Jaki był Wasz najbardziej szalony zakup w ostatnim czasie? Ja dużo dziwnych kupiłam w życiu, ale nigdy nie udało mi się przebić głównej bohaterki książki „Zawsze tu będę”, która kupiła szkolny autobus! Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat tej historii, to zapraszam na recenzję!
![]() |
| „Zawsze tu będę” Hannah Bonam-Young |
Wśród znajomych Lane wszyscy są w związkach, jednak ona straciła już nadzieję, że kogoś interesującego pozna. W dodatku ma poczucie, że stoi w miejscu, przez co przeżywa życiowy kryzys. Podczas imprezy urodzinowej, będąc pod wpływem alkoholu, Lane kupuje czterdziestoośmioosobowy autobus szkolny, w którym zamierza zamieszkać. W odremontowaniu nowego pojazdu pomaga jej przyjaciel Matt, który jest zawodowym mechanikiem. Co wyniknie z tej pomocy? Czy złamią swoją niepisaną zasadę dotyczącą tego, że ma ich łączyć tylko przyjaźń? Wszystko komplikuje to, że oboje mają inne oczekiwania wobec życia. Matt pragnie mieć rodzinę, jednak Lane woli związki bez zobowiązań. Jak ostatecznie potoczy się ich znajomość?
![]() |
| „Zawsze tu będę” Hannah Bonam-Young |
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie i napisana jest z perspektywy Lane. Jest to kontynuacja przeczytanej wcześniej przeze mnie książki „Powiedz, żebym został”, która opisywała losy Chloe, czyli przyjaciółki Lane. Ta część opisuje zupełnie inną historię, której bohaterką jest Lane, tak więc znajomość poprzedniej części nie stanowi problemu w zrozumieniu fabuły. Mimo że te dwie historie są zupełnie różne, obie są równie ciekawe, pełne emocji, a także pikantnych scenek, skomplikowanych relacji rodzinnych i miłosnych. „Zawsze tu będę” przez większą część książki jest zwyczajną historią, w której młoda dziewczyna przeżywa życiowy kryzys, prosi swojego przyjaciela o pomoc i tak naprawdę wiadomo, jak ta znajomość się skończy. Z czasem, coraz bardziej zagłębiając się w tę historię, okazuje się, że Lane, aby zacząć szczęśliwe i spokojne życie oraz żeby zbudować szczęśliwy związek, musi wybaczyć sobie i pogodzić się z przeszłością. Tak więc książka ta opowiada również o żałobie i stracie, której skutki są odczuwalne po latach i mają znaczący wpływ na obecne życie. Według mnie powieść tę czyta się szybko, bo styl pisania autorki potrafi zaciekawić. Fabuła mimo przewidywalnego wątku miłosnego bardzo mnie wciągnęła, a zakończenie było według mnie idealne.
![]() |
| „Zawsze tu będę” Hannah Bonam-Young |
„Zawsze tu będę” jest długą i jednocześnie ciekawą historią, w której autorka porusza poważne życiowe tematy. Spotkanie z tą książką uważam za udane. Myślę, że jej wolno, ale za to ciekawie tocząca się akcja będzie idealną opcją na miłe spędzenie czasu i przeżycie z bohaterami książki interesującej historii.



Bardzo podoba mi się Twoja recenzja. Kupno szkolnego autobusu to poziom szaleństwa, który trudno przebić, a moje spontaniczne zakupy kończą się zazwyczaj po prostu kolejnym stosem książek. To cenne, że autorka potrafiła połączyć motyw życiowego kryzysu i romansu z głębszymi problemami, takimi jak przepracowanie żałoby. Dopisek o idealnym zakończeniu sprawia, że ma się ochotę od razu po nią sięgnąć i bliżej poznać tę autorkę.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Też uważam, że największą siłą tej książki jest połączenie lekkiego romansu z bardziej emocjonalnymi tematami, a zakończenie tylko utwierdziło mnie, że chcę poznać więcej książek tej autorki.
UsuńPowiem Ci, że czasem mam wręcz ochotę przeczytać coś przewidywalnego, domyślając się zakończenia ;) Ale przecież książka, jeśli jest dobrze napisana, potrafi zaskoczyć po drodze! Miłej niedzieli ;)
OdpowiedzUsuńFajnie jest czasem przeczytać taką książkę 😊 dziękuję i życzę miłego dnia 😊
UsuńWygląda bardzo ciekawie i z chęcią się z nią zapoznam :D
OdpowiedzUsuńBardzo polecam 😊
UsuńNie mówię nie tej książce. Może się na nią skuszę w wolnej chwili.
