ogólnie wszyscy bohaterowie tej powieści byli bardzo barwni i ciekawi, jednych polubiłam bardziej, drugich mniej. Oprócz tego, w książce tej występowało dużo ciekawych sytuacji, pikantnych scen i zdrad, a na końcu nie zabrakło też tragicznego wydarzenia. Tak więc przeżyłam z tą powieścią ciekawą i pełną wrażeń przygodę, która wydarzyła się niespodziewanie. Zanim sięgnęłam po tę książkę, nie wczytywałam się za bardzo, o czym ona jest, zdecydowałam się ją przeczytać ze względu na to, że ostatnio bardzo polubiłam pióro Agnieszki Łepki. Jej styl pisania bardzo potrafi mnie zaciekawić, a czasami nawet rozbawić i tak też było podczas czytania tej książki.

 „Pechowe wakacje” Agnieszka Łepki
„Pechowe wakacje” jest ciekawą, pełną wrażeń i przygód powieścią. Jest to idealna lektura na wakacje, dzięki której można się zrelaksować i za sprawą problemów głównych bohaterów zapomnieć o własnych. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, z pewnością nie będziecie się z nią nudzić!

„Ballada o miłości” Lucinda Riley

Znacie książki Lucindy Riley? Ja przez długi czas znałam tylko jedną, którą czytałam dawno temu. Jednak kiedy zobaczyłam piękne wydanie powieści „Ballada o miłości”, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać i tym sposobem mam już za sobą kolejną książkę tej autorki, na której recenzję Was dzisiaj zapraszam!



 „Ballada o miłości” Lucinda Riley
Jest rok 1963. Keira zna tylko proste życie, ponieważ mieszka w małym miasteczku na irlandzkim wybrzeżu. Kiedy zakochuje się w Conie, który jest miejscowym przystojnym muzykiem, musi dokonać ciężkiego wyboru. W wyniku pewnej intrygi wybór ten zostaje szybko dokonany i tym sposobem Keira i Con wyjeżdżają do Londynu, po to, aby Con mógł rozwijać swoją karierę muzyczną. Z początku ciężko im się tam żyje, jednak kiedy Com odnosi sukces w branży muzycznej, ich życie znacznie się zmienia. Mimo pozytywnych zmian okazuje się, że sława ma też swoje mroczne oblicze... Con zaczyna otrzymywać pogróżki, a sekrety z przeszłości dają o sobie znać. Kto i dlaczego życzy Conowi źle? Czy ujawnienie sekretów z przeszłości zniszczy wszystko, co do tej pory osiągnął?

Mija wiele lat, jest rok 1986. Po tragicznych wydarzeniach, koledzy Cona decydują się reaktywować swój zespół podczas wielkiego koncertu charytatywnego. Niestety siedemnaście lat temu Con zerwał z nimi kontakt i nikt nie wie, gdzie się zaszył. Czy pojawi się na tym koncercie? Jakie przełomowe wydarzenie będzie miało wtedy miejsce?

