„Taniec w deszczu” Trude Teige

Lubicie wielopokoleniowe historie o kobietach, które doświadczyły tragicznej miłości i o ich sekretach, które po wielu latach dają o sobie znać? Taką właśnie powieścią jest „Taniec w deszczu” norweskiej autorki Trude Teige, która jest początkiem sagi „Rodzinne tajemnice”. Ja takie historie wręcz uwielbiam, dlatego postanowiłam poznać historię trzech kobiet, która opisana jest w pierwszym tomie tej serii. Tak więc, jeśli jesteście jej ciekawi, to zapraszam na recenzję!



„Taniec w deszczu” Trude Teige
Juni przypływa na wielką wyspę w Norwegii, na której znajduje się dom jej zmarłych dziadków. Kiedy go sprząta, znajduje starą fotografię, na której jest jej babcia Tekla razem z tajemniczym mężczyzną w nazistowskim mundurze. Bardzo ciekawi Juni to, kim był ten mężczyzna, jednak nie ma już kogo o niego zapytać, dlatego postanawia odkryć jego tożsamość sama. Jej poszukiwania prowadzą do Berlina, a następnie do Demmina, czyli do miasteczka znajdującego się w dawnych Niemczech wschodnich, w którym w 1945 roku wydarzyła się wielka tragedia... Kim był człowiek ze starej fotografii, którą znalazła Juni? Czy historia jej babci to tylko opowieść o zakazanej miłości, czy jednak coś więcej? Jaki ślad na losach jej rodziny pozostawiły tamte wydarzenia? Czy prawda, której szuka, odmieni także ją samą?

„Taniec w deszczu” Trude Teige
Akcja w książce dzieje w dwutorowo. Występują w niej czasy współczesne opisujące losy Juni starającej się odkryć przeszłość swojej babci, która wpłynęła na losy jej matki, a także jej samej. Druga płaszczyzna czasowa opisuje losy Tekli, czyli babci Juni. W tej płaszczyźnie akcja toczy się w czasach wojennych, kiedy Tekla była młodą dziewczyną. Niestety, ze względu na panujące czasy nie miała lekkiego życia, w dodatku jej zakazane uczucie pokomplikowało wszystko. Bardziej ciekawiła mnie ta druga płaszczyzna czasowa, bo w niej zostały odkryte wszystkie mroczne tajemnice i wydarzenia, które wpłynęły na dalsze pokolenia. W dodatku miała ona ciekawe historyczne tło i wydarzenia zainspirowane autentycznymi wydarzeniami mającymi miejsce w Niemczech i Norwegii. Według mnie była to bardzo ciekawa książka, którą szybko się czyta. Zakończyła się według mnie dobrze i czekam na kolejne tomy.

„Taniec w deszczu” Trude Teige
„Taniec w deszczu” jest początkiem ciekawego cyklu o trzech kobietach, które nie miały lekkiego życia. Wszystko to, przez panującą wojnę, która nie tylko wywróciła życie wielu osób do góry nogami, ale i jej skutki były odczuwalnej nawet po wielu latach. Dla mnie była to bardzo ciekawa i wartościowa historia, którą warto poznać, bo nie tylko ma ciekawą fabułę, ale i tego typu wydarzenia, jak w tej książce wydarzyły się naprawdę. Tak więc bardzo polecam Wam tę historię, myślę, że miłośnicy powieści z wątkiem miłosnym z historią w tle będą nią zachwyceni!

„Taniec w deszczu” Trude Teige

„Irysowy letarg” Julia Gambrot

Czy takie motywy jak medycyna, tajemniczy manuskrypt, wojenne tło brzmią dla Was interesująco? Jeśli tak, to znajdziecie je w książce „Irysowy letarg” Julii Gambrot. Historia opisana w niej jest już za mną, tak więc teraz, zapraszam Was na recenzję tej ciekawej powieści z piękną okładką!



„Irysowy letarg” Julia Gambrot
Jest rok 1938. W Breslau dochodzi do pogromu Żydów, podczas którego ginie Joachim, czyli brał lekarki Iris. Z czasem okazuje się, że zaginiony miał sekrety przed bliskimi, a przez sen mówił czasem o obrazie ukazującym boginię Lofn w perłach i ukrytych klejnotach. Ta sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się, kiedy w składzie z antykami zostaje odnaleziony pewien maszynopis. Przedstawia on makabryczne zabójstwo dwójki dzieci przypominające zbrodnię, która kiedyś bardzo wstrząsnęła mieszkańcami tego miasta. Jaką tajemniczą przeszłość skrywa Joachim? Czy zostanie on odnaleziony? Kto stał za morderstwem dzieci? Co stało się z portretem bogini Lofn i ukrytymi klejnotami?

„Irysowy letarg” Julia Gambrot
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, narratorem jest Iris. Opowiada ona bardzo interesującą historię i przez cały czas byłam ciekawa tego, co się stało z Joachimem i czy w ogóle żyje. Historia ta była dla mnie również bardzo poruszająca ze względu na wojenne tło. Akcja toczyła się w czasach przedwojennych i wojennych, więc podczas czytania było dużo drastycznych scen związanych z pogromem Żydów. Niektóre opisy były naprawdę dla mnie mega drastyczne więc ostrzegam przed nimi bardzo wrażliwe osoby. Wątek, w którym Iris trafiła do starego zakonu, był dla mnie trochę przerażający i czasami czułam się tak, jakbym czytała horror, ale akurat lubię się bać, więc bardzo mi się to podobało. Tak więc nie zabrakło wrażeń podczas czytania. Końcówka była dla mnie trochę smutna, ale ostatecznie idealnie domknęła całość.

„Irysowy letarg” Julia Gambrot
„Irysowy letarg” była dla mnie ciekawą powieścią historyczną, w której czuć było niepokój związany z wojną. Fabuła książki bardzo mnie wciągnęła i cieszę się, że mam za sobą kolejną wartościową powieść z tego gatunku. Jeśli lubicie czytać książki z wojennym tłem opisujące ciekawe historie, to „Irysowy letarg” z pewnością przypadnie Wam do gustu!

„Irysowy letarg” Julia Gambrot

„Migrena. Pokonaj cierpienie” Ewa Czapińska-Ciepiela

Czy miewacie bóle migrenowe, tak duże, że aż utrudniają Wam normalne funkcjonowanie? Ja niestety mam je raz na jakiś czas i przez te okropne bóle nie mogę nawet czytać książek. Z tego powodu postanowiłam sięgnąć po poradnik „Migrena. Pokonaj cierpienie”, którego autorką jest doktor w dziedzinie nauk medycznych, specjalista neurolog Ewa Czapińska-Ciepiela. Przyjrzyjmy mu się bliżej!



