„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

Chcielibyście trafić do herbaciarni, w której nie można korzystać z telefonu, mówić zbyt głośno, a obsługa decyduje o tym, jaką herbatę i w jakiej filiżance Wam podać? Ja sama nie wiem, czy bym chciała, ale na pewno byłabym ciekawa tego, jaką herbatę przyjdzie mi spróbować. W książce „Tańczące filiżanki” Nataszy Sochy właśnie taka herbaciarnia odgrywa znaczącą rolę, jeśli jesteście ciekawi więcej na jej temat, to zapraszam na recenzję!



„Tańczące filiżanki” Natasza Socha
Pewnego dnia Yuki otwiera niewielką herbaciarnię, która nie należy do tych najmodniejszych. Panują w niej stare zasady etyki, korzystanie z telefonów jest zabronione tak jak mówienie zbyt głośno i zamawianie „na wynos”. Znajdują się tam niepasujące do siebie krzesła, a herbaty podawane są w filiżankach nie do kompletu. Zgodnie z filozofią chado, herbaty te mają różne znaczenia, dlatego też Yuki serwuje swoim klientom różne gatunki. Jedną z klientek tej herbaciarni jest Ewa, której życie układa się nie tak, jakby chciała. Czy herbaciany rytuał i rozmowy z Yuki nauczą ją innego spojrzenia na życie? Z jakimi problemami zjawią się w herbaciarni inni klienci? Jak ich historie są ze sobą powiązane? Czy uzdrowienie poprzez ciszę i przyjęcie tego, co nieidealne, sprawi, że życie bohaterów książki będzie w końcu satysfakcjonujące?

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, rozdziały są krótkie i ogólnie czyta się je szybko. Myślę, że jest to książka, która spodoba się miłośnikom japońskiej literatury, bo autorka, która jest Polką, sprawiła, że podczas czytania panował typowy japoński klimat. Serwowanie różnych herbat bardzo mi przypominało motyw, o którym czytałam pół roku temu w książce „Prawdziwe życzenie” japońskiej autorki Mai Mochizuki. W książce „Prawdziwe życzenie” istniała nietypowa kawiarnia, w której obsługa (którą były koty) serwowała różne desery specjalnie dostosowane do życiowych problemów klientów. To miejsce również było formą terapii, dzięki której problemy życiowe bohaterów znikały lub stawały się mniejsze. Wróćmy do „Tańczących filiżanek”. Herbaciarnia występująca w tej książce była według mnie bardzo ciekawym miejscem, a rozmowy z Yuki były pełne mądrości życiowych i wnosiły wiele dobrego do życia klientów. Pomagały one spojrzeć na problem z innej perspektywy, bo każdy mierzył się z czymś, co bardzo utrudniało życie. Brak telefonu, który większość ludzi musi co trochę sprawdzać, miał w tym wszystkim pomóc, ponieważ zmuszało to klientów do rozmów, refleksji lub do tego, żeby odpocząć i po prostu pobyć samym ze sobą bez żadnych rozpraszaczy.

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha
„Tańczące filiżanki” jest książką pełną japońskich mądrości życiowych, która skłania do refleksji i przemyśleń. Po przeczytaniu tej powieści uważam jednak, że fajnie byłoby wybrać się do takiej herbaciarni, aby odpocząć bez telefonu i napić się z oryginalnej filiżanki nietypowej herbaty. Myślę, że ta książka przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy lubią powieści obyczajowe pełne życiowych problemów, które wydają się być nie do rozwiązania, a zawarte w niej dobre rady, pomagają na nie spojrzeć z innej, lepszej perspektywy. Ta książka, z pewnością zainteresuje również wszystkich miłośników herbat i japońskiej literatury.

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

„Tańczące filiżanki” Natasza Socha

24 komentarze:

  1. Brzmi to naprawdę klimatycznie i aż kusi, żeby na chwilę „zniknąć” w takim miejscu bez telefonu i całego tego hałasu z zewnątrz. Ale zastanawiam się, czy w realu taka herbaciarnia faktycznie byłaby dla ludzi relaksująca, czy jednak część osób szybko poczułaby się tam trochę… kontrolowana albo skrępowana tymi zasadami? Bo z jednej strony totalny detoks i cisza brzmią jak luksus, a z drugiej — mam wrażenie, że dziś jesteśmy tak przyzwyczajeni do bodźców, że taka nagła zmiana może bardziej niepokoić niż uspokajać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, takie miejsce potrafi skusić. Różnie mogliby być, Z początku taka zmiana mogłaby zdziwić i zaniepokoić, ale ostatecznie uważam, że później mogłaby przynieść detoks i odpoczynek, tak jak było w tej książce.