 „Ballada o miłości” Lucinda Riley
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozpoczyna się ona prologiem, w którym z początku nie wiadomo, co chodzi, następnie historia ta dzieli się na trzy części. Akcja w pierwszej i drugiej rozgrywa się w latach sześćdziesiątych, a trzecia w osiemnastych (w tej części została wyjaśniona sytuacja, którą opisywał prolog). To wszystko kończy epilog. Z początku historia ta zaczyna się jak zwykła niewinna, ale bardzo ciekawa powieść obyczajowa z wątkiem romantycznym. Kiedy coraz bardziej zaczęłam zagłębiać się w tę historię, zaczęła mnie ona ciekawić coraz bardziej i bardziej. Interesująco zostały opisane wątki związane z wielką miłością i przyjaźnią, której przebieg bardzo potrafił zaskoczyć. Szczególnie ciekawie zostało opisane to, jak relacje potrafią zmienić się pod wpływem kariery. Czasami można je naprawić, a czasami też jest już na to za późno. Tak więc spełnione marzenia nie zawsze przynoszą szczęście w życiu tak jak w tej książce. Historia opisana w niej jest też pełna ciężkich wyborów, które ukształtowały przyszłe życie bohaterów. Końcówka była dla mnie bardzo poruszająca i aż musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu, żeby ochłonąć, przez pewne wydarzenie łamiące serce, które było spowodowane dążeniem do wyrównania rachunków z przeszłości. Ogólnie, w zakończeniu wiele się działo, i było w nim wiele niesprawiedliwości. Tylko czekałam w wielkim napięciu na to, aż prawda wyjdzie na jaw. Finał książki bardzo mnie zaskoczył i mimo żalu po smutnym zdarzeniu, o którym pisałam wcześniej, pozostałe wątki zakończyły się według mnie szczęśliwie.

 „Ballada o miłości” Lucinda Riley
„Ballada o miłości” jest bardzo poruszającą książką, która potrafi mocno zaciekawić, dostarczyć wielu emocji i złamać serce. Jeśli lubicie poruszające historie o miłości i spełnianiu marzeń, to ta książka będzie dla Was w sam raz. Po jej przeczytaniu stwierdzam, że mimo smutnych zdarzeń, jest to jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Tak więc bardzo ją polecam.

 „Ballada o miłości” Lucinda Riley

 „Ballada o miłości” Lucinda Riley

 „Ballada o miłości” Lucinda Riley

„Godziny gniewu” M.M. Perr

Co najbardziej lubicie w seriach kryminalnych lub literaturze detektywistycznej? Ja w nich lubię to, że można je czytać od środka lub nie kolei, bo i tak opisują inną historię kryminalną, na której skupia się cała fabuła książki. Dlatego też tym postanowiłam sięgnąć po siódmy tom serii o podkomisarzu Robercie Lwie autorki M.M. Perr, czyli „Godziny gniewu”. Do tej pory poznałam dopiero drugi tom tej serii, który bardzo mi się spodobał, zobaczmy zatem, czy ta część była równie interesująca!


„Godziny gniewu” M.M. Perr
Podkomisarz Robert Lew, po rodzinnej tragedii, która wydarzyła się lata temu, próbuje odbudować więź z dorosłą córką Basią. Niestety każda próba kończy się kłótnią lub milczeniem. W dodatku Basia zrywa z nim kontakt na wiele miesięcy, ponieważ trafia do pewnej wspólnoty religijnej. Nagle niespodziewanie dzwoni do ojca, mówiąc mu, że zabiła człowieka. Po tej informacji Robert jest rozdarty między obowiązkiem policjanta a miłością do swojej córki. Coraz bardziej poznaje świat wspólnoty, do której trafiła Basia. Wiara miesza się w nim z manipulacją, panuje duże napięcie, a granice dobra i zła łatwo przekroczyć. Czy podkomisarzowi uda się zmierzyć z ludźmi, którzy zawładnęli umysłem jego córki? Jak poradzi sobie z gniewem i poczuciem winy, które ciągle mu towarzyszy?

„Godziny gniewu” M.M. Perr
W książce tej narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są dość krótkie, każdy z nich rozpoczyna się cytatem biblijnym. Fabuła skupia się głównie na sekcie, do której dołączyła Basia. Zostaje również przybliżona tragedia, która wydarzyła się w rodzinie Roberta Lwa, o której ani on, ani jego córka ciągle nie mogą zapomnieć. Tak więc, jeśli ktoś nie czytał pierwszego tomu, z pewnością nadrobi swoje zaległości o życiu osobistym podkomisarza. Oprócz tego książka ta porusza takie tematy jak utrata, czy poczucie odkupienia swoich win. Pokazuje to, jak daleko można się posunąć do tego, aby ocalić własne dziecko, nawet jeśli nie miało się z nim najlepszych relacji. Basia była bardzo nieszczęśliwą nastolatką, ze względu na rodzinną tragedię, w dodatku nie potrafiła nawiązać więzi ze swoim ojcem. Jako dorosła, nie umiała ułożyć sobie życia, dlatego trafiła do wspólnoty ludzi, którzy według niej potrafili ją zrozumieć i zastąpić jej rodzinę. Książka ta bardzo obrazowo pokazuje to, jak takie osoby jak Basia łatwo zmanipulować i zawładnąć ich umysłem, dlatego wątek sekty był dla mnie bardzo interesujący, tak samo jak sprawa kryminalna, która miała związek z tym wszystkim.