„Migrena. Pokonaj cierpienie” Ewa Czapińska-Ciepiela
Książka ta wyjaśnia, czym jest migrena, co ją powoduje i jak z nią żyć. Szczegółowo opisuje jej objawy i to, jak dieta, aktywność fizyczna, stres, czy hormony wpływają na przebieg migreny. Dzięki informacjom w niej zawartym można dowiedzieć się tego, w jaki sposób pohamować ataki migreny, jaką rolę w jej leczeniu ma magnez i witamina D3, a także jak mogą okazać się pomocne techniki relaksacyjne w czasie migreny.

„Migrena. Pokonaj cierpienie” Ewa Czapińska-Ciepiela
Poradnik ten ma małą objętość, napisany jest w prosty i przejrzysty sposób bez zbędnego lania wody. Występuje w nim kilka rozdziałów i podrozdziałów, a ważniejsze rzeczy wyszczególnione są pogrubioną czcionką. Podczas czytania występują też ilustracje, które pomagają przyswoić sobie najważniejsze informacje. Podobało mi się w tej książce to, że w każdym rozdziale były opisane przeróżne historie osób cierpiących na migrenę i to jak ją zdiagnozowano oraz jak te osoby sobie z nią radziły. Dzięki temu można dowiedzieć się, że w przeróżny sposób może objawiać się migrena, a niekiedy nawet jest ona mylona z innymi przypadłościami. Interesujące dla mnie były też ciekawostki dotyczące migreny zawarte w rozdziałach, z których można dowiedzieć się między innymi tego, kto ze sławnych ludzi zmagał się z migreną. Tak więc poradnik ten zawiera dużo ciekawych i przydatnych informacji dotyczących migreny. Myślę, że może on zainteresować każdego, komu migrena utrudnia życie i każdemu, kto chce zrozumieć to, jak ona powstaje, co ją nasila i jak złagodzić jej objawy. Dlatego bardzo polecam tę książkę wszystkim cierpiącym na tę okropną rzecz, jaką jest migrena, może akurat Wam ona pomoże. Jeśli Wasi bliscy też miewają migrenę, to również Wam polecam ten poradnik, bo jeden rozdział poświęcony jest temu, jak pomóc bliskim w czasie migreny.

„Migrena. Pokonaj cierpienie” Ewa Czapińska-Ciepiela
„Migrena. Pokonaj cierpienie” jest poradnikiem zawierającym wiele przydatnych informacji, które mogą pomóc tym, którzy cierpią na migrenę. Ta książka powstała właśnie z myślą o takich osobach i myślę, że pomoże każdemu, kto ją przeczyta i oczywiście wdroży w życie zawarte w niej wskazówki. Zamierzam stosować się do zaleceń zawartych w tej książce, aby jak najrzadziej nawiedzała mnie migrena i żeby obchodziła się ze mną najłagodniej jak to możliwe.


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

„Chłopiec na zawsze” Kate Swenson

Czy takie pojęcie, jak autyzm jest Wam dobrze znane? Myślę, że nikt nie wyjaśni go tak dobrze, jak matka dziecka z tym zaburzeniem. Dlatego, jeśli interesuje Was to, jak wygląda życie takiego dziecka oraz jego najbliższej rodziny, to książka „Chłopiec na zawsze” napisana przez matkę dziecka z autyzmem, świetnie to obrazuje. Jeśli jesteście jej ciekawi, zapraszam na recenzję.



 
„Chłopiec na zawsze” Kate Swenson
Kate Swenson od dzieciństwa marzyła o idealnym życiu rodzinnym. Kiedy dorosła i została matką, jej syn Cooper otrzymał diagnozę głębokiego, niewerbalnego autyzmu. Z początku czuła żal, później frustrację i wyczerpanie spowodowane koniecznością ciężkiej walki o funkcjonowanie Coopera w świecie pełnym trudności. Z czasem jej ciężka praca, wytrwałość, a także rozwój osobisty, sprawiły, że zrozumiała jedną rzecz: to jej nastawienie musi ulec zmianie, a nie zachowanie Coopera. Dzięki temu w codzienności Kate znowu powróciła radość życia.

„Chłopiec na zawsze” Kate Swenson
W książce występuje narracja pierwszoosobowa i jest ona napisana z punktu widzenia Kate, czyli matki dziecka mającego autyzm. Tak więc, lektura ta należy do literatury faktu, dzięki której można poszerzyć swoją wiedzę na temat autyzmu. Wcześniej mało mi było znane to zagadnienie, ale dzięki tej książce zobaczyłam jak trudne jest życie nie tylko dzieci z autyzmem, ale i też ich rodziców. Mimo dużej objętości i długich rozdziałów, książkę tę czyta się szybko. Autorka szczegółowo, szczerze i bardzo emocjonalnie opisała swoje życie po urodzeniu Coopera. Było jej bardzo trudno, jednak miłość do dziecka dodawała jej siły, aż w końcu poprzez zmianę sposobu myślenia zaczęła pozytywnie patrzeć w przyszłość, która z początku wydawała się przerażająca. Myślę, że jej wspomnienia mogą mogą dać ukojenie, wsparcie i nadzieję innym rodzicom dzieci, które znajdują się w podobnej sytuacji. Podczas czytania byłam pełna podziwu dla Kate, bo mimo wszystkich trudności nie poddawała się i starała się zapewnić Cooperowi jak najlepsze życie.

„Chłopiec na zawsze” Kate Swenson
„Chłopiec na zawsze” jest poruszającą książką opisującą prawdziwą historię, która mogłaby przydarzyć się każdemu. Dzięki niej można spojrzeć na trudną sytuację z innej, lepszej perspektywy. Myślę, że warto przeczytać tę książkę, bo z pewnością wiele jest takich osób, które nie zdają sobie sprawy z tego, jak trudne bywa życie dzieci z autyzmem lub z jakimikolwiek niepełnosprawnościami, a w szczególności ich rodziców. Dzięki tej książce bardzo poszerzyłam swoją wiedzę na temat autyzmu i nie żałuję tego, że po nią sięgnęłam.

„Wieczna huśtawka” Hanna Cygler

Znacie sagę opisującą losy rodziny Duszów autorki Hanny Cygler? Ja poznałam ją od trzeciego, czyli ostatniego tomu, jakim jest „Wieczna huśtawka”. Trochę żałuję tego, że dwie pierwsze części mi umknęły, bo bardzo lubię sagi rodzinne, ale jeśli jesteście ciekawi finałowego tomu tej serii, to zapraszam na recenzję.



