„Tożsamość Andrzeja K.” Błażej Torański

Sięgacie po reportaże, literaturę faktu związaną z tematyką obozową? Ja zawsze z wielką ciekawością sięgam po takie książki i już mam za sobą kolejną opowieść tego typu. Jest nią „Tożsamość Andrzeja K.” Błażeja Torańskiego. Kim jest człowiek, o którym jest ta książka i jaką skrywa przeszłość? Przyjrzyjmy się bliżej tej tajemniczej postaci!



„Tożsamość Andrzeja K.” Błażej Torański
Książka ta opisuje losy Andrzeja K., który próbuje odkryć to, kim jest naprawdę. Podczas czytania można dowiedzieć się, że ten mężczyzna urodził się w czasie wojny w obozie koncentracyjnym Stutthof koło Gdańska. Tak więc wojna ma znaczący wpływ na jego życie. Jego biografia jest naznaczona stratą, a jedynie dzięki strzępom historii można w jakimś stopniu poznać jego prawdziwą przeszłość...

„Tożsamość Andrzeja K.” Błażej Torański
Reportaż ten ma krótkie rozdziały i czyta się go szybko. Można w nim spotkać zdjęcia wielu historycznych miejsc związanych z przeszłością tytułowego Andrzeja K, a także jego wypowiedzi. Czytając tę książkę, widać jak tytułowy bohater dramatycznie walczy o własną tożsamość, ponieważ nie wie, kim jest i ciężko mu znaleźć swoje korzenie. Była to dla mnie bardzo interesująca książka, z której na przykładzie Andrzeja K., można dowiedzieć się tego, jaki ciężko los spotykał niemowlęta urodzone w obozach koncentracyjnych. Jemu na szczęście udało się przeżyć, jednak miejsce urodzenia miało znaczący wpływ na jego psychikę i ogólnie na dalsze życie, ponieważ przez cały czas próbował odkryć niemożliwą do odkrycia prawdę o sobie. Oprócz tego widać, że autor tej książki, mimo że ma ona małą objętość, włożył dużo pracy w jej napisanie. Dzięki niej dowiedziałam się o istnieniu Andrzeja K. i o tym, jak może wyglądać życie człowieka, urodzonego w obozie koncentracyjnym, który nie zna swoich korzeni.

„Tożsamość Andrzeja K.” Błażej Torański
„Tożsamość Andrzeja K.” jest ciekawym reportażem, który czyta się bardzo szybko. Przedstawia on bolesną prawdę o mężczyźnie, który przez swoją ciężką przeszłość, nie wie kim, tak naprawdę jest. Polecam tę książkę wszystkim, których interesuje literatura obozowa, myślę, że Was zainteresuje, tak jak zainteresowała mnie.

„Intymne życie polskich poetów” Małgorzata Czapczyńska

Lubicie poezję? Ja tak średnio, ale swego czasu, za czasów szkolnych, tak jak każdy, musiałam czytać i interpretować wiersze wielu znanych poetów. Po latach stwierdziłam, że bardziej od ich twórczości, interesuje mnie ich życie miłosne, dlatego postanowiłam przeczytać „Intymne życie polskich poetów” Małgorzaty Czapczyńskiej. Jeśli ciekawi Was ta książka, to zapraszam na recenzję!



„Intymne życie polskich poetów” Małgorzata Czapczyńska
Książka ta opisuje miłosne historie polskich poetów. Niektórzy z nich urodzili się pod koniec dziewiętnastego wieku, inni na początku dwudziestego. Są to postacie autentyczne, których wiersze znajdują się w podręcznikach szkolnych, znani są oni z okładek tomików, a ich portrety z pewnością widziało wiele osób. Dzięki tej książce można dowiedzieć się tego, którzy poeci kochali swoje wybranki aż do śmierci, a którzy żyli w związku pełnym skandali, zdrad i kłamstw. Nie są to zwykłe biografie, historie te opisują osobiste życie znanych poetów, o którym z pewnością wiele osób, nie miało pojęcia...

