„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

Na jaką nowość wydawniczą czekaliście ostatnio najbardziej? W moim przypadku był to trzeci tom serii „Ścieżki nadziei” Magdy Knedler, czyli „Kobiety z wiatru”. Tak nie mogłam się tej książki doczekać, że jak tylko wpadła w moje ręce, to od razu zaczęłam ją czytać! Tak więc teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić Was na jej recenzję!



„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
Prakseda, mimo że jest matką trojaczek, pisze kolejną książkę oraz udziela się towarzysko. Wspiera ona również swojego męża Edgara w jego obowiązkach, które są związane z dziedziczeniem tytułu. Z kolei Edgar niespodziewanie zostaje opiekunem prawnym swojej kuzynki Elżbiety. Co wyniknie z tej opieki i ile ona będzie kosztować jego oraz Praksedę?

Z kolei księżna Aniela korzysta ze swojego statusu towarzyskiego, a także odnawia swoją znajomość z mecenasem Tabęckim. Jakie konsekwencje będzie miała ta znajomość?

Frida, która nie oczekuje za wiele od życia, doświadcza trudnego i pełnego cierpień małżeństwa. Jakie zmiany szykuje dla niej los i jak odmienić się jej życie?

Jak dalej potoczy się pełne przeciwności lodu życie Praksedy, Anieli i Fridy? Jaki związek z ich życiem będzie miał ktoś dawno niewidzialny, kto wrócił zza granicy, aby naprawić swoje błędy z przeszłości?

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie i dzieli się ona na kilka części. Zakończenie każdej z nich sprawiało, że powieść ta stawała się ciekawsza. Opisane historie każdej z tych trzech, zupełnie różnych od siebie kobiet były bardzo interesujące. Tak jak w poprzednich częściach tej serii, w tej książce tłem był dziewiętnasty wiek, w którym wyraźnie było widać różnice między klasami społecznymi, a mezalians był niedopuszczalny. Ogólnie książka ta potrafi zaciekawić i zaskoczyć. Szczególnie bardzo zaskoczyło mnie pojawienie się pewnej osoby znanej z pierwszej części, o której myślałam, że już nie przeczytam. Wątki miłosne były dla mnie bardzo ciekawie, pełne namiętności, a także zakazanych uczuć oraz zdrad. Zakończenie tej książki było dla mnie pełne wrażeń i nadziei na to, że w życiu głównych bohaterek w końcu wszystko się poukłada i będzie tak, jak powinno być. Ogólnie, ta część, tak jak poprzednie części tej serii była dla mnie wciągająca i bardzo ciekawe. Żałuję, że to już koniec mojego spotkania z bohaterami tej serii, bo z chęcią poczytałabym jeszcze o interesującym i pełnym wrażeń życiu Praksedy, Anieli i Fridy.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
„Kobiety z wiatru” jest bardzo ciekawą powieścią obyczajową pełną wątków miłosnych, której akcja dzieje się w dziewiętnastym wieku. Jeśli tak jak ja lubicie takie klimaty, a także pióro Magdy Knedler, to gwarantuję Wam, że ta książka Wam się spodoba! Jednak zanim zdecydujecie się na tę powieść, radzę Wam poznać poprzednie części serii „Ścieżki nadziei” (o ile ich jeszcze nie znacie), aby lepiej poznać bohaterów i zrozumieć ogólną fabułę tej książki.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Max Factor” Fred E. Basten

Czy życie założyciela marki kosmetyków Max Factor jest Wam znane? Lubię się malować, jednak zawsze średnio interesowała mnie jego biografia, do czasu aż dowiedziałam się, że wywodzi się on z miejscowości znajdującej się całkiem blisko mojego miejsca zamieszkania. To właśnie skłoniło mnie do przeczytania jego biografii. Tak więc dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki biograficznej, jaką jest „Max Factor”, której autorem jest Fred E. Basten.



„Max Factor” Fred E. Basten
W wieku siedmiu lat Maksymilian Faktorowicz (znany po wielu latach jak Max Factor) sprzedawał przekąski w teatrze w Łodzi. Następnie, będąc jeszcze młodym chłopcem, został pomocnikiem aptekarza, potem perukarza, aż w końcu został fryzjerem. Doświadczenia te skłoniły go do eksperymentowania z kosmetykami, dzięki czemu zrewolucjonizował świat makijażu. Przez pewien czas dbał o wizerunek carskiej rodziny, jednak to w Hollywood zaczęła się jego prawdziwa kariera. Wynalazł tusz do rzęs ze szczoteczką, cienie do powiek, wodoodporny makijaż, słowo make-up, a także wiedział, jak wydobyć kosmetykami prawdziwe piękno. Oprócz tego wymyślił podstawy charakteryzacji filmowej oraz kreował wizerunek największych gwiazd kina. Twarzami jego marki zostały największe gwiazdy, a jego firma kosmetyczna odniosła światowy sukces.