„Wieczna huśtawka” Hanna Cygler
Akcja w dzieje się w Polsce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy wszystko szybko zaczęło się zmieniać. W tych czasach każdy z rodziny Duszów pragnie odnaleźć własną drogę. Marzeniem Ryśka jest budowa statków, Ula marzy o życiu na Zachodzie, Mateusz chce pokonać swoją słabość, Heniek pragnie tworzyć system, z kolei Maniek tęskni za czymś, czego nie ma. Każdy z nich ma swoje marzenia i chce być szczęśliwym. Czy uda im się znaleźć miejsce dla siebie? Czy zdołają ocalić to, co już mają?

„Wieczna huśtawka” Hanna Cygler
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Akcja dzieje się w ciągu kilkunastu lat i opowiada o losach zwyczajnej rodziny, w której życiu nie brakuje wrażeń. To wszystko dzieje się w latach 1966-1980, tak więc za sprawą tej książki można sobie przypomnieć stare „dobre” czasy lub, jeśli jeszcze kogoś nie było wtedy na świecie, można zobaczyć, jak wyglądało wtedy życie, bo autorka bardzo obrazowo je opisała. Podczas czytania występowały interesujące wątki miłosne i bardzo mnie to ciekawiło, jak się zakończą. Ciekawie zostały opisane też marzenia bohaterów, którzy dążyli do tego, aby je spełnić, jednak życie często wystawiało ich na próbę. Bardzo lubię czytać tego typu sagi rodzinne, których akcja ma miejsce w tak odległych czasach, dlatego bardzo ciekawie spędziłam z tą książką czas, losy jej bohaterów bardzo mnie pochłonęły, ale myślę, że pochłonęłyby mnie jeszcze bardziej, gdybym poznała dwa pierwsze tomy. Na szczęście nieznajomość ich nie sprawiła problemu w zrozumieniu fabuły, choć trochę żałuję, że ich nie poznałam, bo wtedy losy rodziny Duszów byłyby mi bliższe. Zakończenie tej książki bardzo mi się spodobało i idealnie dotknęło całość.

„Wieczna huśtawka” Hanna Cygler
„Wieczna huśtawka” jest ciekawą powieścią obyczajową opisującą losy pewnej rodziny, jednak uważam, że przed jej przeczytaniem lepiej będzie poznać poprzednie tomy. Myślę, że ta książka, jak z pewnością cała seria, przypadnie do gustu miłośnikom rodzinnych sag, których akcja dzieje się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych lub wcześniej. Mnie bardzo spodobała się opisana w niej historia i szczerze Wam ją polecam.

„Niezłomna” Ewa Bauer

Czy taka autentyczna postać jak Mary Ann Bevan jest Wam znana? Ja dowiedziałam się o jej istnieniu z książki „Niezłomna” Ewy Bauer, która opisuje beletryzowaną biografię tej pani. Historia jej życia była bardzo poruszająca i wstrząsająca. Jeśli jesteście ciekawi więcej na jej temat, to zapraszam na recenzję!



„Niezłomna” Ewa Bauer
Mary Ann Bevan jest pielęgniarką, która wiedzie zwyczajne, spokojne życie. Jest też kochającą żoną i matką czwórki dzieci. Z czasem zaczyna zauważać u siebie niepokojące zmiany, które okazują się postępującą chorobą. Kiedy umiera jej mąż, choroba rozwija się jeszcze bardziej. Nie tylko jej zdrowie pogarsza się z każdym dniem, ale i z dnia na dzień staje się coraz brzydsza, aż w końcu po jej urodzie nie ma już śladu. W związku z chorobą Mary Ann traci możliwość wykonywania ukochanego zawodu. Sytuacja ta zmusza ją do ciężkiego wyboru. Postanawia występować jako atrakcja jarmarków i znosić przy tym kpiące spojrzenia ludzi, ich śmiech, a także okrucieństwo. Robi to po to, aby zapewnić swoim dzieciom przyszłość. Ile będzie w stanie dla nich wytrzymać, aby mogły godnie żyć?

„Niezłomna” Ewa Bauer
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, dzięki czemu można dobrze poznać życie z perspektywy Mary Ann. Żyła ona w latach 1874-1933. Przez pierwszą połowę tej powieści zostało opisane jej dzieciństwo, następnie praca w wymarzonym zawodzie, a później szczęśliwe małżeństwo. Reszta książki opisywała jej życie, kiedy jej choroba zwana akromegalią, była już w dużym stopniu zauważalna. Przez tę chorobę Mary Ann przestała już przypominać samą siebie i jej życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Podczas czytania bardzo było mi jej szkoda, szczególnie wtedy, kiedy ludzie śmiali się z jej wyglądu i źle traktowali, zapominając przy tym, że kiedyś jako pielęgniarka pomagała wielu z nich. Przez jej wygląd nikt nie chciał przyjąć jej do żadnej pracy, przez co brakowało jej pieniędzy. Odebrano jej prawie wszystko, jednak ze względu na swoje dzieci nie poddawała się i znalazła sposób na to, aby zapewnić im dobrą przyszłość. Jej miłość do dzieci dodawała jej siły i pomagała znosić kpiny wielu ludzi. Dla mnie Mary Ann była kobietą pełną podziwu, która mimo wszystko odnalazła w sobie motywację i determinację, aby dalej żyć. Z pewnością wiele osób załamałoby się na jej miejscu, dlatego myślę, że dobrze, że powstawała o niej książka, bo jej historia jest naprawdę godna poznania. Autorka tej powieści wykazała się dużą pracą, aby za sprawą zebranych materiałów, przybliżyć nam postać Mary Ann, która była niezwykłą kobietą. Po przeczytaniu jej beletryzowanej biografii, kiedy wyszukałam w Internecie jej zdjęcie, nie zobaczyłam Najbrzydszej Kobiety Świata, tak jak ją wtedy określano, a nieszczęśliwą kobietę, którą bardzo skrzywdził los i kochającą matkę, która dla swoich dzieci była w stanie zrobić wszystko.

„Niezłomna” Ewa Bauer
„Niezłomna” jest ciekawą i jednocześnie poruszającą powieścią opartą na faktach o kobiecie, którą ciężko doświadczył los. Według mnie jej historia jest warta poznania, bo opowiada o kobiecie, która wykazała się wielką odwagą i miłością do swoich dzieci, która dodawała jej siły, kiedy jej życie posypało się przez tę okropną chorobę. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, opisana w niej historia jest przykładem tego, że nie zawsze wygląd zewnętrzny odzwierciedla wnętrze człowieka.

„Niezłomna” Ewa Bauer

„Brokatowy dom” Justyna Spandel

Co takiego ma w sobie pewien dom w thrillerze „Brokatowy dom” Justyny Spandel? Może skrywa jakieś tajemnice lub po prostu jest bardzo ważny dla głównej bohaterki? Takie pytania chodziły mi po głowie, kiedy czytałam tę książkę. Jeśli jesteście jej ciekawi, to zapraszam na recenzję!