„Intymne życie polskich poetów” Małgorzata Czapczyńska
W książce tej jest zawartych kilkanaście historii miłosnych znanych poetów żyjących w czasach przedwojennych. Każda z nich jest inna i dzięki niej mogłam lepiej poznać poetów, których wiersze przerabiałam w szkole. Nigdy nie interesowałam się zbytnio językiem polskim, jednak każde nazwisko polskiego poety było mi znane, nie znałam za to w ogóle ich wybranek, a według tej książki niektórzy z nich mieli ich kilka... Każdą opisaną opowieść wzbogacały fragmenty wierszy, fotografie i portrety bohaterów. Bardzo mnie to zaskoczyło, że większość z nich miała tak bardzo burzliwe życie uczuciowe. Ogólnie opisy związków i relacji miłosnych, które miały miejsce w tamtych czasach, nie różniły się zbytnio od związków, które istnieją teraz. Wtedy też występowały zdrady, związki na odległość, związki jednopłciowe oraz zachowania, które w dzisiejszych czasach są określane jako ghosting, czy otwarte związki. Różnica była tylko taka, że nie mówiło się wtedy o takich związkach głośno i mimo wszystko tkwiło się w nieszczęśliwym małżeństwie. Tak więc opisane historie miłosne były dla mnie bardzo ciekawe i z chęcią przeczytałabym rozwinięcie każdej z nich. Niektóre historie były tak nieprawdopodobne, że fajnie byłoby je przeczytać w formie fabularyzowanej książki. Najbardziej spodobała mi się historia Juliana Tuwima i Stefanii Marchew, w której występowała wielka miłość od pierwszego wejrzenia, a ich historia miłosna była dla mnie najbardziej romantyczna i najmniej burzliwa. Spodobała mi się też historia Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza, którzy darzyli się wielkim dojrzałym uczuciem i mimo to, że mieszkali osobno byli ze sobą szczęśliwi. Tak więc przeczytałam tę książkę szybko i z wielkim zainteresowaniem. Cieszę się, że dzięki niej poznałam lepiej życie poetów z trochę innej strony niż z tej, która była opisywana w podręcznikach szkolnych.

„Intymne życie polskich poetów” Małgorzata Czapczyńska
Intymne życie polskich poetów” jest bardzo ciekawą książkę opisującą burzliwe i pełne wrażeń życie miłosne wielu znanych poetów. Bardzo ją Wam polecam, jeśli lubicie biografie, literaturę faktu lub chcecie lepiej poznać życie osobiste popularnych poetów. Nie żałuję tego, że zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę, bo każda z opisanych historii była dla mnie mega ciekawa i myślę, że Was również zainteresuje!

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

Macie swoją ulubioną filiżankę? A może wiąże się z nią jakaś ciekawa historia? W książce Sylwii Markiewicz „Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” każda z siedmiu filiżanka niesie ze sobą pewne wspomnienia. Jednak nie jest to książka o filiżankach... A o czym? Zobaczcie sami!



„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz
Ludwika Mayer jest ikoną dawnych lat. Miała burzliwe życie uczuciowe i bardzo ciekawą biografię. Zdążyła przez lata pochować swoich siedmiu partnerów, co wydaje się podejrzane. Kiedy Ludwika dowiaduje się, że jest ciężko chora i zostało jej niewiele czasu, postanawia uporządkować swoje sprawy i zadbać o przyszłość swojej niepełnosprawnej córki Emilii, która wymaga stałej opieki. Kto zajmie się Emilią, kiedy jej już zabranie? Z zaistniałą sytuacją do domu Ludwiki zaczynają przyjeżdżać krewni i tym samym dawne relacje i skrywane urazy zaczynają powracać. Wśród jej bliskich osób jest jeszcze Alojzy, czyli prawnik i wieloletni przyjaciel domu. Wie on o Ludwice dużo i jeszcze więcej ma do stracenia...

