Czy związek z osobą, którą się kocha z wzajemnością, zawsze oznacza szczęście? Czy może lepiej tkwić w stabilnej, bezpiecznej relacji bez głębszych uczuć? Do takich refleksji skłoniła mnie książka „Oddałeś mi siebie” Moniki Mality-Bekier, którą właśnie przeczytałam. Główna bohaterka tej powieści naprawdę nie miała łatwego życia uczuciowego... Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat tej historii, to zapraszam na recenzję!
![]() |
| „Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier |
Luiza jest w związku z Dawidem, z którym tworzy spokojny, poukładany, ale i też nudny związek. Pewnego dnia wybierają się ze znajomymi na weekend nad jezioro. Okazuje się, że w tym samym miejscu swój wieczór kawalerski świętuje były chłopak Luizy, z którym łączyła ją gorąca miłość, jednak silna zazdrość sprawiła, że się rozstali. Nagle ich dawne uczucie zaczyna dawać o sobie znać... Czy ich miłość okaże się silniejsza od czegokolwiek? Czy znowu postanowią być razem i tym samym wywrócą życie wielu osób do góry nogami?
![]() |
| „Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier |
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Czyta się ją dość szybko, choć historia ta zaczyna się spokojnie. Opisuje zwyczajny związek głównej bohaterki, która nie jest w nim zbyt szczęśliwa. Kiedy w jej życiu pojawia się jej były chłopak, książka ta robi się coraz ciekawsza. Opisane jest ich gorące uczucie, które łączyło ich kiedyś i które odżywa teraz. Nie zabrakło w tym wszystkim pikantnych scenek. Niestety, w historii tej, tak jak w prawdziwym życiu, okazuje się, że nie wszystko jest takie kolorowe... Książka ta opisuje to, jak zazdrość i brak zaufania mogą zniszczyć najpiękniejsze uczucia. Niestety okazuje się też, że sama miłość nie wystarczy, żeby stworzyć szczęśliwy związek. Tak więc opowieść ta opisuje trudną i skomplikowaną, ale i też piękną historię miłosną. Podczas czytania było wiele emocji, szczególnie na końcu... Końcówka tej książki rozbiła mnie psychicznie, a to w moim przypadku nie jest łatwe. Historia ta wzruszyła mnie tak, jak żadnej innej książęce w ostatnim czasie nie udało się wzruszyć.
„Oddałeś mi siebie” jest bardzo emocjonalną książką w sam raz dla tych, którzy lubią wyciskacze łez. Jeśli tak jak ja, lubicie czytać o rozstaniach, powrotach i ogólnie o trudnych historiach miłosnych, to ta książka może Wam się spodobać. Mnie bardzo zainteresowała opisana w niej historia, mimo to, że jej koniec rozwalił mnie psychicznie. Tak więc bardzo polecam tę książkę i radzę Wam przygotować chusteczki, bo z pewnością wzruszy ona największych twardzieli.



Lubię takie romanse z pikantnymi scenami :)
OdpowiedzUsuńW takim razie powinna Ci się spodobać ta książka 😊
UsuńLooks like a page turner. Thanks for the wonderful review!
OdpowiedzUsuńThank you for your visit 😊
UsuńOh, something warm and cozy to read. Something to stay on the couch with.
OdpowiedzUsuńYes, this book is exactly like that.
UsuńMuszę przyznać, że Twój opis bardzo dobrze oddaje to, co ja również odczuwam przy lekturze takich książek. Historia Luizy pokazuje, że miłość to nie tylko motyle w brzuchu i gorące uczucia, ale też codzienna praca nad relacją, zaufanie i radzenie sobie z własną zazdrością. To, co mnie w tej książce uderzyło, to właśnie realizm emocjonalny – bohaterowie nie są idealni, ich decyzje czasem ranią innych, a szczęście bywa ulotne.
OdpowiedzUsuńCiekawie pokazana jest też perspektywa wyborów – czy warto trzymać się bezpiecznej, „nudnej” relacji, czy podążać za tym, co naprawdę porusza serce. To pytanie chyba nie ma jednej odpowiedzi, ale książka zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo nasze uczucia kształtują życie i jak wiele zależy od tego, czy potrafimy szczerze komunikować się z drugim człowiekiem.
Osobiście uważam, że takie historie, choć emocjonalnie wyczerpujące, są wartościowe właśnie dlatego, że zmuszają do zatrzymania się i przyjrzenia własnym wyborom w miłości. To nie jest tylko romans dla rozrywki – to opowieść o tym, że nawet silne uczucie nie wystarczy, jeśli zabraknie szacunku, zaufania i gotowości do pracy nad sobą.
Dokładnie, zgadzam się, że ta książka to nie tylko romans, przy którym można się rozerwać, a na taką z początku wyglądała, jak zaczęłam ją czytać. Jest ona bardzo życiowa, bo tak jak w prawdziwym życiu, trzeba podjąć ryzyko i wiele ważnych wyborów, które później kształtują nasze życie i to od nich i od nas samych zależy, czy będziemy szczęśliwi czy nie.
UsuńOd czasu do czasu lubię poczytać takie wyciskacze łez.
OdpowiedzUsuńJa też 😊
UsuńJestem bardzo ciekawa, czy treść tej książki też zrobi na mnie aż tak wielkie wrażenie.
OdpowiedzUsuńTeż jestem tego ciekawa, ale myślę że jest to bardzo prawdopodobne 😊
Usuńchętnie poznam tę książkę:)
OdpowiedzUsuńBardzo polecam 😊
UsuńNie znam ani książki, ani jej autorki, wiec o lekturze niewiele mogę powiedzieć. W życiu nie jest tak, że coś jest czarne albo białe. To byt daleko idące uogólnienie. W sporej części patrząc na przeszłość odpowiemy, że niestety. Nasze wybory wpływają na innych, ich życie. Ja też pisząc swojego bloga sugeruje, mówię, co powinno być, ale jestem w tym jednostronna, piszę, jak ja uważam. Niestety, ale okropne jest, że w życiu żadne wybory nie są łatwe :(
OdpowiedzUsuńDokładnie, życiowe wybory wcale nie są łatwe, no ale czasami trzeba ich dokonać i podjąć ryzyko, które czasami nie wychodzi na dobre 🫤
UsuńMartyna, what interesting books you read!!! Your Maciek is a real beauty!
OdpowiedzUsuńThank you 😊 Yes, Maciej is beauty 😍
UsuńGracias por la reseña. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńThanks for your visit 😊
UsuńOstatnio lubię przełamywać moje ukochane thrillery, tego typu książkami :)
OdpowiedzUsuńW takim razie bardzo polecam tę książkę 😊
UsuńCzytając początek recenzji nie spodziewałam się, że koniec książki okaże się taki wzruszający :)
OdpowiedzUsuńTeż się tego nie spodziewałam jak zaczynałam czytać tę książkę
UsuńLubię książki, które potrafią wywołać czytelnika wiele emocji. Chętnie po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że Ci się spodoba 😊
UsuńMoże polecę ten tytuł koleżance, która lubi emocjonalne lektury. :)
OdpowiedzUsuńDobry pomysł 😊
Usuń