„Godziny gniewu” M.M. Perr
„Godziny gniewu” jest ciekawą książką, która może się spodobać miłośnikom thrillerów, kryminałów i literatury detektywistycznej. Ten tom był dla mnie interesujący i ciekawie spędziłam z nim czas, jednak niestety nie przebił drugiego tomu, który czytałam wcześniej i który spodobał mi się bardziej niż ten. Mimo to, jak tylko nadarzy się okazja, z chęcią sięgnę po inne części z tej serii, być może będę je czytać po kolei, a być może cofnę się do poprzednich tomów.

„Godziny gniewu” M.M. Perr

„Biały łabędź” Anna K. Bandurska

Lubicie romanse, których akcja dzieje się na początku XIX wieku? Ja bardzo lubię, dlatego tym razem postanowiłam przeczytać książkę „Biały łabędź” Anny K. Bandurskiej należącej do cyklu „Opowieści z Kresów”. Zobaczymy zatem, jakie wydarzenia dzieją się na tle historycznym w tej powieści i jakie wywarły na mnie wrażenie!


„Biały łabędź” Anna K. Bandurska
Jest początek XIX wieku. W Księstwie Warszawskim żyją dwie dorosłe córki państwa Przeździeckich: Agnieszka i Gabriela. Pewnego razu wyruszają na karnawał do Warszawy, mając nadzieję, że poznają tam swoich przyszłych mężów. Będąc w rezydencji Tęczyńskich, Agnieszka poznaje majora Jana Wyrębskiego, który jest żołnierzem walczącym u boku Napoleona. Spotyka tam też Tomasza Wójcika, czyli jej wielką miłość z dziecięcych lat, jednak ten zakochuje się w Gabrieli... W tym samym czasie Jan robi wszystko, aby odnaleźć tajemniczą XVII wieczną mapę, która prowadzi do dawno zaginionego skarbu. Czy mu się to uda? Jak potoczy się życie miłosne sióstr Przeździeckich?

„Biały łabędź” Anna K. Bandurska
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Autorka ciekawie opisała losy arystokratycznej rodziny mieszkającej na Polskich Kresach, którym towarzyszyło ciekawe historyczne tło i ważne wydarzenie mające miejsce na początku XIX wieku, takie jak wojny napoleońskie, zabory, czy utworzenie Księstwa Warszawskiego. Według mnie ciekawie został opisany wątek szukania skarbu przez Jana. Jednak największe moje zainteresowanie wzbudziły życia uczuciowe Agnieszka i Gabrieli, które były bardzo burzliwe i pełne emocji. Obie kobiety, szczególnie Gabriela, chciały wyjść za mąż z miłości. Jedna i druga doświadczyły uczucia zakochania się i złamanego serca. W dodatku Tomasz, którego całe życie kochała Agnieszka, darzył miłosnym uczuciem jej siostrę z wzajemnością. Niestety przez nierówności społeczne, związek z jedną i drugą siostrą był niemożliwy. Podobało mi się też w tej książce to, jak autorka opisała bale odbywające się w tamtych czasach. Ciekawie przestawione były potajemne schadzki, czy wypatrywanie przez Agnieszkę Tomasza, (w dzisiejszych czasach byłby odpowiednikiem określenia „crusha” młodszej z sióstr). Tak więc bardzo zainteresowała mnie historia opisana w tej książce, a zakończenie nie należało do szczęśliwych. Koniec książki był smutny, pełen niedomówień i nieszczęśliwych zdarzeń, które, mam nadzieję, że w kolejnej części zostaną wyprostowane. Historia ta zakończyła się też pewnym odkryciem, które stało się celem w życiu jednego z bohaterów, który na końcu książki nie widział już żadnego sensu w swoim istnieniu. Mam nadzieję, że długo nie będę musiała czekać na kolejny tom, bo po zakończeniu tej części, widzę, że jeszcze dużo będzie się dziać w życiu głównych bohaterów...

