„Dobra Samarytanka” John Marrs

Czy telefony zaufania, zamiast pomóc, mogą też zaszkodzić? Zawsze mi się wydawało, że mogą tylko i wyłącznie pomóc, jednak po przeczytaniu thrillera „Dobra Samarytanka”, której autorem jest John Marrs, zaczęłam mieć wątpliwości... Przyjrzyjmy się bliżej tej książce!



„Dobra Samarytanka” John Marrs
Laura jest wolontariuszką, która pracuje w organizacji starającej się pomóc ludziom potrzebującym nadziei i zapewnia, że mają po co żyć. Sama nie miała łatwego życia, dlatego teraz ukojenie przynoszą jej rozmowy z ludźmi, którym wiedzie się gorzej niż jej. Nie próbuje im pomóc ani nie odwodzi ich od myśli samobójczych. Laura wręcz chce, aby ci ludzie przeszli od myśli do czynów i w swoich rozmowach skłania ich do tego. Przejrzał ją Ryan, który załamał się, ponieważ jego ciężarna żona, trzymając za rękę nieznajomego mężczyznę, odebrała sobie życie. Kim był ten człowiek? Czy Rayanowi uda się zdemaskować Laurę i udowodnić jej winę? Do jakich desperackich czynów będzie zdolna będzie Laura, w walce z Ryanem?

„Dobra Samarytanka” John Marrs
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały są krótkie, napisane z perspektywy kilku osób, głównie Laury i Ryana. Czyta się tę książkę błyskawicznie i z każdym kolejnym rozdziałem zaczynała ciekawić mnie coraz bardziej. Laura była naprawdę bardzo ciekawą, inteligentną i przebiegłą osobą z tajemniczą przeszłością, która na początku była wielką tajemnicą. W pierwszych rozdziałach została ona przedstawiona jako zwyczajna kobieta, która oprócz tego, że jest wolontariuszką starającą się „pomóc” ludziom w specyficzny sposób, jest też zwyczajną matką i żoną. W trakcie czytania poznajemy ją i jej życie rodzinne coraz bardziej. Im bardziej poznawałam jej życie osobiste, tym bardziej zaczęło mnie ono szokować. Ogólnie książka ta, co trochę zaskakuje, szczególnie wtedy, kiedy pojawia się Ryan. Z jego pojawieniem się rozpoczyna się jedna wielka walka z Laurą. Za każdym razem Ryan był bardzo bliski tego, aby udowodnić winę Laury, jednak ciągle popełniał jakiś błąd. Dlatego podczas czytania byłam bardzo ciekawa tego, czy Laura zostanie zdemaskowana i zło zostanie ukarane. Ogólnie byłam ciekawa tego, jak ta cała historia się zakończy, a zakończyła się bardzo szokująco. Tak więc, podczas czytania nie zabrakło zaskoczenia, wrażeń, ani zwrotów akcji, dlatego spotkanie z tą książką uważam za mega udane.

„Dobra Samarytanka” John Marrs
„Dobra samarytanka” jest nieprzewidywalną książką, od której ciężko było mi się oderwać. Dawno nie czytałam tak świetnego thrillera, który wielokrotnie szokuje i zaskakuje. Tę książkę dostałam całkiem niedawno w prezencie urodzinowym, który okazał się bardzo udany. Wiele pozytywnych opinii na jej temat skłoniły mnie to szybszego przeczytania jej i cieszę się, że na nie trafiłam, bo pewnie do tej pory ta książka leżałaby na stosie moich nieprzeczytanych książek. Po jej przeczytaniu jak najbardziej potwierdzam te pozytywne opinie i szczerze Wam polecam ten thriller, myślę, że pochłonie Was równie mocno, jak mnie!

1 komentarz:

  1. Mam tę książkę, ale jeszcze do niej zajrzałam. Dobrze, że jest taka wciągająca.

    OdpowiedzUsuń

„Dobra Samarytanka” John Marrs

Czy telefony zaufania, zamiast pomóc, mogą też zaszkodzić? Zawsze mi się wydawało, że mogą tylko i wyłącznie pomóc, jednak po przeczytaniu t...