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Opisana w niej historia potrafi zaciekawić. Podczas czytania panowała jedna wielka niewiadoma związana z tym, komu Ludwika powierzy opiekę nad swoją córką i komu przepisze swój duży spadek. Tak więc w książce tej występuje wątek testamentu, który nie jest łatwy, bo główna bohaterka miała naprawdę ciężki wybór i nie wszystkim mogła ufać. Niektórzy nagle stali się fałszywie mili, bo chęć odziedziczenia wielkiego spadku była naprawdę kusząca. Inni okazali się wielkimi kłamcami i intrygantami, dla których liczyło się tylko własne dobro. Trudnym tematem w tej książce był też wątek związany z niepełnosprawnością córki Ludwiki, która miała już około pięćdziesięciu lat, jednak wymagała ciągłej opieki. Ludwika bardzo ją kochała i starała się zapewnić jej jak najlepsze warunki, jednak niestety choroba i podeszły wiek zmusiły ją do podjęcia ważnych życiowych decyzji. Tak więc cała ta opowieść była dla mnie ciekawa, wzbogacały ją klimatyczne opowieści Ludwiki o swoich siedmiu partnerach przy pięknych filiżankach herbaty. W książce tej nie zabrakło również wielu zaskakujących sytuacji, szczególnie na końcu...

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz
„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” była dla mnie ciekawą powieścią obyczajową pełną kłamstw, intryg i z trudną do podjęcia decyzją związaną z dziedzictwem wielkiego majątku w pakiecie z osobą wymagającą opieki. Cieszę się, że poznałam kolejną bardzo ciekawą książkę pani Sylwii Markiewicz, która swoimi powieściami zawsze potrafi mnie zaciekawić. Tak więc, jeśli szukacie interesującej powieści obyczajowej, to bardzo polecam Wam tę książkę, myślę, że tak jak ja ciekawie spędzicie z nią czas!

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” Sylwia Markiewicz

„Oziębłość” Jolanta Żuber

Czy życie influencerskie może być uzależniające? Z pewnością wiele osób jest uzależnionych od mediów społecznościowych, a thriller Jolanty Żuber „Oziębłość” przedstawia to doskonałe. Pokazuje on, że życie osób z takim uzależnieniem może być równie niebezpieczne jak życie osób uzależnionych od różnych używek. W dodatku ich codzienność wygląda zupełnie inaczej niż ta, która jest pokazywana w Internecie. Tak więc, jeśli ciekawi Was ta książka, to zapraszam na recenzję!



„Oziębłość” Jolanta Żuber
Judyta po wypadku staje się niesprawna od pasa w dół. Jej matka Anna organizuje w Internecie zbiórki oraz wrzuca na Instagrama wzruszające relacje i posty, które mają pomóc jej córce. Czy Anna naprawdę chce, aby Judyta odzyskała sprawność w nogach, czy może bardziej zależy jej na zasięgach? Czy w ogóle obchodzi ją tragedia córki, czy może szansa na zdobycie pozycji, o jakiej zawsze marzyła, jest dla niej ważniejsza?

W tej całej sytuacji jest ktoś, kto obserwuje każdy jej ruch. Ten ktoś prowadzi z Anną chorą, pełną lęku grę, a z czasem pokazuje światu prawdziwe jej oblicze... Kim jest ta osoba? Jakie sekrety skrywa Anna i co w jej życiu jest prawdą, a co fikcją?

„Oziębłość” Jolanta Żuber
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały napisane są z perspektywy Judyty i Anny. Większość z nich opisywała życie Anny, która była typową influencerką, wykorzystującą swoją sławę dla własnych korzyści, krzywdząc przy tym swoją córkę. Choć ten thriller był dla mnie mega ciekawy i wciągający, to nie polubiłam głównej bohaterki, czyli Anny. Bardzo mnie ona wkurzała i czasami podnosiła ciśnienie. Ogólnie jej zachowanie w stosunku do Judyty było wstrząsające, wiem, że to okrutne, ale ucieszyłam się z tego, jaki los spotkał ją na końcu. Cały ten wątek związany z chorobą Judyty był dla mnie szokujący, ale najbardziej zszokowało mnie to, jak czytając na końcu słowo od Autorki, dowiedziałam się, że inspiracją do napisania tej książki była prawdziwa historia kobiety, która zarobiła dużo pieniędzy na zbiórkach internetowych zorganizowanych dla własnego dziecka, które świadomie krzywdziła. Mimo tego wstrząsającego wątku książka ta była dla mnie również zaskakująca. Bardzo byłam ciekawa tego, kto próbuje skrzywdzić Annę i było to dla mnie zaskoczeniem, kiedy ta osoba się ujawniła. W tej całej historii nie zabrakło również kłamstw i sekretów, które również były szokujące. Tak więc podczas czytania nie zabrakło wrażeń, nie było czasu na nudę i ogólnie przeczytałam tę książkę błyskawicznie.