„Max Factor” Fred E. Basten
Biografia Maxa Factora była dla mnie bardzo ciekawa i przeczytałam ją dość szybko. Wynika z niej to, że nie miał on łatwego startu, jego droga do osiągnięcia sukcesu była ciężka i kręta, ale zawsze szybko jego talent wybijał się ponad wszystko, aż osiągnął naprawdę wielki sukces. Czytając tę książkę, podobało mi się to, że można było w niej spotkać wiele interesujących fotografii, które uwieczniły największe osiągnięcia i wspomnienia związane z karierą Maxa Factora. Poza tym Fred E. Basten wykazał się dużą pracą przy pisaniu tej biografii. Pracował on dla Maxa Factora i jego firmy przez wiele lat. Ciekawie przedstawił jego życie za pomocą udostępnionych mu listów, zdjęć, wycinków z gazet i ogólnie przeróżnych materiałów biograficznych, a także notatek służbowych i raportów ze sprzedaży. Tak więc z tej książki można się dowiedzieć naprawdę sporo o życiu zawodowym Maxa Factora.

„Max Factor” Fred E. Basten
„Max Factor” jest bardzo interesującą książką biograficzną, która z pewnością zainteresuje każdego, kto lubi sztukę makijażu. Dzięki niej można poznać historię firmy założonej przez Maxa Factora, a także jego ciekawe życie związane z jego karierą zawodową. Bardzo polecam ją wszystkim, szczególnie tym którzy, tak jak ja, lubią się malować i od lat testują przeróżne kosmetyki do makijażu. Naprawdę warto przeczytać tę książkę i dowiedzieć się więcej o tym Polaku, który odniósł ogromny światowy sukces!

„Rdzeń” Weronika Mathia

Jaki thriller ostatnio wywarł na Was wielkie wrażenie? Ja zawsze staram się wybierać interesujące książki należące do tego gatunku, które zaskakują i szokują, dlatego mnóstwo pozytywnych opinii zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę „Rdzeń”, której autorką jest Weronika Mathia. Zobaczmy, zatem czy i moja opinia będzie pozytywna!


 „Rdzeń” Weronika Mathia
Pewnej nocy znika mały Damian i nikt nie wie, co się z nim stało. Kiedy mija jedenaście lat, jego siostra Julia jest pewna, że już nigdy się nie odnajdzie. Aż tu nagle, prawnego dnia, policjanci przyprowadzają go do domu. Czy wraz z pojawieniem się Damiana, miną wszystkie problemy? Okazuje się, że nie... Gdzie przez te wszystkie lata był zaginiony chłopiec i dlaczego zniknął? Czy śledczym uda się odkryć prawdę?

 „Rdzeń” Weronika Mathia
W książce tej można spotkać narrację pierwszoosobową i trzecioosobową. Rozdziały są napisane z perspektywy różnych bohaterów, głównie są to ich wspomnienia z przeszłości opisujące zdarzenia, które miały miejsce dawniej lub te, które mają miejsce obecnie i opisują zagadkę zaginionego chłopca. Podczas czytania z początku może to wydawać się trochę skomplikowane, jednak historia opisana w tej książce szybko wciąga, tak więc dwutorowość i różne perspektywy bohaterów potrafią mocno zainteresować. Motyw zaginięcia chłopca był dla mnie bardzo ciekawy i pełen mylnych tropów. Nie obeszło się w tej książce od rodzinnych tajemnic i kłamstw, które bardzo zszokowały mnie na końcu całej tej historii. Jednak zanim wszystko wyszło na jaw, podczas czytania czuć było napięcie i niepokój spowodowany dziwnym zachowaniem niektórych postaci. Ogólnie bohaterzy tego thrillera nie mieli łatwego życia i to nie tylko chodzi o chłopca, który zaginął, dodatkowo niektórzy musieli mierzyć się z rodzinną przemocą, alkoholizmem lub chorobą alzheimera. W to wszystko ciekawie zostały wplecione zagadnienia związane z astrologią. Tak więc był to dla mnie mocny i wciągający thriller, który pozostanie ze mną na długo.

