Lubicie, kiedy w książkach akcja dzieje się w małym miasteczku, w którym wszyscy wszystko o sobie wiedzą? Ja lubię i taki właśnie klimat panuje w powieści „Dom na końcu drogi” Krystyny Bartłomiejczyk. Przyjrzyjmy się bliżej opisanej w niej historii!
![]() |
| „Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk |
Ana chce uciec przed przeszłością. Wybiera się w podróż, podczas której zaskakuje ją śnieżyca. Postanawia zostawić samochód i ruszyć pieszo przez zaspy. W końcu ostatkiem sił dociera pod drzwi domu, który znajduje się na skraju wsi. Mieszka w nim Marcel, który kiedyś sam uciekł przed przeszłością. Z czasem niespodziewanie rodzi się uczucie między Aną a Marcelem. Czy będą w stanie się mu oprzeć? Co takiego skrywa ich przeszłość?
![]() |
| „Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk |
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie i jest to raczej historia, w której panuje wolne tempo. Na szczęście, za sprawą ciekawych bohaterów i stopniowo odkrywanych tajemnic z przeszłości, nie wiało nudą. Podczas czytania całej tej historii towarzyszył mi małomiasteczkowy klimat, który lubię w książkach. Interesujący był dla mnie wątek miłosny, który z początku był przewidywany, jednak później do ostatniej strony byłam ciekawa tego, jak on się zakończy. Mimo wolnego tempa książka ta zaskakiwała mnie kilkakrotnie, szczególnie pod koniec. W trakcie czytania nie zabrakło wrażeń, a tajemnice odkryte przez Anę były dla mnie szokujące, jednak nie dla wszystkich ich odkrycie wyszło na dobre. Pod koniec tej historii nie zabrakło emocji, a końcówka według mnie nie była do końca szczęśliwa, jednak dała nadzieję na to, że kiedyś jeszcze wszystko poukłada się tak, jak powinno.
![]() |
| „Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk |
„Dom na końcu drogi” jest ciekawą powieścią obyczajową pełną tajemnic, których odkrycie potrafi zaskoczyć. Bardzo ją Wam polecam, jeśli lubicie książki pełne wrażeń, które mocno pochłaniają swoją ciekawą historią. Czas spędzony z tą powieścią był bardzo interesujący i zapewniam Was, że z pewnością nie będziecie się z nią nudzić.




Cześć Martynka :)
OdpowiedzUsuńSam jestem z niewielkiego miasteczka, wiec doskonale rozumiem jego klimat :) Raz też chciałabym mieszkać w dużym mieście, a za chwilę uważam, że nie ma lepszego miejsca do życia, niż ta moja Dąbrowa (no niestety tylko te problemy np. z problemami zatrudnienia i baku pespektyw dla młodych ludzi...).
W każdym razie książka, o której piszesz zaciekawiła mnie i wędruje na listę tych, które chcę przeczytać.
P.S.
Martynka, nie wiem, czy słyszałaś o takim serialu, którego akcja dzieje sie też w niewielkim miasteczku "Gdzie diabeł mówi dobranoc", bardzo go lubiłam właśnie poprzez ten małomiasteczkowy klimat i zagadki :)
Cześć 🙂 w takim razie powinna spodobać Ci się ta książka. Ja też jestem z małego miasteczka, dlatego ten klimat bardzo lubię 😊 Coś mi mówi ten tytuł, ale nie oglądałam nigdy tego serialu, myślę, że mógłby mi się spodobać 😊
UsuńTak, też lubię takie małomiasteczkowe klimaty. Z chęcią przeczytam tę książkę. ;)
OdpowiedzUsuńBardzo polecam 😊
UsuńGracias por la reseña. Tomó nota. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńThanks for your visit 😊
UsuńTeż uwielbiam, kiedy akcja rozgrywa się w małych miejscowościach i społecznościach. Tytuł zapisuję!
OdpowiedzUsuńMyślę, że Ci się spodoba 😊
UsuńSkoro tajemnice potrafią zaskoczyć to ja jeste, bardzo na tak.
OdpowiedzUsuńDla tych tajemnic warto poznać tę historię 😊
UsuńKlimat małego, zamkniętego miasteczka i sekrety, które powoli wychodzą na jaw, to przepis na historię, która najmocniej rezonuje w czytelniku.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że właśnie to powolne tempo, o którym piszesz, pozwala nam lepiej poczuć emocje bohaterów i zżyć się z nimi, zanim spadną na nich najtrudniejsze prawdy. Bardzo podoba mi się Twoja refleksja o tym, że zakończenie – choć nie do końca szczęśliwe – zostawia tę cenną iskierkę nadziei, bo w życiu przecież rzadko kiedy wszystko układa się od razu idealnie. Twój wpis bardzo zachęca do sięgnięcia po tę książkę i zaszycia się z nią w jakiś spokojny wieczór.
Warto poznać tę historię 😊
UsuńAleż mnie zaciekawiłaś tą historią, koniecznie muszę ją przeczytać ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy też tak masz, ale zwyczajnie lubię książki z happy end-em. Ja wiem, że życie pisze różne scenariusze, że książki często bywają przez to mocno przewidywalne.. ale świat książek to dla mnie osobiście właśnie taki świat, gdzie ogranicza nas tylko wyobraźnia.. czemu więc wszystko by się nie miało dobrze kończyć? :D
Myślę, że Ci się spodoba 😊 też lubię happy endy w książkach, każda mogłaby się tak kończyć 😊
UsuńLubię takie historie, gdzie klimat małego miasteczka jest niemal osobnym bohaterem. Mam tylko czasem wrażenie, że przy wolniejszym tempie dużo zależy od tego, czy autor potrafi utrzymać napięcie, bo inaczej łatwo się odbić od książki. Tutaj brzmi to jednak zachęcająco, zwłaszcza jeśli tajemnice faktycznie potrafią zaskoczyć.
OdpowiedzUsuńFajne są takie historie, czasami wolne tempo wychodzi na dobre w książkach, a czasami nie, tutaj jednak wyszło na dobre 😊
UsuńI absolutely love stories where everyone in town is up in your business. The setup of escaping a dark past only to get trapped in a snowstorm with a mysterious stranger has my attention immediately. Knowing the romance actually keeps you guessing with shocking twists makes me want to grab a copy right away. It is so satisfying when a slow-paced book manages to pull off a conclusion that leaves you with genuine hope. This goes straight onto my must-read list.
OdpowiedzUsuńI like stories like that too, and this book is truly gripping.😊
UsuńI've lived in a small town my whole life. I know a lot of people. I consider them my friends, and they call me their friend.
OdpowiedzUsuńThat's great! It's nice to have friends around you.😊
UsuńLubię książki, w których tajemnice odgrywają istotną rolę :)
OdpowiedzUsuńTeż lubię takie książki 😊
Usuń