„Oziębłość” Jolanta Żuber
„Oziębłość” była dla mnie książką, dzięki której przypomniałam sobie, za co uwielbiam thrillery. Potrafi ona wciągnąć, zaskoczyć i zszokować, nie wspomnę już o tym, że czyta się ją bardzo szybko. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, z pewnością nie będziecie się z nią nudzić!

„Oziębłość” Jolanta Żuber








„Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska

Czy w ostatnim czasie wpadły w Wasze ręce książki, dzięki którym poczuliście wiosnę? W moim przypadku była to powieść „Przez milion burz” Agaty Czykierdy-Grabowskiej, której recenzję mam dzisiaj dla Was. Wystarczy tylko spojrzeć na tę piękną kwiecistą okładkę, żeby poczuć tę wytęsknioną porę roku. To właśnie ta okładka i imię głównej bohaterki (pierwszy raz trafiłam na książkę, w której główna bohaterka ma tak samo na imię jak ja) spowodowały, że zdecydowałam się poznać tę historię, tak więc nie przedłużając, zapraszam na recenzję!



 „Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska
Kiedy Martyna traci pracę w korporacji, postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków. Niestety okazuje się, że posesja ta jest w tragicznym stanie. Podczas porządków, dochodzi do pewnych komplikacji w postaci ataku nietoperza, odnalezienia zestawu srebrnych sztućców, a także spotkania Huberta, z którym wiele lat temu łączył ją letni romans... Czy ich uczucie odżyje po tylu latach? Kto i dlaczego próbuje włamać się do domu jej dziadków? Czy coś z tym wszystkim mają wspólnego stare sztućce?

 „Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska
Książka ta dzieli się na krótkie rozdziały opisujące teraźniejszość oraz przeszłość. Według mnie była ona przyjemną obyczajówką podchodzącą pod romans, w której młodzieńcza miłość po latach daje o sobie znać. Martyna była typową panią z miasta, którą sytuacja zmusiła do tego, aby rozstać się ze swoim chłopakiem i wyjechać na wieś. Z kolei Hubert został przedstawiony jako idealny mężczyzna, taki, jakiego ciężko jest spotkać w dzisiejszym czasach, w dodatku był on stanu wolnego, co wydawało się dziwne, jednak później miało to swoje uzasadnienie. Tej całej opowieści towarzyszył wiosenny i letni klimat, w którym tytułowe burze miły swój udział. Mimo tych burz, wątków z włamaniem do posesji dziadków Martyny i niektórych smutnych wspomnień, była to dla mnie przyjemna i przewidywalna książka w sielskim klikacie, która wiadomo, jak się skończy.

 „Przez milion burz” Agata Czykierda-Grabowska
„Przez milion burz” była dla mnie przyjemną obyczajówką, z którą miło spędziłam czas, jednak nie będę o niej długo pamiętać. Polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie takie motywy jak nowy początek, czy dawne uczucie, które powraca po latach, no i jeśli macie dosyć już zimy i chcielibyście już poczuć wiosnę. Myślę, że ta historia wprowadzi Was w dobry nastrój, a piękne wydanie z pewnością będzie cieszyć Wasze oczy!

„Pod milczącym niebem” Katarzyna Majewska-Ziemba

Lubicie, kiedy akcja w książce dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym? Ja uwielbiam, dlatego tym razem zdecydowałam się przeczytać powieść obyczajową, której akcja dzieje się właśnie w tym okresie. Tak więc dzisiaj zapraszam Was na recenzję „Pod milczącym niebem” Katarzyny Majewskiej-Ziemby. Zobaczmy jaką historię opisuje ta książka i jakie wywarła na mnie wrażenie!