 „Rdzeń” Weronika Mathia
„Rdzeń” był dla mnie świetnym thrillerem, który pochłonęłam szybko i nie mogłam go odłożyć, póki wszystkie niejasne sytuacje i zagadki z przeszłości nie zostały rozwiązane przez śledczych. Tak więc, jeśli szukacie ciekawego thrillera, który Was zaskoczy i zszokuje, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Bardzo polecam Wam tę historię, z pewnością dostarczy Wam ona wielu mocnych wrażeń!

 „Rdzeń” Weronika Mathia

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham

Czy Wenecja, jako miejsce akcji w książkach, brzmi dla Was interesująco? A może jeszcze bardziej Was to zaciekawi, jeśli akcja ma miejsce w czasach wojennych? Jeśli tak, to mam dzisiaj dla Was recenzję takiej  właśnie powieści historycznej „Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham. Tak więc zapraszam do czytania!



„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
Jest 1943 rok. Mieszkająca w Wenecji Stella prowadzi podwójne życie. W ciągu dnia jest maszynistką i tłumaczką pracującą w kwaterze głównej Trzeciej Rzeszy. Jednak w nocy, ryzykując życie, przekazuje cenne informacje dla włoskiego ruchu oporu, a także pisuje na swojej cennej maszynie do podziemnej gazety. Czy niemiecki generał, dla którego Stella pracuje za dnia, zdemaskuje ją? Co zrobi Stella, wiedząc że jej przeszłość jest zagrożona?

Po wielu latach, w 2017 roku, w Bristolu, Luisa znajduje na strychu tajemnicze pudełko. Są w nim zdjęcia, wycinki, tajemnicze zapiski, a także maszyna do pisania. Wie ona o tych rzeczach tylko tyle, że wiążą się one z jej babką Stellą, która w Anglii została pisarką, jednak urodziła się w Wenecji. Aby dowiedzieć się więcej o przeszłości swojej babci, o której nic nie wie, postanawia wyruszyć do Wenecji. Czy spotkany tam historyk z Instytutu Historii Ruchu Oporu pomoże jej dowiedzieć się czegoś o przeszłości Stelli? Kim tak naprawdę była jej babcia i jaką historię skrywała przez tyle lat?

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
W książce tej występują dwie płaszczyzny czasowe. Jedna, opisuje losy Stelli mające miejsce w czasach wojennych, a dokładniej w 1943 roku, z kolei druga płaszczyzna czasowa opisuje współczesne czasy, a w nich życie Luisy, która prowadzi małe śledztwo dotyczące swojej babci. Rozdziały opisujące życie Stelli były bardziej rozbudowane i dlatego też bardziej mnie ciekawiły niż rozdziały, w których występowały czasy współczesne. Ogólnie, jak dla mnie fabuła tej powieści była ciekawa, szczególnie interesująco została opisana rola kobiet we Włoszech, które wykazywały się wielką odwagą w walce z nazistami, działając w ruchu oporu. W tej całej historii nie zabrakło wątku miłosnego, który był dla mnie bardzo interesujący. Jednak niestety mimo wszystko czytało mi się tę książkę bardzo opornie. Momentami usypiała mnie lub musiałam się pilnować, żeby nie odbiegać myślami gdzieś indziej. Tak więc, aby zrozumieć tę całą historię, musiałam się mocno skupić.

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
„Tajemnicza wiadomość” była dla mnie ciekawą książką napisaną w nudny sposób. Styl pisania autorki był dla mnie usypiający i ciężki, jednak myślę, że mogłaby się spodobać ta historia tym, którym nie przeszkadza wolno tocząca się akcja. Tak więc, jeśli lubicie książki z historią w tle wymagające skupienia, w których występuje piękny i ciekawy wątek miłosny, to myślę, że warto przeczytać tę książkę, może akurat Wam bardziej się spodoba niż mnie.

„Powolne spalanie” Paula Hawkins

Znacie thrillery Pauli Hawkins autorki popularnej książki „Dziewczyna z pociągu”. Poznałam jej twórczość wiele lat temu i jej każdy przeczytany przeze mnie thriller był dla mnie mega ciekawy. Czy o przeczytanym niedawno „Powolnym spalaniu” mogę powiedzieć to samo? Jeśli jesteście tego ciekawi, zapraszam na recenzję!