„Biały łabędź” Anna K. Bandurska
„Biały łabędź” opisuje piękną historię pełnych miłosnych wątków mających miejsce na ciekawym historycznym tle. Bardzo polecam tę książkę miłośnikom powieści obyczajowo-historycznych, gwarantuję Wam, że będziecie zachwyceni tą historią. Jest ona pełna wrażeń, emocji i myślę, że po przeczytaniu pierwszej części tej sagi, z pewnością sięgnięcie po kolejny tom.

„Jak nie teraz, to kiedy?” Jaga Tuliszka

Lubicie powieści obyczajowe, w których jedno dramatyczne wydarzenie wywraca życie do góry nogami? Smutne bywają takie historie, ale za to pokazują, jak potrafi być nieprzewidywalne życie i nie zawsze jest takie kolorowe. Taką historię opisuje powieść „Jak nie teraz, to kiedy?” Jagi Tuliszki. Jeśli jesteście ciekawi więcej na jej temat, to zapraszam na recenzję!



„Jak nie teraz, to kiedy?” Jaga Tuliszka
Mira jest młodą kobietą, która z pozoru ma wszystko. Ma kochającego męża, dwóch rozbrykanych synów, przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć i własny salon fryzjerski. Ma tylko do spełnienia ostatnie marzenie, które jest na wyciągnięcie ręki. Niestety przez jedno dramatyczne wydarzenie rozpada się wszystko. Od tej chwili relacje rodzinne Miry już nigdy nie będą takie jak wcześniej. Czy jej rodzina zdoła podnieść się z tragedii i uwolnić się od krzywdzących kłamstw? Czy Mira pogodzi się z tym, co się stało i będzie znowu szczęśliwa?

„Jak nie teraz, to kiedy?” Jaga Tuliszka
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są w miarę krótkie i ogólnie powieść tę czyta się lekko i przyjemnie. Opisuje ona życiową historię, która mogłaby się przytrafić każdemu. Przez dramatyczne wydarzenia, które odgrywa w niej kluczową rolę, nie należy ona do wesołych książek. Podczas czytania bardzo współczułam głównej bohaterce tego, co ją spotkało. Na szczęście w tym wszystkim mogła liczyć na pomoc i wsparcie najbliższych. Tak więc bardzo spodobały mi się wątki opisujące piękną przyjaźń, a także miłość, której żadne kłamstwa nie były w stanie zniszczyć. Końcówka książki trochę mnie zaskoczyła, ale ostatecznie według mnie wszystko zakończyło się tak, jak powinno. Dodam jeszcze na koniec, że czytając tę książkę, która jest debiutem autorki, wcale nie czułam się tak, jakbym czytała debiut. Podczas czytania miałam wrażenie, że czytam książkę pisarki, która ma wprawę w pisanie pięknych, emocjonalnych historii i wie, jak z każdą kolejną kartką zachęcić czytelnika do poznania opisanej historii.