„Pod milczącym niebem” Katarzyna Majewska-Ziemba
Lucyna nie ma łatwego życia. W jej rodzinnym domu brakuje ciepła, a jej ojciec sprawia ciągle problemy. W dodatku nie ma ona szczęścia w miłości, dlatego decyduje się zostać zakonnicą. Trafia do klasztoru, który prowadzi dom dla sierot i tym samym zostaje siostrą Benedyktyną. Zaczyna ona tam pracę z opuszczonymi dziećmi, a jej autorytetem staje się doktor Janusz Korczak, który również prowadzi dom dla sierot, jednak różniący się religią. Mimo wszystko oba domy mają ten sam cel, którym jest próba ocalenia dzieciństwa. Czy Benedyktyna i inne siostry, mimo panującej biedy i chorób, zdołają dać opuszczonym dzieciom namiastkę rodzinnego ciepła? Z pewnością zrobią wszystko, co mogą, jednak niestety nic nie zastąpi im rodziców...

„Pod milczącym niebem” Katarzyna Majewska-Ziemba
Akcja w tej książce dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym. Jej rozdziały opisujące bieżące wydarzenia przeplatają się z rozmyślaniami siostry Benedyktyny, która wspomina swoją ciężką przeszłość. Te wspomnienia były dla mnie bardzo interesujące i została w nich wyjaśniona decyzja o wstąpieniu Benedyktyny do zakonu. Bieżące wydarzenia, których akcja dzieje się w domu dla sierot, również były dla mnie ciekawe. Dzieci mieszkające tam, były bardzo barwnymi postaciami, które niestety skrywały w sobie smutek i niezrozumienie spowodowane tym, że nie mają rodziców i normalnego domu jak inne dzieci. Siostry starały się, jak mogły, aby dać im miłość, bezpieczeństwo oraz wychować ich na porządnych ludzi. Niestety nie było to łatwe. W tej historii zostały również wplecione podziały religijne, które często prowadziły do konfliktów. Według mnie były one niepotrzebne, jednak niestety były w tamtych czasach nieuniknione. Całokształt tej książki był dla mnie spokojny i czytanie jej zajęło mi dużo czasu, jednak to wcale nie oznacza, że ta historia była dla mnie nudna. Czytałam tę powieść powoli, ale za to z dużym zainteresowaniem i byłam ciekawa tego, jak się zakończy. Finał tej książki nie dał jasnego rozwiązania niektórych wątków, ale za to dał nadzieję na to, że wszystko zakończyło się dobrze.

„Pod milczącym niebem” Katarzyna Majewska-Ziemba
„Pod milczącym niebem” była dla mnie bardzo ciekawą powieścią obyczajową, której akcja dzieje się na początku dwudziestego wieku, czyli w okresie, o którym bardzo lubię czytać. Według mnie nie jest to książka, którą pochłania się na raz, ale za to można z nią ciekawie spędzić kilka dni. Tak więc, jeśli lubicie spokojne powieści, ciekawie opisujące szarą, smutną rzeczywistość, która miała miejsce dawno temu, to z pewnością zainteresuje Wam ta książka. Ja bardzo ciekawie spędziłam z nią czas, tak więc bardzo ją polecam, jeśli lubicie historie w takim klimacie.

„Pod milczącym niebem” Katarzyna Majewska-Ziemba

„Pod milczącym niebem” Katarzyna Majewska-Ziemba



„Znajomość barterowa” Monika Malita-Bekier, Natalia Waszak-Jurgiel

Lubicie komedie romantyczne? Powiem szczerze, że nie wszystkie przypadają mi do gustu, bo niektóre bywają na siłę śmieszne, jednak zawsze sięgam po ten gatunek wtedy, kiedy potrzebuję rozerwać się przy lekkiej książce. Tym razem postanowiłam przeczytać „Znajomość barterową”, czyli powieść z tego gatunku, bo ostatnimi czasy polubiłam pióro Moniki Mality-Bekier i Natalii Waszak-Jurgiel, które są jej autorkami. Zobaczmy zatem jaką historię skrywa ta książka i jakie wywarła na mnie wrażenie!