„Powolne spalanie” Paula Hawkins
W barce w Londynie zostają znalezione zwłoki makabrycznie zamordowanego młodego mężczyzny. Według świadków, jako ostatnia z jego barki wyszła Laura, która przeżywa trudne chwile. Z kolei jego zwłoki znalazła Miriam, czyli wścibska sąsiadka, która ma swoje tajemnice przed policją. Jedyną krewną zamordowanego mężczyzny była Carla, która od kilku tygodni opłakuje śmierć innej krewnej. W jaki sposób te trzy kobiety są powiązane z ofiarą? Mimo to, że w ogóle się nie znają, każda z nich została w jakiś sposób skrzywdzona i przez to z różnych powodów noszą w sobie gniew. Czy zło, jakie im wyrządzono, zostanie naprawione? Do czego będą musiały się posunąć, aby odzyskać spokój?

„Powolne spalanie” Paula Hawkins
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały napisane są z perspektywy Laury, Miriam i Carly. Każda z nich był dla mnie bardzo interesującą postacią, skrywającą ciężkie przeżycia z przeszłości. Każda z nich była inna i z początku nie miały one ze sobą nic wspólnego. Najbardziej polubiłam Laurę, która uchodziła za porywczą, a nawet i za niebezpieczną dziewczynę mającą swoje problemy i trzymającą się na uboczu. Czasami śmieszył mnie jej cięty język i riposty, którymi rzucała do przesłuchujących ją policjantów. Z kolei, z początku ciężkie do rozwiązania śledztwo, wokół którego toczyła się akcja, było dla mnie bardzo ciekawe, pełne mylnych tropów i zwrotów akcji. Oczywiście, kiedy już wszystko wyszło na jaw, było to dla mnie dużym zaskoczeniem, kiedy dowiedziałam się tego, kto dopuścił się zbrodni. Okazało się, że bohaterowie tej książki wiele są w stanie zrobić dla najbliższych i według niektórych zemsta jest najlepszym rozwiązaniem. Cała ta opisana historia zaskakuje w trakcie czytania i to nie raz, wciąga, tak, że momentami trudno się od niej oderwać, a po jej przeczytaniu pozostaje mętlik w głowie.

„Powolne spalanie” Paula Hawkins
„Powolne spalanie” jest wciągającym thrillerem, w którym występuje bardzo zagmatwane śledztwo. Zamieszane są w nie ciekawe bohaterki z życiem pełnym tajemnic i mroczną przeszłością. Tak więc, jeśli potrzebujecie książki, która Was wciągnie, zaskoczy, po jej przeczytaniu ciężko będzie Wam zebrać myśli, to ta historia będzie dla Was w sam raz!

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini

Czy są tu kocie rodzice? Jeśli tak, to już na wstępie muszę Wam polecić poradnik „Jak zrozumieć kota”, którego autorkami są Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini. Jak już zapewne wiele osób wie, jestem kocią mamą dziesięcioletniego Maćka, dlatego postanowiłam sięgnąć po ten poradnik, żeby poszerzyć swoją wiedzę o jego nietypowych zachowaniach i w razie potrzeby umieć mu pomóc.



„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
W poradniku tym zawarte jest 164 pytań i odpowiedzi, które wyjaśniają jak radzić sobie z nietypowymi lub trudnymi zachowaniami kota, który mieszka w domu lub poza nim, a także w nowych miejscach. W odpowiedziach tych wyjaśnione jest między innymi to, jak poradzić sobie z problemami zwierząt żyjących w grupie. Wyjaśnione jest także, jak zapobiegać chorobom lub postępować w nagłych wypadkach. Oprócz tego, w książce tej jest wiele zdjęć i ilustracji, które pomagają zrozumieć opisane rady.

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
Według mnie jest to fajny, prosty i przejrzysty poradnik, który w szczegółowy sposób pomaga zrozumieć psychikę kota i jego zachowanie. Pewnie dla osób, które mało mają wspólnego z kotami, niektóre rady mogą zdziwić, a osoby, w których życiu ciągle obecne są koty, za sprawą tego poradnika mogą poszerzyć swoją wiedzę o nich. Tak więc myślę, że warto przeczytać tę książkę jeśli macie koty. Każda z 164 odpowiedzi z pewnością jest bardzo przydatna, ale według mnie najbardziej pomocne mogą okazać się te odpowiedzi, które wyjaśniają, jak postępować i na co zwrócić uwagę, kiedy kot zaczyna się starzeć lub chorować. Dzięki tym odpowiedziom można jak najszybciej pomóc kotom i tym sposobem zapobiec najgorszemu.

