Czy wiecie, jaka jest najlepsza książka podczas urlopu dla pracownika biurowego, który jest pracoholikiem? Z własnego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że jest to romans biurowy! Dlatego tym razem zdecydowałam się przeczytać książkę z tego gatunku, czyli „Deadline na miłość” Natalii Sońskiej. Zobaczmy, jakie wrażenia na mnie wywarła!
![]() |
| „Deadline na miłość” Natalia Sońska |
Lena od lat pracuje w redakcji „Głos”. Praca jest dla niej wszystkim. Tworzy teksty, które nie tylko poruszającą, ale i inspirują oraz budują markę, której zaufało wiele czytelników. Nagle pojawia się szansa na awans, na którym bardzo jej zależy i jest pewna, że jest on tylko formalnością. Pewnego dnia w jej pracy pojawia się Michał, czyli charyzmatyczny, bezkompromisowy i niebezpiecznie pociągający mężczyzna, który w przeciwieństwie do Leny, skupia się w swojej pracy na pogoni za kliknięciami, szybkimi treściami i bezlitosnymi algorytmami. Tego wszystkiego Lena nie znosi w nowoczesnych mediach, jednak to właśnie z Michałem ma za zadanie stworzyć numer decydujący o ich przyszłości. W dodatku okazuje się, że przed ich pierwszym spotkaniem w pracy wcześniej widzieli się na imprezie, na której doszło do ich niezobowiązującego pocałunku, o którym mieli zapomnieć i nigdy się już nie zobaczyć. Jak po tym zdarzeniu będzie teraz wyglądać ich współpraca? Co okaże się dla nich ważniejsze: miłość, czy kariera?
![]() |
| „Deadline na miłość” Natalia Sońska |
W książce występują rozdziały przemiennie napisane z perspektywy Leny i Michała. Była to dla mnie przewidywalna powieść, w której dwoje ludzi spotykają się przypadkiem, iskrzy między nimi, a później nagle muszą ze sobą pracować, rywalizując o jedno stanowisko. Z początku, podczas już tego drugiego spotkania, zgrzytało między nimi, jednak tak naprawdę wiadomo było, jak ich relacja się skończy i tak się właśnie skończyła, jak myślałam. Oprócz przewidywalnego wątku miłosnego wyraźnie zostało przedstawione w tej książce to, jak działają w dzisiejszych czasach media, w których liczą się zasięgi i perfekcyjne strategie. Dzięki tej powieści można zobaczyć też, jak wygląda praca w wydawnictwie, ponieważ to w większości tam dzieje się akcja, a wątków związanych ze wspólną pracą Leny i Michała było więcej niż tych romantycznych. Książkę tę szybko się czyta, pochłonęłam ją błyskawicznie podczas urlopu, jednak nie będę o niej długo pamiętać. Jak dla mnie była ona dobrym zabijaczem czasu.
![]() |
| „Deadline na miłość” Natalia Sońska |
„Deadline na miłość” jest książką uznawaną na wielu serwisach książkowych za romans, jednak jak dla mnie była ona zwyczajną powieścią obyczajową z wątkiem miłosnym, gdzie akcja głównie toczy się w pracy. Jeśli potrzebujecie książki, dzięki której można się zrelaksować lub zabić czas, to myślę, że ten tytuł będzie idealny. Być może opisana w niej historia przypadnie Wam do gustu i miło spędzicie z nią czas.



Książka zapowiada się ciekawie, a mina kotka bezcenna :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się 😊
UsuńGracias por la reseña. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńThanks for your comment 😊
UsuńBardzo trafnie wyciągnęłaś na pierwszy plan ten kontrast między tradycyjną pracą twórczą a pogoń za algorytmami i zasięgami, bo to świetne odzwierciedlenie współczesnych realiów, nawet jeśli sama fabuła pozostała przewidywalna.
OdpowiedzUsuńTakie właśnie mamy współczesne realia 😊
UsuńDear Martyna, thank you for the review! I see Maciek is all right!
OdpowiedzUsuńThank you for your visit 😊 Yes, Maciek is all right 😊
UsuńNo to skoro to nie typowy romans, ale dużo w niej czystej obyczajówki to się skuszę :)
OdpowiedzUsuńMoże akurat Ci się spodoba 😊
UsuńLubię książki Natalii Sońskiej, a tej jeszcze nie miałam okazji czytać.
OdpowiedzUsuńMyślę, że mogłaby Ci się spodobać 😊
UsuńRomans biurowy? Brzmi ciekawie :)
OdpowiedzUsuńPolecam 😊
UsuńMam wrażenie, że takie lekkie romanse biurowe mają swoje miejsce, szczególnie właśnie na urlopie, kiedy człowiek nie zawsze chce czytać coś ciężkiego i wymagającego. Czasem przewidywalność nawet nie przeszkadza, jeśli książka ma fajny klimat i pozwala się po prostu oderwać od codzienności. Z drugiej strony trochę szkoda, kiedy ciekawy temat, jak kulisy pracy w mediach, zostaje tylko tłem dla historii miłosnej.
OdpowiedzUsuńDokładnie, dlatego specjalnie zabrałam ze sobą tę książkę na urlop 😊
UsuńMi niestety twórczość autoki nie podchodzi.
OdpowiedzUsuńRozumiem 🙂
UsuńMina Twojego kota mówi wszystko :D
OdpowiedzUsuńAż niepotrzebna recenzja 😀
UsuńTytuł ciekawy, ale jakoś nie... chyba jednak nie dla mnie :D
OdpowiedzUsuńRozumiem 🙂
Usuń