„Brokatowy dom” Justyna Spandel
W wypadku giną rodzice Milany oraz jej brat. Dziewczyna próbuje zacząć wszystko od nowa, dlatego odcina się od niszczących ją wspomnień. Odcina się również od pewnej tajemnicy, która nigdy nie powinna wyjść na jaw. Niestety jej bolesne wspomnienia wracają, kiedy otrzymuje propozycję sprzedaży jej rodzinnego domu... Co takiego pamiętają jego ściany? Dlaczego skrywane w nim tajemnice są tak bardzo niebezpieczne? Co naprawdę wydarzyło się w tym domu przed laty? Jedno jest pewne... Odkrycie tych wszystkich tajemnic niesie ze sobą takie ryzyko, że po raz drugi Milana w swoim życiu może stracić wszystko.

„Brokatowy dom” Justyna Spandel
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Jej rozdziały są krótkie, ale kończą się w taki sposób, że kiedy kończy się jeden rozdział, nie da się nie zacząć kolejnego. Tak więc książkę tę szybko się czyta. Opisana w niej historia opowiedziana jest z perspektywy Milany, która jest dość specyficzną osobą. Z pozoru wydaje się zimna i oschła, jednak tak naprawdę nie jest złym człowiekiem. Jest bardzo tajemnicza i ma wiele do ukrycia tak jak inni bohaterowie tej książki. Tak więc podczas czytania nie zabrakło kłamstw i tajemnic, które nigdy nie powinny wyjść na jaw, także niebezpiecznych sytuacji. Sprawiało to, że tę książkę czytałam z dużym zainteresowaniem. Jej końcówka trzymała w napięciu aż do ostatniej strony i trochę mnie zaskoczyła. Cała ta historia zakończyła się w satysfakcjonujący dla mnie sposób.

„Brokatowy dom” Justyna Spandel
„Brokatowy dom” jest książką, którą można pochłonąć na raz. Potrafi zainteresować swoimi sekretami skrywającymi przez tytułowy dom i nie tylko, bo główna bohaterka też miała wiele do ukrycia i nie mówiła wszystkim całej prawdy... Ogólnie mogę stwierdzić, że spotkanie z tym thrillerem uważam za udane, dostarczył mi on dużo wrażeń i ciekawie spędziłam z nim czas, dlatego bardzo Wam go polecam. Myślę, że i Wasze spotkanie z tą książką będzie udane.

„Księżniczka Bari” Hwang Sok-Yong

Lubicie w książkach motyw wędrówki? Ja nawet lubię, ale rzadko o nim czytam. Jednak tym razem sięgnęłam po tego typu powieść i jest nią „Księżniczka Bari”, której autorem jest Hwang Sok-Yong. Nie należy ona do wesołych książek, bo przedstawia prawdziwe realia, które bywały czasami bardzo drastyczne, zresztą zobaczcie sami!


„Księżniczka Bari” Hwang Sok-Yong
Bari, która zawdzięcza swojej babci nadprzyrodzone zdolności, a także imię, ucieka z Korei Północnej przed głodem i śmiercią. W Chinach odnajduje tymczasowe schronienie, a następnie wyruszając w kolejną długą i wyniszczającą podróż, trafia do Londynu. Tam spotyka się z przemocą i wrogością wobec obcych oraz odnajduje nadzieję. Zaczyna pracę masażystki, łagodząc fizyczne dolegliwości, a także kojąc ból duszy. Czy w Londynie skończą się jej wszystkie udręki? Jakich ciężkich doświadczeń zazna podczas tej całej wędrówki?

„Księżniczka Bari” Hwang Sok-Yong
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały są dość długie, ale potrafią zaciekawić. Książka ta opisuje ciężki los dziewczyny mającej szamańskie zdolności urodzonej w Korei Północnej, która przez ciężką sytuację w kraju, zmuszona była do ucieczki i wędrówki w celu odnalezienia lepszego życia. Tak więc, w tej opowieści został dokładnie przedstawiony ciężki los mieszkańców tego państwa, którzy musieli z niego uciekać. Tutaj autor dokładnie opisał wydarzenia historyczne charakterystyczne dla końca XX i początku XXI wieku, nie tylko w Korei Północnej, ale i na całym świecie, w którym było dużo sporów i konfliktów. W fabułę tej powieści świetnie został wpleciony mit o Bari przedstawiający losy dziewczyny, która wędruje między światami żywych i umarłych, aby odnaleźć życiodajną wodę. W tym wątku trudna rzeczywistość spłatała się z magicznymi elementami. Dodatkowo na końcu tej książki został zawarty wywiad z autorem, który ciekawie odpowiada na pytanie dotyczące tła historycznego tej powieści, a także losów głównej bohaterki, w których było również nawiązanie do mitu. Dla mnie ta książka była bardzo ciekawa, ale też smutna i szokująca ze względu na sytuację w kraju, która miała wtedy miejsce. Bari spotkał naprawdę ciężki los, doświadczyła wielu strat i bardzo było mi jej szkoda. Z początku miała liczną rodzinę, jednak z czasem została sama. W Londynie poznała wiele osób i żyło jej się lepiej, jednak smutne sytuacje były w jej życiu ciągle obecne. Tak więc książka ta dostarczyła mi wielu emocji, ale i też ciekawie spędziłam z nią czas.

„Księżniczka Bari” Hwang Sok-Yong
„Księżniczka Bari” jest interesującą powieścią pełną drastycznych opisów, której akcja dzieje się w trudnych czasach. Myślę, że może Was ona zainteresować, jeśli lubicie motyw wędrówki, do których zmuszeni są bohaterowie, motyw szamański, który sprawia, że osoby z nim związane czasami uchodzą za dziwne i ogólnie, jeśli lubicie literaturę azjatycką, w której dokładnie zostało przedstawione historyczne tło. Mnie ta książka bardzo zainteresowała, dlatego bardzo Wam ją polecam.

„Tajemnica lazurowego zamku” Anna K. Bandurska

Czy historia miłosna Polki i Francuza mająca miejsce na początku XIX wieku, brzmi dla Was interesująco? Dla mnie bardzo! Dlatego postanowiłam przeczytać drugi tom cyklu „Nad Sekwaną” Anny K. Bandurskiej, czyli „Tajemnice lazurowego zamku”. Na szczęście nie trzeba znać pierwszego tomu tej serii, aby zrozumieć fabułę drugiego, bo opisuje on odrębną historię. Żałuję trochę, że nie poznałam pierwszej części, ale zanim napiszę dlaczego, to zapraszam na recenzję!