Monika Malita-Bekier, Natalia Waszak-Jurgiel
Daria, która straciła wiarę w swój urok, za namową przyjaciółek, decyduje się na bardzo odważny krok, który prowadzi do gorącej znajomości z Kubą. On z kolei ma wielkie powodzenie wśród kobiet, jednak postanawia zgodzić się na układ, który proponuje mu Daria. Najgorsze jest to, że oboje tego układu tak naprawdę wcale nie chcą. Do czego doprowadzi ich znajomość? Z pewnością będzie ona pełna wrażeń, a Kuba oprócz relacji z Darią zyska nową przyjaciółkę w postaci Elżuni, czyli babci Darii, w której życiu uczuciowym również wiele będzie się dziać...

Monika Malita-Bekier, Natalia Waszak-Jurgiel
Książkę tę czyta się szybko. Dzieli się ona na rozdziały, które opisują tę całą historię przemiennie z perspektywy Darii i Kuby. Powieść ta może i opisuje historię miłosną, która wiadomo, jak się skończy, ale jest ona napisana w tak zabawny i ciekawy sposób, że czytanie jej było dla mnie wielką przyjemnością. Historia opisana w niej była pełna śmiesznych sytuacji i nie raz wywoływała uśmiech na mojej twarzy, szczególnie wtedy, kiedy czytałam wątki z udziałem Elżuni, która była bardzo ciekawą postacią i śmiesznie przekręcała wyrazy. W tej powieści występowały też pikantne scenki, które były dodatkiem tej całej barwnej historii. Występowały one między głównymi bohaterami, którzy przez nieporozumienie i brak szczerej rozmowy, którą powinni odbyć na początku znajomości, zawarli układ, którego tak naprawdę nie chcieli. Przez to wszystko, zakończenie tej całej historii było pełne emocji i łez. Jednak ostatecznie wszystko zakończyło się według mnie dobrze i skoczyłam przygodę z tą książką w dobrym nastroju.

Monika Malita-Bekier, Natalia Waszak-Jurgiel
„Znajomość barterowa” jest według mnie ciekawą, erotyczną komedią romantyczną, która potrafił rozśmieszyć i rozpalić zmysły. Jeśli nie macie planów na walentynki, to bardzo Wam polecam spędzić je z tą książką. Z pewnością miło spędzicie z nią czas, lepiej niż na nie jednej realnej walentynkowej randce.

„Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek

Czytaliście już jakieś książki o gejszach? Mnie zawsze średnio one interesowały i nie czytałam takich książek wcześniej, do czasu, aż zobaczyłam piękne wydanie „Ostatnia gejsza z Gion” Magdaleny Buraczewskiej-Świątek i to ono zachęciło mnie do przeczytania tej powieści. Zobaczmy zatem, czy jej wnętrze okazało się dla mnie równie piękne!



 „Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek
Hana, od kiedy została gejszą nazywa się Yukiko, czyli „Śnieżne Dziecko”. Wygląda jak żywa piękna lalka stworzona dla rozrywki mężczyzn. Jednak tak naprawdę skrywa w sobie ból spowodowany tym, że jest córką upadłego samuraja, która została sprzedana w wieku sześciu lat. Mimo to, że włada kilkoma językami i zachowuje się jak perfekcyjna gejsza, jest uwięziona w Gion, czyli dzielnicy gejsz, gdzie wszystko ma swoją cenę. Pewnego dnia poznaje Thomasa, brytyjskiego tłumacza i fotografa, który uciekł do Japonii przed skandalem miłosnym. Dostrzega on w Hanie smutek i głębię ukrytą pod warstwą perfekcyjnego makijażu. Co wyniknie z jego potajemnego fotografowania Hany? Do czego doprowadzi ich jedno potajemne spotkanie w ogrodzie kamiennym świątynia Kennin-ji?