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
„Jak zrozumieć kota” jest bardzo przydatnym poradnikiem, który ma małą objętość, ale za to świetnie wyjaśnia to, że koty mają niezwykłą osobowość, trzeba tylko je zrozumieć i nauczyć odpowiednio opiekować się nimi. Dzięki tej książce poszerzyłam swoją wiedzę na temat kotów i myślę, że nie raz będę wracać do niektórych z opisanych odpowiedzi. Dzięki niej wiem również, jakie błędy wychowawcze popełniałam w przeszłości i myślę, że za sprawą tego poradnika będę lepszym kocim rodzicem. Tak więc, jeśli macie koty, bardzo polecam Wam tę książkę, opisane w rady z pewnością mogą Wam się przydać.

„Córka generała” Magdalena Witkiewicz

Z jaką książką kończycie stary rok? Ja postanowiłam wybrać sobie tytuł, który, wiem, że z pewnością mi się spodoba. Tym sposobem wybrałam mój ulubiony gatunek literacki, czyli powieść historyczną, napisany przez autorkę, po której książki sięgam w ciemno i na żadnej się jeszcze nie zawiodłam, czyli Magdalenę Witkiewicz. Tak więc, padło na „Córkę generała”, na której recenzję dzisiaj Was zapraszam!



„Córka generała” Magdalena Witkiewicz 
Andrzej jest Polakiem, który z wzajemnością zakochał się w Eliese. Niestety ich związek nie jest akceptowany przez jej ojca, który jest emerytowanym niemieckim generałem zafascynowanym Hitlerem i jego ideologią. Do tego wszystkiego wojna wisi w powietrzu... Jak dalej potoczą się losy Elise i Andrzeja? Jak wojna wpłynie na ich życie oraz ich przyjaciół?

„Córka generała” Magdalena Witkiewicz 
Książka ta dzieli na kilka opowieści, napisanych nie tylko z perspektywy tytułowej córki generała... Pierwsza opowieść napisana jest z perspektywy Magdaleny, jest ona krótka i tak naprawdę jest wstępem do opowieści Elise, czyli córki generała, jej kontynuacją jest opowieść jej przyjaciółki Haliny, a całą tę historię zamyka opowieść Andrzeja, czyli zakochanego Polska w Niemce. Jak widać, książka ta opisuje trudną miłość, która miała swój początek w ciężkich czasach przedwojennych w Wolnym Mieście Gdańsk. Bardzo zainteresowana mnie ta historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Mimo tego, że pełno w niej bólu, strat i walki o przetrwanie, czytało mi się ją lekko i szybko. Oprócz interesujących miłosnych wątków występowały też wątki związane z przyjaźnią, które bardzo mi się podobały. Według mnie autorka tej książki bardzo obrazowo przedstawiła czasy przedwojenne, w których czuć było zbliżającą się wojnę oraz czasy wojenne, które były okropnym okresem w życiu wielu ludzi. W tych opisach można zauważyć ogólną nienawiść Polaków z Niemcami, jaka wtedy panowała, a także zafascynowanie ideologią Hitlera wśród Niemców, nawet tych kilkunastoletnich. Podczas czytania nie zabrakło drastycznych scen spowodowanych działaniami wojennymi. Ogólnie była to dla mnie smutna książka, która na przykładzie bohaterów pokazuje to, jak przewrotne może być życie i jak takie wydarzenia jak wojna, mogą zmienić jego bieg...

„Córka generała” Magdalena Witkiewicz 
„Córka generała” była dla mnie poruszającą, smutną, ale i też zawiłą i piękną powieścią z historią w tle. Przeczytałam już masę świetnych książek Magdaleny Witkiewicz, jednak na jej powieść historyczną trafiłam pierwszy raz i również mogę powiedzieć o niej, że jest świetna. Dlatego, jeśli lubicie powieści wojenne, z historią w tle, skrywające piękną, poruszającą historię, która miała miejsce w tych ciężkich czasach, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Z pewnością nie pożałujecie!

Kończąc tę recenzję, życzę wszystkim odwiedzającym mnie, wszystkiego dobrego w Nowym Roku 😊 



„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

Na jaką nowość wydawniczą czekaliście ostatnio najbardziej? W moim przypadku był to trzeci tom serii „Ścieżki nadziei” Magdy Knedler, czyli ...