 „Tajemnica lazurowego zamku” Anna K. Bandurska
W bitwie pod Waterloo Hrabia Beaumont zostaje ciężko ranny. Ratuje go młody lekarz Ludwik Lefebvre i ramach wdzięczności Hrabia zatrudnia go w swoim zamku, który jest położony na malowniczej wysepce Doliny Loary. Po kilku latach trafia tam Zofia Bahryńska, czyli młoda arystokratka, która chce opóźnić datę swojego ślubu z mężczyzną wybranym przez jej ojca. Tak naprawdę kocha ona innego mężczyznę i ostatecznie postanawia uciec do Francji, aby nie doszło do tego ślubu. Kiedy trafia do Lazurowego Zamku, udaje pokojówkę. Jakie tajemnice skrywa ten zamek? Jak potoczy się jej życie, kiedy prawda o jej tożsamości wyjdzie na jaw?

 „Tajemnica lazurowego zamku” Anna K. Bandurska
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Dzieli się ona na dwie części, pierwsza opisuje historię lekarza Ludwika Lefebvre, który zamieszkał w zamku, a druga opisuje losy Zofii Bahryńskiej, która po kilku latach przez przepadek trafiła do tego samego miejsca. Obie historie były dla mnie bardzo ciekawe. Opisywały interesujące wątki miłosne, w których oprócz romantycznych chwil panowało zakazane uczucie. Z początku części te opisywały odrębne historie, które z czasem idealnie się ze sobą połączyły. W tym wszystkim można było odczuć ciekawe historyczne tło, ponieważ akcja głównie działa się w zamku pełnym służby, w którym często odbywały się bale charakterystyczne dla XIX wieku. Ogólnie historia opisana w tej książce była dla mnie bardzo ciekawa i zaskakująca. Przeczytałam ją błyskawicznie i z pewnością pozostanie ona ze mną na długo. Końcówka książki bardzo mi się spodobała była ona trochę zabawna, trochę trzymała w napięciu, jednak ostatecznie wszystko potoczyło się według mnie idealnie. Bardzo spodobała mi się ta historia, dlatego żałuję, że nie poznałam poprzedniej części. Autorka naprawdę świetnie potrafi opisać romans historyczny mający miejsce na początku XIX wieku. Jest w nim trochę romantyczności i trochę zabawnych, trochę zawiłych i nawet niebezpiecznych sytuacji. W połączeniu tego wszystkiego powstała świetna i nieprzekombinowana historia, którą przeczytałam z wielką przyjemnością i z chęcią poznałabym inną tego typu historię.

 „Tajemnica lazurowego zamku” Anna K. Bandurska
„Tajemnica lazurowego zamku” jest jednym z lepszych romansów historycznych przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie. Historia opisana w tej książce jest bardzo ciekawa, wciągająca, a także zaskakująca. Można się przy niej zrelaksować i interesująco spędzić czas zapominając o ciężkich chwilach. W moim przypadku był to kończący się urlop i dzięki tej powieści nie myślałam o tym, że od jutra zaczyna się szara rzeczywistość. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, opisana w niej historia z pewnością Was pochłonie!

„Matka Ryżu” Rani Manicka

Który rok wydania ma książka, którą aktualnie czytacie? Ja ostatnio głównie czytam nowości, premiery, a nawet prapremiery, ale teraz postanowiłam przeczytać książkę z 2003 roku i w dodatku zabrałam ją ze sobą na wakacje! Jest nią opowieść należąca do gatunku literatury pięknej, czyli „Matka Ryżu”, której autorką jest malezyjska autorka Rani Manicka. Przyjrzyjmy się jej bliżej!



„Matka Ryżu” Rani Manicka
Urodzona w Cejlonie Lakszmi mając czternaście, lat opuszcza rodziny kraj i wyjeżdża do Malezji. Za namową swatki wychodzi za mąż za rzekomo majętnego, brzydkiego i trzykrotnie starszego on niej wdowca. Z czasem okazuje się, że jej mąż jest tak naprawdę ubogim i pozbawionym ambicji urzędnikiem, który mieszka w drewnianym domku na palach. Mimo ciężkiej sytuacji Lakszmi postanawia wziąć los w swoje ręce. Mając dziewiętnaście lat, ma już szóstkę dzieci i to właśnie ona spaja swoją rodzinę, która z czasem się rozrasta. Jest ona uosobieniem Matki Ryżu, czyli jednej z najstarszych bogiń czczonych w południowo-wschodniej Azji, jest ona również ostoją, która zapewnia swojej rodzinie dostatek i szczęście.

„Matka Ryżu” Rani Manicka
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie i dzieli się ona na rozdziały napisane z perspektywy Lakszmi, jej dzieci, wnuków i innych bohaterów. Jest to powieść wielopokoleniowa, której akcja rozpoczyna się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, a kończy w latach współczesnych. Główną i tytułową bohaterką jest Lakszmi, która jest bardzo ciekawą postacią. Ma swoje wady, czasami ciężki i surowy charakter, jednak nie da się jej nie lubić. Usprawiedliwiało ją to, że nie miała łatwego życia. Jako bardzo młoda dziewczyna wykazała się wielką odwagą i mając niezaradnego męża żyjącego w jej cieniu, to ona dbała o swoją rodzinę. W trakcie czytania poznajemy też losy jej szóstki dzieci i dalszych pokoleń, które były dla mnie bardzo interesujące. Momentami ta książka była brutalna, szczególnie wtedy, kiedy miała miejsce wojna z Japonią. Podczas czytania było dużo wrażeń związanych z codziennymi wyzwaniami bohaterów. Było też dużo emocji, którym towarzyszyły tragedie lub inne wydarzenia. Nie zabrakło wątków miłosnych, ale głównie były to zawiłe relacje. Oprócz tego autorka ciekawie przedstawiła dawne życie południowo-wschodniej Azji, szczególnie tradycje i wierzenia mieszkających tam ludzi, a także ich codzienne życie, zwyczaje, a nawet ich stroje. Bardzo interesujące były dla mnie opisy związane z wydawaniem dzieci za mąż i przygotowaniem do ślubów. Tak więc była to dla mnie ciekawa i bardzo egzotyczna książka. Ogólnie wolno się ją czyta, ale mimo to potrafi wciągnąć i sprawić, że można zżyć się z jej bohaterami.

„Matka Ryżu” Rani Manicka
„Matka Ryżu” jest ciekawą wielopokoleniową opowieścią, która potrafi zainteresować losami swoich bohaterów. Może Wam się spodobać ta książka, jeśli lubicie czytać sagi rodzinne, w których widoczna jest siła kobiet, które zamiast rozpaczać nad sytuacją, w której się znalazły, biorą los w swoje ręce i nie poddawają się mimo wszystko. Ja bardzo ciekawie spędziłam czas z tą książką i szczerze Wam ją polecam.