„Jak nie teraz, to kiedy?” Jaga Tuliszka
„Jak nie teraz, to kiedy?” jest ciekawą życiową historią, która na przykładzie głównej bohaterki opisuje to, jak życie może zmienić się w jednej chwili. Książka ta jest bardzo ciekawa, szybko się ją czyta, a za sprawą barwnych bohaterów, można z nią spędzić miło czas. Tak więc bardzo polecam Wam tę historię, jeśli lubicie życiowe, pełne emocji powieści obyczajowe.


„Zdarzyło się życie” Anna H. Niemczynow

Lubicie powieści obyczajowe, które skłaniają do refleksji i zachęcają do tego, aby zmienić swoje życie na lepsze? Ja bardzo lubię i ostatnimi czasy polubiłam twórczość Anny H. Niemczynow, dlatego też postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę tej autorki, czyli „Zdarzyło się życie”. Co tak właściwie oznacza ten tytuł i co takiego kryje się pod słowem „życie”? Jeśli Was to ciekawi, zapraszam na recenzję!


 „Zdarzyło się życie” Anna H. Niemczynow

Pewnego dnia w tragicznym wypadku ginie partner Zosi, ceniony aktor. Kobieta zostaje sama z dziećmi i z wielką pustką w sercu. Mimo wszystko stara się, aby w życiu jej dzieci panowała normalność. Oprócz tego Zosia nie poddaje się i po latach wraca tam, gdzie kiedyś czuła się najsilniejsza, czyli do świata teatru. Niestety nie ma aktorskiego doświadczenia, więc zostaje zatrudniona jako pomoc scenografki. Jak zmieni się jej życie, pracując w teatrze? Czy mimo straty i przeciwności losu, z jakimi przyszło jej się zmierzyć, będzie jeszcze szczęśliwa? 

 „Zdarzyło się życie” Anna H. Niemczynow

W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są długie, ale z racji, że lubię twórczość autorki tej książki, nie przeszkadzało mi to wcale. Każdy rozdział rozpoczyna się motywującym cytatem, który składnia do refleksji. Ogólnie jest to poruszająca afirmacyjno-rozwojowa powieść, która na przykładzie głównej bohaterki opisuje to, jak można zmienić traumę w determinację lub życiową tragedię w autentyczną moc. Jest to też powieść o miłości i przyjaźni, która może zdarzyć się w każdym wieku. Opisane są w niej trudne wybory, smutek po tracie, a także rozpoczynanie wszystkiego od nowa. Według mnie książka ta opowiada bardzo ciekawą i wartościową historię, która każdego podniesie na duchu. Każdy mierzy się z jakimś życiowym problemem i najważniejsze jest to, aby pod wpływem negatywnych myśli, nie poddawać się, dlatego autorka tej książki zachęca każdego do zmiany myślenia na lepsze. Podobało mi się to, że na końcu tej całej historii, która zakończyła się dla mnie dobrze, został zawarty „Kurs dobrych słów i myśli”. Są w nim mądre afirmacje, trochę teorii o pozytywnym myśleniu, a także pomocne ćwiczenia. Tak więc według mnie książka ta jest nie tylko poruszającą, pełną emocji mądrą powieścią obyczajową, ale i też skutecznym poradnikiem.

 „Zdarzyło się życie” Anna H. Niemczynow

„Zdarzyło się życie” jest bardzo motywującą książką z ciekawą fabułą, dzięki której można zmienić swoje myśli na lepsze, a im więcej będzie w nas pozytywnych myśli, tym szczęśliwsze będzie nasze życie. Książka ta z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom wartościowych powieści obyczajowych, a także poradników, jeśli jednak nie lubicie poradników, „Kurs dobrych słów i myśli” możecie pominąć (ja nie pominęłam i nie żałuję). Tak więc bardzo polecam Wam tę historię, czas z nią z pewnością nie będzie stracony. 