OdpowiedzUsuńWarto się na nią skusić, może akurat Ci się spodoba 😊
UsuńIt looks like a fun summer read. Interesting cover. & a guilty pleasure. Perhaps.
OdpowiedzUsuńThis is a very enjoyable read. i very recommend this book
UsuńTo brzmi niczym historia Żółtej łodzi podwodnej :)
OdpowiedzUsuńMoże i tak 😊
UsuńCześć Martynka!!!
OdpowiedzUsuńPytasz o najbardziej szalony zakup? Na pewno było ich w moim życiu sporo, ale w tym momencie nie jestem "na szybko" przypomnieć sobie tego "naj", ale za to zrobiłam inną szaloną rzecz.
To dotyczy tego, jak zjawił się u mnie mój niestety nieżyjący już piesek Dinuś. Jak byłam mała mieszkałam rodzicami u mojej babci i tato zawsze mówił mi, że jak przeprowadzimy się do naszego domu, to kupi mi pieska. Ok. przeprowadziliśmy się, ale pieska nie mogłam się doczekać i w końcu sprawy wzięłam w swoje ręce! Miałam wtedy może z 10,11 lat. Tak się złożyło, że wtedy mój kuzyn się żenił i po ślubie zamieszkał, a jego żona miała małego pieska. Ja poprosiłam żeby mi takiego załatwili :) Problem w tym, że w domu "zapomniałam" o tym wspomnieć ;) No i tak nadszedł listopad, a oni pewnego wieczoru przywożą mi maleńkiego pieseczka, który dosłownie prawie dopiero co niedawno się urodził ;) A i jeszcze "drobnostka": ja leczyłam się na alergię i ja byłam uczulona na... sierść psa ;) No, ale pieseczek został z nami i był w domu. Ale na tym historia się nie kończy, bo akurat niedługo później dopadło mnie przeziębienie i mama poszła ze mną do lekarki i na "dzień dobry" z uśmiechem na twarzy po badaniu mówię do tej pani "Pani doktor! Pani doktor, ja musze się Pani czyś pochwalić: ja mam pieska i on mieszka z nami!". Moja mama oczywiscie wtedy spytała się, czy mi nie będzie to szkodziło? Lekka na szczęście powiedziała, że nic złego mi nie będzie :)
Martynka, pozdrawiam Ciebie mocno i miłego owego tygodnia!
Cześć 😊 faktycznie szalona rzecz u miło ze strony Twojego kuzyna, że przywiózł Ci tego pieska. Fajnie też, że uczulenie na sierść nie przeszkadzało w tym żeby go zatrzymać 😊 pozdrawiam i też życzę miłego tygodnia 😊
UsuńNie wiem, co bym zrobiła, gdyby doktorka stanowczo nie pozwoliła mi mieć tego pieska... Ja zawsze bardzo lubiłam zwierzęta. Kiedy mieszkałam z rodzicami u babci obcowałam z nimi cały czas. Babcia miała dwa psy (niestety dawniej ludzie trzymali psy na łańcuchu :( ), kury, krowę, króliki i dwa koty :). Ja lecząc się na alergie przyjmowałam leki antyalergiczne (no leczyłam się tak mniej więcej z 3 lata i mi na szczęście przeszło) i dlatego później, jak nie musiałam to nie przyjmuję lekarstw, ale powiem Ci, że piłam też mleko kozie, bo mojej mamie ktoś powiedział, iż jest ono pomocne w leczeniu alergii. Nie wiem, co mi pomogło, ale alergia w zasadzie przeszła, czasem mam tylko katar.
UsuńMartynka dzięki za życzenia i pozdrowienia, które oczywiście odwzajemniam!!!
Też zawsze lubiłam zwierzęta, szczególnie koty i miałam też kiedyś na podwórku kury, kaczki, króliki, psa i kilka kotów, bo ciągle jakiś się do nas przybłąkał. Teraz mam tylko kota Maćka 😊 Dobrze, że przeszła Ci alergia, muszę polecić mleko kozie mojej koleżance, która zawsze kicha jak do mnie do mnie przychodzi, bo jest uczulona na kocią sierść 😊
UsuńHello, Martyna! I've never bought a bus either.
OdpowiedzUsuńI understand 😊
UsuńI takie książki są potrzebne, więc z chęcią sięgnę jako przerywnik po mocniejszych lekturach.
OdpowiedzUsuńNa przerywnik ta historia będzie idealna 😊
UsuńPodobała mi się ta ksiażka :)
OdpowiedzUsuńMi też 😊
Usuń