„Matka Ryżu” Rani Manicka


„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida

Znacie azjatycką serię „Zaleca się kota” Shō Ishida? Kto już dłuższy czas obserwuje mój blog, ten zapewne wie, że przeczytanie kolejnej części tej serii było dla mnie tylko kwestią czasu. Właśnie ten czas nadszedł i tym sposobem mam dzisiaj dla Was recenzję trzeciej części, czyli „Kot pierwszego kontaktu”. Jeśli jesteście jej ciekawi, to zapraszam na recenzję!



„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida
W Kioto istnieje pewna poradnia Kokoro, w której specjaliści przepisują pacjentom koty jako lek na wszystkie problemy. To całe leczenie odbywa się pod nadzorem doktora Nike i jego asystentki Chitose. Czy za sprawą pięknego syjamskiego kota Fūko, który lubi drapać i niezbędne są przy nim plastry opatrunkowe, pacjentka będzie się mniej stresować wystąpieniem publicznym? Czy słodka śnieżnobiała kotka Mandarynka rasy ragdoll zdoła pomóc kolejnej pacjentce z innym problemem? Czy zachowując się, jak kot można odreagować stres i gniew? Jaką ponurą przeszłość skrywa tajemniczy lokal, w którym mieści się poradnia Kokoro?

„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida
Książka ta dzieli się na cztery długie, ale i też bardzo interesujące rozdziały. Występują w nich takie rasy kotów jak syjamski, ragdoll i khao manee. Dwie ostatnie rasy nie były mi wcześniej znane, więc musiałam je wygooglować i mogę powiedzieć, że są one piękne i słodkie! Rasa khao manee jest bardzo podobna do wyglądu mojego Maciusia, różni się tylko tym, że moj kot ma oczy w jednym kolorze i nie jest cały biały. Bardzo podobało mi się w tej książce, tak jak i w poprzednich częściach to, że wszystkie koty, tak bardzo różniące się od siebie swoją osobowością, zawsze potrafią pomóc, przynieść ulgę i ukojenie. Dodają również odwagi i potrafią pomóc dostrzec to, co wcześniej było niewidoczne, dzięki czemu problem widoczny jest z innej lepszej perspektywy. Wśród tych czterech rozdziałów był jeden inny od wszystkich, w którym doktor Nike, nie przepisał pacjentowi kota, jednak uczył go, jak nim być. Spodobało mi się to, że takie kocie metody potrafią pomóc odreagować stres i gniew, dzięki czemu życie od razu staje się prostsze i szczęśliwsze. Myślę, że te metody mogłyby się sprawdzić w prawdziwym życiu. Ostatni rozdział również był dla mnie bardzo ciekawy, bo to w nim poznajemy więcej szczegółów na temat przeszłości lokalu, w którym mieści się poradnia. Przeszłość ta nie należała do szczęśliwych i poznajemy ją za sprawą nieufnej i zranionej pacjentki. Jak widać, książka ta była mega ciekawa i bardzo kocia, w sam raz dla takich miłośników kotów jak ja. Mam nadzieję, że ukarze się kolejna część tej serii, bo uwielbiam czytać o ludzkich problemach, które wydają się nie do rozwiązania, jednak za sprawą kotów znikają na dobre.

„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida
„Kot pierwszego kontaktu” jest piękną książką pełną kocich mądrości, którą polecam wszystkim tym, którzy kochają koty. Z pewnością będziecie nią zachwyceni! Myślę, że książka ta spodoba się również tym, którzy mają neutralny stosunek do kotów lub po prostu lubią azjatycką literaturę. Tak więc każdemu polecam tę piękną książkę, jak i całą serię.

„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida

„Kot pierwszego kontaktu” Shō Ishida

„Dziewczyna z herbaciarni” Agata Sawicka

Z jaką książką spędzacie niedzielę? Jak przystało na ten piękny dzień tygodnia, postawiłam na bardzo przyjemny gatunek, czyli powieść obyczajową z piękną okładką i tym sposobem zdecydowałam się przeczytać „Dziewczynę z herbaciarni” Agaty Sawickiej. Zobaczmy, czy w środku ta książka jest taka piękna, na jaką wygląda!



 „Dziewczyna z herbaciarni” Agata Sawicka
Anastazja wychowała się w klasztornym sierocińcu, a jej jedyną pamiątką po matce jest medalion z tajemniczym herbem. Dziewczyna marzy o miłości i prawdziwej rodzinie, niestety tkwi w niebezpiecznym związku. Pewnego dnia postanawia zmienić swoje życie. Porzuca toksycznego partnera, zmienia miejsce zamieszkania i zaczyna pracę w pałacowej herbaciarni. Pochłania ją tam rytuał parzenia herbaty, a także ludzkie historie ludzi, którzy ją odwiedzają. Zanim podjęła pracę w tym pałacu, zauważyła, że dziwnym sposobem ten sam herb właścicieli tego pałacu, znajduje się jej medalionie... Jaki ma on związek z jej jedyną pamiątką po matce? Jak zmieni się życie Anastazji po poznaniu właściciela tego pałacu?

 „Dziewczyna z herbaciarni” Agata Sawicka
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, czyta się ją szybko, można ją nawet pochłonąć na raz. Akcja dzieje się w czasach współczesnych, jednak za sprawą pałacu i panującego tam klimatu, czułam się tak, jakbym czytała powieść historyczną. Opisana w niej historia głównej bohaterki, według mnie zdarza się w typowych bajkach, czy w telenowelach, czyli biedna dziewczyna wychowana w sierocińcu poznaje bogatego mężczyznę i tym samym, pomimo różnic społecznych, zmienia się jej życie na lepsze. Tak więc wątek miłosny był, co prawda dla mnie bajkowy i przewidywalny, ale i też był piękny i czytałam go z wielką przyjemnością. Mimo tego wątku, w książce tej nie zabrakło też smutnych momentów, czarnych charakterów i związanych z nimi dram, a także niebezpiecznych sytuacji. Ogólnie opisana w niej historia nie była taka sielankowa, na jaką wyglądała z początku. Najbardziej jednak zaciekawiła mnie historia medalionu Anastazji. Zaczęła się ona jeszcze w czasach wojennych i została wyjaśniona po wielu latach. Historia ta była pełna wzruszeń, tak samo, jak historia rodzinna Anastazji, która została wyjaśniona po latach. Książka ta zakończyła się według mnie szczęśliwie, co bardzo mi się spodobało. Była ona również pełna emocji i wzruszeń.