 „Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek
Akcja w książce dzieje się w Kioto w XIX wieku. Przeczytałam ją szybko i z wielkim zainteresowaniem, bo wcześniej temat gejsz był mi słabo znany. Dzięki tej powieści można dowiedzieć się więcej o gejszach, bo zawiera ona wiele przypisów objaśniających nazwy związane i ich życiem. Ogólnie była to dla mnie piękna, ale i też smutna książka opisująca sytuacje, w których cena wolności i siła macierzyńskiej miłości odgrywają wielką rolę. W tej książce gejsze zostały przedstawione jako piękne, z pozoru perfekcyjne artystki, które służą mężczyznom w celach towarzyskich. Zostały one też porównane do kwiatu wiśni, który jest piękny, jednak też kruchy i nietrwały. Oprócz tego, w tej opowieści bardzo mi spodobał mi się piękny wątek miłosny, który nie należał do łatwych. Książka ta była również pełna dylematów i ciężkich decyzji do podjęcia, które miały mieć znaczący wpływ na dalsze życie. Tutaj bardzo spodobał mi się cytat, który pomógł Hanie w trudnej sytuacji: „Ptak, który nigdy nie próbował latać, nie wie, że ma skrzydła”. Oby mi się on przypomniał w przyszłości, kiedy będę musiała podjąć jakąś ważną decyzję. Zakończenie całej tej ciekawej historii było dla mnie satysfakcjonujące i po cichu liczyłam na taki finał.

 „Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek
„Ostatnia gejsza z Gion” jest ciekawą, ale i też pełną smutną powieścią, z którą miło spędziłam czas. Jej piękne wydanie w pełni odzwierciedla jej piękne wnętrze, bo o historii opisanej w tej książce z pewnością będę pamiętać długo. Tak więc bardzo polecam Wam tę powieść, jeśli lubicie ciekawe historie pełne dylematów, smutku, z pięknym, ale i też trudnym wątkiem miłosnym i ogólnie jeśli interesuje Was życie gejsz. Myślę, że z pewnością miło i interesująco spędzicie z tą książką czas!

„Gen zła” Katarzyna Wolwowicz

Macie swoją ulubioną serię kryminalną? Po przeczytaniu któregoś już z kolei tomu serii kryminalnej o komisarz Oldze Balickiej Katarzyny Wolwowicz, mogę powiedzieć, że właśnie ta seria należy do jednych z moich ulubionych. Z jaką sprawą tym razem w książce „Gen zła” będzie musiała się zmierzyć Olga Balicka wraz ze swoimi kolegami z pracy? Jeśli Was to ciekawi, to zapraszam na recenzję!



 „Gen zła” Katarzyna Wolwowicz 
Kiedy Olga budzi się w ciemnym i obcym pomieszczeniu, odkrywa, że jej ręce i nogi są związane, a usta zaklejone taśmą. Na szczęście udaje jej się stamtąd uciec. Okazuje się, że w ogrodzie domu, w którym przebywała Olga, zostały zakopane ciała dwóch kobiet. Podejrzanym zostaje znany z poprzedniej części Mestwin Pomorski. Czy naprawdę dopuścił się tych zbrodni i jednocześnie pobij i uwięził Olgę? To jeszcze nie wszystko... Niedługo po tych zdarzeniach zostaje znaleziona zamordowana mieszkanka domu seniora, której usta również są zaklejone taśmą. Czy jej zabójstwo ma coś wspólnego z porwaniem Olgi lub tymi dwoma kobietami, których ciała znaleziono w ogrodzie?

Wiele lat temu dwunastoletni Tobiasz trafił do domu dziecka, ponieważ jego ojciec odebrał życie jego mamie. Niestety w domu dziecka doświadcza przemocy. Jak wpłynie jego przeszłość na dalsze życie jego oraz jego bliskich?

 „Gen zła” Katarzyna Wolwowicz 
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Tak jak poprzednie części tej serii, szybko się ją czyta, bo jej rozdziały potrafią zaciekawić, szczególnie te, które opisują dawne życie Tobiasza oraz jego bliskich. Książka ta dokładnie opisuje sytuację, w której dzieciństwo pełne przemocy i tragedii ma wpływ na dorosłe życie i w negatywny sposób kształtuje charakter osób z tak ciężką przeszłością. Po przeczytaniu tej książki może też się wydawać, że zło dziedziczy się w genach, jednak według mnie nikt nie rodzi się zły. To właśnie zło doprowadziło do skomplikowanego śledztwa w tym kryminale pełnym ofiar i z początku niejasnych sytuacji. Podczas czytania występuje też nawiązanie do poprzedniej części, w której dużą rolę odegrał Mestwin Pomorski, a także zaginięcie Marii Łagowskiej, której wątek pozostał dla mnie niejasny, jednak w tej części nie był on przewodni. Oczywiście zakończenie tej całej historii jest otwarte i według mnie jest wstępem do kolejnej ciekawej do rozwiązania zagadki kryminalnej.