„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

Chcielibyście trafić do herbaciarni, w której nie można korzystać z telefonu, mówić zbyt głośno, a obsługa decyduje o tym, jaką herbatę i w jakiej filiżance Wam podać? Ja sama nie wiem, czy bym chciała, ale na pewno byłabym ciekawa tego, jaką herbatę przyjdzie mi spróbować. W książce „Tańczące filiżanki” Nataszy Sochy właśnie taka herbaciarnia odgrywa znaczącą rolę, jeśli jesteście ciekawi więcej na jej temat, to zapraszam na recenzję!



„Tańczące filiżanki” Natasza Socha
Pewnego dnia Yuki otwiera niewielką herbaciarnię, która nie należy do tych najmodniejszych. Panują w niej stare zasady etyki, korzystanie z telefonów jest zabronione tak jak mówienie zbyt głośno i zamawianie „na wynos”. Znajdują się tam niepasujące do siebie krzesła, a herbaty podawane są w filiżankach nie do kompletu. Zgodnie z filozofią chado, herbaty te mają różne znaczenia, dlatego też Yuki serwuje swoim klientom różne gatunki. Jedną z klientek tej herbaciarni jest Ewa, której życie układa się nie tak, jakby chciała. Czy herbaciany rytuał i rozmowy z Yuki nauczą ją innego spojrzenia na życie? Z jakimi problemami zjawią się w herbaciarni inni klienci? Jak ich historie są ze sobą powiązane? Czy uzdrowienie poprzez ciszę i przyjęcie tego, co nieidealne, sprawi, że życie bohaterów książki będzie w końcu satysfakcjonujące?

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, rozdziały są krótkie i ogólnie czyta się je szybko. Myślę, że jest to książka, która spodoba się miłośnikom japońskiej literatury, bo autorka, która jest Polką, sprawiła, że podczas czytania panował typowy japoński klimat. Serwowanie różnych herbat bardzo mi przypominało motyw, o którym czytałam pół roku temu w książce „Prawdziwe życzenie” japońskiej autorki Mai Mochizuki. W książce „Prawdziwe życzenie” istniała nietypowa kawiarnia, w której obsługa (którą były koty) serwowała różne desery specjalnie dostosowane do życiowych problemów klientów. To miejsce również było formą terapii, dzięki której problemy życiowe bohaterów znikały lub stawały się mniejsze. Wróćmy do „Tańczących filiżanek”. Herbaciarnia występująca w tej książce była według mnie bardzo ciekawym miejscem, a rozmowy z Yuki były pełne mądrości życiowych i wnosiły wiele dobrego do życia klientów. Pomagały one spojrzeć na problem z innej perspektywy, bo każdy mierzył się z czymś, co bardzo utrudniało życie. Brak telefonu, który większość ludzi musi co trochę sprawdzać, miał w tym wszystkim pomóc, ponieważ zmuszało to klientów do rozmów, refleksji lub do tego, żeby odpocząć i po prostu pobyć samym ze sobą bez żadnych rozpraszaczy.

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha
„Tańczące filiżanki” jest książką pełną japońskich mądrości życiowych, która skłania do refleksji i przemyśleń. Po przeczytaniu tej powieści uważam jednak, że fajnie byłoby wybrać się do takiej herbaciarni, aby odpocząć bez telefonu i napić się z oryginalnej filiżanki nietypowej herbaty. Myślę, że ta książka przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy lubią powieści obyczajowe pełne życiowych problemów, które wydają się być nie do rozwiązania, a zawarte w niej dobre rady, pomagają na nie spojrzeć z innej, lepszej perspektywy. Ta książka, z pewnością zainteresuje również wszystkich miłośników herbat i japońskiej literatury.

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Oddech dzikich traw” Izabela Bucka

Lubicie czytać o kobietach, które wiele lat temu przez narzucane reguły i tradycje nie miały łatwego życia, a ich życie od początku było wyznaczane przez mężczyzn? Mnie zawsze ciekawiły takie historie, dlatego postanowiłam przeczytać książkę „Oddech dzikich traw”, której autorką jest Izabela Bucka. Opisana w niej historia opisuje bardzo ciekawe życie pięciu kobiet z jednej rodziny, zresztą zobaczcie sami!