 „Dziewczyna z herbaciarni” Agata Sawicka
„Dziewczyna z herbaciarni” jest piękną poruszającą powieścią obyczajową, w której nie brak tajemnic z przeszłości, dających o sobie znać w teraźniejszości. Ta książka jest również o poszukiwaniu siebie oraz towarzyszy jej piękny miłosny wątek. Tak więc, jeśli lubicie takie klimaty, to z pewnością spodoba Wam się ta powieść. Historia opisana w niej pozostanie ze mną na długo, tak więc bardzo ją Wam polecam!

„Introwertyczna” Małgorzata Korbiel

Należycie do ekstrawertyków, czy introwertyków? Ja należę do tych drugich, dlatego postanowiłam przeczytać książkę „Introwertyczna” Małgorzaty Korbiel. Po zobaczeniu tego tytułu uznałam, że to będzie książka idealna dla mnie. Zobaczmy, czy miałam rację!



„Introwertyczna” Małgorzata Korbiel
Stella jest piętnastoletnią introwertyczką, która spędza wakacje z rodzicami w nadmorskim ośrodku. Z początku nie jest z tego zbytnio zadowolona. Domek obok wynajmuje mężczyzna z dwójką synów w podobnym wieku do Stelli. Obok znajduje się też luksusowy hotel, w którym wakacje spędzają nastolatkowie wyglądający na tych popularnych. Wakacje Stelli, które zapowiadały się nudno i spokojne, okazują się pełnymi wrażeń. Z jednej strony dziewczyna chce się dopasować do popularnego towarzystwa, a z drugiej strony walczy z tym, aby nie przejmować się opinią innych i pozostać sobą. Co postanowił Stella? Za sprawą czyjego wpływu będzie możliwa jej wewnętrzna przemiana?

„Introwertyczna” Małgorzata Korbiel
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, dzięki czemu można lepiej zrozumieć i poznać główną bohaterkę. Rozdziały tej powieści, mimo że są długie, są też bardzo interesujące. Mają bardzo fajne i oryginalne tytuły, bo ich motywująca część została przekreślona i zastąpiona pesymistyczną np. „Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej gorzej”. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu, szczególnie teksty, pełne sarkazmu głównej bohaterki, które czasami potrafiły mnie rozśmieszyć. Książka ta z początku przedstawia ciężkie życie Stelli, która nie potrafi siebie polubić ani zaakceptować i przez to, że jest, jaka jest, z każdym dniem walczy o przetrwanie w świecie, w którym według niej trzeba się dopasować do towarzystwa. Myślę, że główną bohaterkę z pewnością zrozumieją introwertycy lub osoby z niskim poczuciem własnej wartości, a ekstrawertycy, dzięki tej książce przestaną introwertykom zadawać pytania typu: „Dlaczego nic nie mówisz? ” lub „Czemu jesteś taka/i cicha/y?”. Wiele mądrych dialogów może uświadomić introwertykom to, że aby być szczęśliwym, nie trzeba się wcale dopasowywać do reszty ludzi i udawać, że jest się kimś, kim się nie jest, po to, aby zyskać sympatię innych. Wystarczy zmienić punkt widzenia, a także zaakceptować i polubić siebie i po prostu być sobą. Reszta sama się ułoży i dzięki temu zyskamy prawdziwych przyjaciół, którzy zaakceptują nas takich, jacy jesteśmy. Tak więc, dzięki mądrym radom zwartym w tej książce, można popracować nad własną samooceną. Myślę, że ta książka będzie idealna dla nastolatków, jak i dla starszych czytelników. Mimo że należę do tej drugiej grupy osób, żałuję, że tego typu książka nie trafiła do mnie wcześniej.

„Introwertyczna” Małgorzata Korbiel
Co do fabuły tej książki, to była ona dla mnie bardzo ciekawa. Dzięki niej można poczuć się jak na wakacjach. Podczas czytania towarzyszy nadmorski klimat i bardzo mi się to podobało, bo akcja toczy się nad Morzem Bałtyckim, nad którym uwielbiam spędzać wakacje. Na tym pięknym wakacyjnym tle ciekawie został przedstawiony motyw związany z przyjaźnią, która była przełomowa dla głównej bohaterki. Oprócz mądrych dialogów, które według mnie można też uznać za bardzo przydatne porady psychologiczne, zostało zawartych dużo ciekawych wypowiedzi dotyczących astronomii, które przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Szkoda tylko, że ta książka zakończyła się trochę smutno, no ale nie zaważyło to na jej ogólnej ocenienie. Jeszcze wspomnę na koniec, że główna bohaterka doświadczyła pewnego krzywdzącego incydentu, który na szczęście zakończył się dobrze, ale mógłby przydarzyć się każdemu i różnie mogliby się to skończyć. Dlatego bardzo spodobało mi się też to, że autorka na samym końcu książki zawarła przydatne telefony zaufania dla ofiar przemocy.

„Introwertyczna” Małgorzata Korbiel
„Introwertyczna” jest według mnie idealną książką na wakacje dla czytelnika w każdym wieku. Opisuje ona wakacje, które zmieniają wszystko i dotyczy to wewnętrznej zmiany. Tak więc, jeśli szukacie lekkiej, wakacyjnej i jednocześnie mądrej książki, to ta będzie idealna. Jeśli również tęskni Wam się za wakacjami nad naszym polskim morzem to ta książka też będzie w sam raz. W każdym razie bardzo ją polecam!

„Dobra Samarytanka” John Marrs

Czy telefony zaufania, zamiast pomóc, mogą też zaszkodzić? Zawsze mi się wydawało, że mogą tylko i wyłącznie pomóc, jednak po przeczytaniu thrillera „Dobra Samarytanka”, której autorem jest John Marrs, zaczęłam mieć wątpliwości... Przyjrzyjmy się bliżej tej książce!



„Dobra Samarytanka” John Marrs
Laura jest wolontariuszką, która pracuje w organizacji starającej się pomóc ludziom potrzebującym nadziei i zapewnia, że mają po co żyć. Sama nie miała łatwego życia, dlatego teraz ukojenie przynoszą jej rozmowy z ludźmi, którym wiedzie się gorzej niż jej. Nie próbuje im pomóc ani nie odwodzi ich od myśli samobójczych. Laura wręcz chce, aby ci ludzie przeszli od myśli do czynów i w swoich rozmowach skłania ich do tego. Przejrzał ją Ryan, który załamał się, ponieważ jego ciężarna żona, trzymając za rękę nieznajomego mężczyznę, odebrała sobie życie. Kim był ten człowiek? Czy Rayanowi uda się zdemaskować Laurę i udowodnić jej winę? Do jakich desperackich czynów będzie zdolna będzie Laura, w walce z Ryanem?