      Usuń
  2. Martynko, naprawdę z największą przyjemnością poszłabym do takiej herbaciarni i ciekawa jestem jaka mi herbata została przygotowana? Szkoda, że takiego miejsca nie ma w Dąbrowie :( Książka na pewno by mi sie spodobała, bo o Japonii niestety, ale zbyt wiele nie wiem i poszerzyłabym swoją wiedzę, a sama fabuła też mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego ciekawa. Pewnie nigdzie nie ma takiej herbaciarni, ale gdyby była, to z pewnością byłaby bardzo ciekawym miejscem. Książkę tę bardzo polecam 😊

      Usuń
  3. Coś dla mnie! Jestem herbaciarą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musisz przeczytać tę książkę 😊

      Usuń
  4. Z chęcią wybrałabym się do takiej herbaciarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że takie herbaciarnie nie istnieją naprawdę

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że ta książka trafiłaby w mój gust. Dopisuje do swojej czytelniczej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh wow, this sounds like absolute heaven to me! Honestly, when you first asked if we'd want to visit a teahouse with those strict rules, my initial thought was, "Oh, I don't know, that might feel a bit intimidating!" But by the end of your review, you totally sold me on it. In a world where we are constantly glued to our screens and everything is so fast-paced, the idea of sitting in a quiet room with mismatched chairs, completely disconnected from technology, and just letting someone choose a tea meant specifically for your soul sounds incredibly therapeutic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I agree with you. At first, these rules seem a bit harsh, but after a while, you'll realize that thanks to them, you can truly slow down and be in the here and now. 😊

      Usuń
  7. Ależ to ciekawy pomysł na fabułę. Ja bym z chęcią odwiedziła taką herbaciarnię.

    OdpowiedzUsuń
  8. To coś idealnego dla mnie! :D Koniecznie muszę ją przeczytać ;) Co do herbaciarni, to myślę, że warto poszukać takiego miejsca w swojej okolicy i poczuć ten klimat! Znam taką herbaciarnię i uwielbiam tam przychodzić :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie spotkałam jeszcze nigdy takiej herbaciarni, ale myślę, że mogłoby być w niej ciekawie 😊 a tę książkę bardzo polecam 😊

      Usuń
  9. Bardzo chcę poznać tę historię!

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi niesamowicie klimatycznie! ✨ Uwielbiam twórczość Nataszy Sochy, więc kolejnej jej powieści po prostu nie mogłam sobie odpuścić – „Tańczące filiżanki” już od kilku dni czekają na mnie na półce w Legimi. Po Twojej recenzji mam na nie jeszcze większą ochotę. Ten japoński klimat spokoju, uważności i szukania harmonii w nieidealnym świecie niesamowicie mnie przyciąga. Sama z chęcią zaszyłabym się w takiej herbaciarni bez telefonu. Już nie mogę się doczekać, kiedy zanurzę się w tej lekturze. 🫖🌿

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie. Jako miłośniczka herbaty, chętnie wybrałabym się do tego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła. Czytałaś może książkę Wyspa bijących serc? Bardzo polecam, przepiękna powieść. Z twórczością Sochy już się kiedyś spotkałam. Tę pozycję z przyjemnością pochłonę. Chyba wszyscy kochają Japonię , nawet ci co tam nie byli. Szacun za piękne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moją recenzja Cię zachęciła. Nie czytałam tej książki, ale będę ją miała na uwadze i chęcią poczytam i niej więcej, może kiedyś uda mi się ją przeczytać 😊

      Usuń

„Rozdarte niebo” Robert Zawada

Czy jest wśród Was ktoś, kto jeszcze tak jak ja nie leciał nigdy samolotem? W książce „Rozdarte niebo” napisanej przez byłego pilota wojskow...