 „Gen zła” Katarzyna Wolwowicz 
„Gen zła” jest ciekawym kryminałem opisującym skomplikowane śledztwo należącym do mojej ulubionej serii kryminalnej. Znajomość poprzednich tomów nie jest konieczne, bo w każdej części opisywane jest inne śledztwo, jednak ze względu na nawiązania do poprzednich tomów, myślę, że warto najpierw poznać poprzednie części. W każdym bądź razie, niezależnie od tego, czy znacie poprzednie tomy, czy nie, bardzo polecam Wam historię opisaną w tej książce i gwarantuję, że nie tylko mocno Was ona zainteresuje, ale i jej zakończenie sprawi, że z pewnością sięgnięcie po kolejną część!

„Numer 1” Agnieszka Peszek

Znacie książki z cyklu „Ona” Agnieszki Peszek? Ja właśnie poznałam czwarty tom tej serii, czyli „Numer 1”. Nie czytałam poprzednich tomów, ale na szczęście każdą część można czytać osobno. Zobaczmy zatem, jaką historię skrywa ten thriller i jakie wywarł na mnie wrażenie!



„Numer 1” Agnieszka Peszek
W warszawskim apartamencie zostaje znaleziona martwa młoda influencerka, której ciało jest okaleczone. Niestety to dopiero pierwsza zbrodnia, która wstrząsa miastem... Czy starszy aspirant Bartosz Bogucki i komisarz Kacper Ziętarski zmierzą się ze sprawcą tych zbrodni? Okazuje się, że muszą również zmierzyć się z własnymi demonami.

W międzyczasie pewna tajemnicza „Ona” próbuje ukryć własną tajemnicę. Oprócz tego musi pozbyć się ciała i zatrzeć każdy ślad. Musi też ukryć prawdę, po to, aby nikt nie dowiedział się tego, że jest ona częścią koszmaru. Walczy z czasem, policją oraz samą sobą. Kim jest tak naprawdę ta kobieta? Czy uda jej się ochronić swój sekret? W tym wszystkim nie wiadomo nawet, czy jest ona katem, czy ofiarą...

„Numer 1” Agnieszka Peszek
W książce tej występują krótkie rozdziały, co sprawia, że szybko się ją czyta. Twórczość autorki tego thrillera zdążyłam już poznać dzięki książce „Narośl”, która opisywała mega ciekawą i pełną wrażeń historię. Dlatego też, zanim sięgnęłam po „Numer 1”, byłam pewna, że ten thriller też taki będzie. Z początku był on dla mnie pełen niejasnych sytuacji z udziałem wielu ofiar. Wolno toczyła się w nim akcja, czasami wzbudzało to moją niecierpliwość, a czasami ciekawość. Rozdziały zatytułowane „Ona”, które opisywały w pierwszej osobie wątki tajemniczej bohaterki, były dla mnie bardzo ciekawe, choć były krótkie i pełne tajemnic. Ogólnie historia opisana w tej książce nie była dla mnie zła, ciekawie spędziłam z nią czas, jednak niestety nie przebiła ona wspomnianej przeze mnie wcześniej książki „Narośl”. Tak więc polecam Wam ten thriller, jeśli lubicie pełne tajemnic historie, w których wolno toczy się akcja.

„Numer 1” Agnieszka Peszek
„Numer 1” jest według mnie ciekawym tajemniczym thrillerem, który dostarcza wielu wrażeń. Nie należy on do tych książek, które pochłania się na raz, jednym może się to spodobać, drugim nie. Może, gdybym poznała poprzednie tomy tej serii, to może bardziej wkręciłabym się w tę historię, jednak, mimo że była ona dla mnie ciekawa, to nie będę o niej pamiętać zbyt długo.

„Numer 1” Agnieszka Peszek

„Powiedz mi prawdę” Justyna Spandel

Czy, świadomość, że niebawem się umrze, może skłonić do tego, żeby w końcu zacząć realizować swoje marzenia? Czy raczej do tego, aby się zał...