„Dobra Samarytanka” John Marrs
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały są krótkie, napisane z perspektywy kilku osób, głównie Laury i Ryana. Czyta się tę książkę błyskawicznie i z każdym kolejnym rozdziałem zaczynała ciekawić mnie coraz bardziej. Laura była naprawdę bardzo ciekawą, inteligentną i przebiegłą osobą z tajemniczą przeszłością, która na początku była wielką tajemnicą. W pierwszych rozdziałach została ona przedstawiona jako zwyczajna kobieta, która oprócz tego, że jest wolontariuszką starającą się „pomóc” ludziom w specyficzny sposób, jest też zwyczajną matką i żoną. W trakcie czytania poznajemy ją i jej życie rodzinne coraz bardziej. Im bardziej poznawałam jej życie osobiste, tym bardziej zaczęło mnie ono szokować. Ogólnie książka ta, co trochę zaskakuje, szczególnie wtedy, kiedy pojawia się Ryan. Z jego pojawieniem się rozpoczyna się jedna wielka walka z Laurą. Za każdym razem Ryan był bardzo bliski tego, aby udowodnić winę Laury, jednak ciągle popełniał jakiś błąd. Dlatego podczas czytania byłam bardzo ciekawa tego, czy Laura zostanie zdemaskowana i zło zostanie ukarane. Ogólnie byłam ciekawa tego, jak ta cała historia się zakończy, a zakończyła się bardzo szokująco. Tak więc, podczas czytania nie zabrakło zaskoczenia, wrażeń, ani zwrotów akcji, dlatego spotkanie z tą książką uważam za mega udane.

„Dobra Samarytanka” John Marrs
„Dobra samarytanka” jest nieprzewidywalną książką, od której ciężko było mi się oderwać. Dawno nie czytałam tak świetnego thrillera, który wielokrotnie szokuje i zaskakuje. Tę książkę dostałam całkiem niedawno w prezencie urodzinowym, który okazał się bardzo udany. Wiele pozytywnych opinii na jej temat skłoniły mnie to szybszego przeczytania jej i cieszę się, że na nie trafiłam, bo pewnie do tej pory ta książka leżałaby na stosie moich nieprzeczytanych książek. Po jej przeczytaniu jak najbardziej potwierdzam te pozytywne opinie i szczerze Wam polecam ten thriller, myślę, że pochłonie Was równie mocno, jak mnie!

„Koniec samotności” Dr Ruth K. Westheimer

Lubicie poradniki, które motywują do działania? Ja lubię, bardziej od takich, które tylko pomagają w zrozumieniu problemu. Takim właśnie motywującym poradnikiem jest „Koniec samotności” napisanym przez Dr Ruth K. Westheimer, która była znaną niemiecko-amerykańską seksuolog, terapeutką i edukatorką seksualną. Jak widać, poradnik ten dotyczy problemu samotności. Przyjrzyjmy mu się bliżej!




„Koniec samotności” Dr Ruth K. Westheimer
Poradnik „Koniec samotności” wyjaśnia to, że można czuć się samotnie nawet wtedy, kiedy ma się ludzi wokół siebie, a tam, gdzie kończy się powierzchowny kontakt, zaczyna się samotność. Według informacji zawartych w tej książce można być samotnym nawet wśród ludzi, bo samotność tak naprawdę nie wynika z braku kontaktu, a z braku prawdziwych relacji dających poczucie więzi, bliskości i zrozumienia. Dr Ruth K. Westheimer wyjaśnia, że samotność znika wtedy, kiedy zaczynamy działać inaczej niż dotychczas. W swojej książce zawarła sto konkretnych i prostych sposobów, które można zastosować już teraz. Między innymi radzi, jak rozpocząć rozmowę, nie wiedząc, od czego zacząć, jak zwykłą znajomość zamienić w realną bliskość, jak budować relacje dzięki powtarzalnym działaniom, a także jak wyjść z izolacji bez drastycznych życiowych zmian i naturalnie tworzyć okazje do spotkań i tym samym pogłębić kontakt. Takie podejście zastosowane przez Dr Ruth K. Westheimer opiera się na praktyce i nie pozwala odkładać życia „na później”, a działać natychmiast. Rady autorki książki są sprawdzone w praktyce, realistyczne, możliwe do zastosowania i niezależnie od punktu wyjścia.

„Koniec samotności” Dr Ruth K. Westheimer
Poradnik ten szybko się czyta, według mnie Dr Ruth K. Westheimer potrafi dobrze trafić do czytelnika i zachęcić do tego, aby otworzył się na innych, a także zaczął budować relacje pełne bliskości. W tej książce autorka wyszczególniła najważniejsze obszary naszego życia, nad którymi należy popracować, żeby odpowiednio budować i pielęgnować swoje relacje. W każdym z rozdziałów opisujących te obszary zawarła masę pomocnych rad, które mogą pomóc w zwalczaniu samotności. Tak więc książka ta fajnie i pomysłowo motywuje do działania, nie tak, jak inne poradniki o samotności, które opisują tylko suchą teorię. Dzięki tej książce można zacząć naturalnie inicjować kontakt, zamiast jego unikać, nawiązywać relacje, które staną się bardziej regularne i pogłębione, zacząć tworzyć relacje i odzyskać poczucie wpływu na swoje życie społeczne. Myślę, że te wszystkie zmiany są możliwe, jeśli tylko zastosujemy się do rad zwartych w tej książce, bo ona naprawdę potrafi mocno zmobilizować do działania i opisuje też to, jak samotność potrafi być dla nas niszcząca. W tej książce spodobał mi się zawarty na końcu „Twój Kalendarz Miesięczny” przedstawiający pomysły budowania relacji w każdym z dwunastu miesięcy. Autorka radzi, aby zacząć z niego korzystać już teraz, z miesiąca, w którym zaczęło się czytać tę książkę. Uważam, że to bardzo fajny i skuteczny sposób na to, aby zmiany w swoim życiu wdrożyć już dziś.

„Koniec samotności” Dr Ruth K. Westheimer
„Koniec samotności” jest idealną książką dla tych, którzy czują się samotni, nie wiedzą, jak zbudować trwałe więzi i chcieliby jak najszybciej zmienić swoje życie towarzyskie na takie, które im odpowiada. Myślę, że po przeczytaniu tej książki, która podsuwa wiele fajnych pomysłów, każdy będzie wiedział, jak wdrożyć odpowiednie zmiany w swoim życiu. Książka ta naprawdę bardzo mocno motywuje do działania, tak więc bardzo ją polecam!

„Koniec samotności” Dr Ruth K. Westheimer

„Taniec w deszczu” Trude Teige

Lubicie wielopokoleniowe historie o kobietach, które doświadczyły tragicznej miłości i o ich sekretach, które po wielu latach dają o sobie z...