 „Oddech dzikich traw” Izabela Bucka
Dawno temu Ulianna i jej córka Aniela, przybyły do porośniętego bagienkiem lasu, po to, aby walczyć o przetrwanie. Po latach żyły też tam: Anna, Gosia i Marysia. Kobiety te nigdy nie opuściły tego miejsca mimo tragicznych wydarzeń w ich życiu. Las był świadkiem ich wszystkich zmagań, ukrywał rodzinne tajemnice, a także dawał ukojenie. Nawet najmłodsza z rodu, czyli Ula postanowiła wrócić po latach do tego domu. Czy uda jej się tam znaleźć spokój i poczucie własnej wartości? Z jakimi trudami w życiu musiały mierzyć się jej przodkinie?

 „Oddech dzikich traw” Izabela Bucka
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są krótkie i szybko się je czyta. Opisują one przemiennie losy kilku kobiet: Ulianny, jej córki Anieli, wnuczki Anny, prawnuczek Gosi i Marii oraz praprawnuczki Uli. Jak widać, akcja dzieje się na przestrzeni wielu lat, w ciągu których, przeszłość kształtuje kolejne pokolenia. W tej książce nie było ściśle określonych przedziałów czasowych, ale podczas czytania można się domyślić, że najstarsze z bohaterek żyły w czasach przedwojennych. Autorka świetnie i realistycznie opisała te odległe czasy, czytając tę książkę, czasami czułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie. Te najstarsze kobiety z rodu, czyli Ulianna i Aniela, nie miały lekkiego życia, ponieważ zmuszone były do ciężkiej pracy fizycznej i żyły w przekonaniu, że kobiety są nic nie warte, a mężczyźni są najmądrzejsi. Niektóre rozdziały z ich udziałem były dla mnie poruszające, a nawet wstrząsające. Dopiero życie Anny, które też było ciężkie, zaczęło układać się trochę inaczej i w lepszym kierunku niż życie jej matki i babci. Ta bohaterka wzbudziła moją największą sympatię, a w rozdziałach opisujących współczesne czasy, kiedy była już babcią Uli, potrafiła rozbawić mnie swoimi tekstami. W tych współczesnych czasach, w których głównymi bohaterami były Gosia i Ula, czytając wątki z Anną (zwaną też Babką), poczułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie do wczesnego dzieciństwa, do kuchni rodzinnego domu, w której zawsze obecna była babcia. Tutaj autorka również opisała bardzo ciekawie i obrazowo życie rodzinne kobiet, trzech pokoleń, które mieszkały ze sobą w jednym domu. Ogólnie wszystkie bohaterki książki nie miały lekkiego życia. Każda z nich musiała zmierzyć się z jakimś problemem, który był skutkiem ich przeszłości. Każda z nich doświadczyła wielkiego smutku i straty, jednak mimo wszystko starały się jakoś żyć i znaleźć szczęście.

 „Oddech dzikich traw” Izabela Bucka
„Oddech dzikich traw” jest ciekawą, poruszającą książką, która opisuje zwyczajnie życie pięciu pokoleń kobiet. Z początku o ich życiu decydowali mężczyźni, jednak później, na szczęście przestały one godzić się na taki los i same zaczęły o nim decydować. Tak więc ta książka zrobiła na mnie wielkie wrażenie i bardzo ją polecam, jeśli ciekawi Was to, jak na przestrzeni wielu lat zmieniło się życie kobiet. Myślę, że każda kobieta po przeczytaniu tej powieści, będzie wdzięczna za to, że nie urodziła się sto lat wcześniej...

„Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk

Lubicie, kiedy w książkach akcja dzieje się w małym miasteczku, w którym wszyscy wszystko o sobie wiedzą? Ja lubię i taki właśnie klimat pan...