„Trzy kobiety doktora W.” Małgorzata Kasprzyk

Czy ciekawią Was książki, w których występują przystojni lekarze? Jeśli tak, to mam dzisiaj dla Was recenzję jednej takiej powieści, w której właśnie taki doktor odgrywa bardzo istotną rolę. Tak więc zapraszam Was na recenzję książki „Trzy kobiety doktora W.” Małgorzaty Kasprzyk, poznajmy zatem jak najszybciej tego tytułowego doktora oraz jego kobiety!


„Trzy kobiety doktora W.” Małgorzata Kasprzyk
Jest rok 1989. Wtedy to młody i przystojny Arkadiusz Wilk kończy medycynę, a także wyjeżdża na obowiązkowe szkolenie wojskowe. Tym samym zostawia na trzy miesiące swoją ukochaną, która w tym czasie dopuszcza się zdrady. Kiedy dziewczyna odkrywa, że jest w ciąży z innym, postanawia wmówić Arkadiuszowi, że to jego dziecko. Oboje decydują się na ślub, jednak po miesiącu dochodzi do poronienia. W szpitalu Arkadiusz dowiaduje się, że to nie było jego dziecko. Jego rozgoryczenie i załamanie skłania go do tego, aby złożyć pozew o rozwód. Później, postanawia poświęcić się wyłącznie pracy w szpitalu i nie spotykać się z nikim. Jednak po latach, pewnego dnia, do szpitala trafia nieprzytomna piękna kobieta. Jak dalej potoczy się ich znajomość? Jaka jeszcze ważna kobieta pojawi się w życiu Arkadiusza?

„Trzy kobiety doktora W.” Małgorzata Kasprzyk
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały napisane są, punktu widzenia różnych bohaterów, głównie są to bohaterki, czyli kobiety Arkadiusza. Można nawet powiedzieć, że książka ta dzieli się na trzy części. Pierwsza z nich jest napisana z punktu widzenia Marzeny, czyli pierwszej młodzieńczej miłości Arkadiusza. Akcja w tej części dzieje się w czasach PRL -u. Ta część zaciekawiła mnie najbardziej, bo była opisana w niej była trudna historia miłosna (choć miałam wrażenie, że niezbyt iskrzy między bohaterami), a także wchodzenie w dorosłość oraz zdrada. Dużo w tej części się działo i czytając ją, można było poczuć napięcie spowodowane skrywaną tajemnicą. Z kolei druga część napisana jest z punktu widzenia Jagody, a akcja dzieje się w latach dziewięćdziesiątych. Tę historię też czytałam z wielkim zainteresowaniem, choć była bardzo sielankowa. Opisywała ona tę dojrzałą szczęśliwą miłość, którą aż miło się czytało, wręcz można było się rozmarzyć! Ostatnia część opisuje czasy współczesne, a narratorem jest Zuzia, jednak aby wzbudzić Waszą ciekawość tą książką, nie powiem Wam, kim ona była. Ta część również mnie zainteresowała, a pod koniec nawet udało jej się mnie zaskoczyć. Wszystkie te części przecinają krótkie rozdziały napisane z punktu widzenia Arkadiusza, dzięki czemu można lepiej poznać tego przystojnego, spokojnego i zdystansowanego doktora, który w zasadzie był dobrym i miłym człowiekiem. Tak więc jak widzicie, przeczytałam tę książkę z wielkim zainteresowaniem, a przyjemny styl pisania autorki sprawił, że pochłonęłam ją bardzo szybko.

„Trzy kobiety doktora W.” Małgorzata Kasprzyk
„Trzy kobiety doktora W.” według mnie jest ogólnie przyjemną powieścią (mimo trochę drastycznego początku związanego z kłamstwem i zdradą), którą można uznać za romans oraz powieść obyczajową. Bardzo miło spędziłam czas z tą książką, a opisana w niej historia potrafiła mnie mocno zaciekawić. Tak więc, jeśli macie ochotę na szybki relaks, podczas przyjemnej lektury, to ta książka będzie dla Was w sam raz!

„Odyseja kota imieniem Homer” Gwen Cooper

Jaka jest najpiękniejsza literatura faktu, jaką kiedykolwiek przeczytaliście? Ja do tej pory trafiałam na smutne lub wstrząsające książki z tego gatunku. Przez to właśnie literatura faktu nie kojarzyła mi się wesoło, aż trafiłam na książkę „Odyseja kota imieniem Homer” Gwen Cooper, która opisuje jedną z najpiękniejszych prawdziwych historii, jakie kiedykolwiek czytałam! Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat tej książki, to zapraszam na recenzję!



„Odyseja kota imieniem Homer” Gwen Cooper
Pewnego dnia Gwen odebrała telefon z kliniki weterynaryjnej z informacją, że pozbawiony oczu kot poszukuje domu. Niestety nikt nie chciał go przygarnąć. Gwen miała już dwa inne koty i oprócz tego w jej życiu zawodowym i uczuciowym nie układało się najlepiej. Kiedy zobaczyła tego biednego kotka bez oczu, od razu zdecydowała się go zaadoptować. Nie słuchała rodziny ani znajomych, którzy twierdzili, że nie poradzi sobie w opiece nad tak niepełnosprawnym kotem. Jednak Homer udowodnił wszystkim, że mimo swojej niepełnosprawności zachowywał się sprawniej niż niejeden pełnosprawny kot. Łapał owady w locie, obronił Gwen przed włamywaczem, a nawet przeżył zamach na World Trade Center. Jak widzicie, był to niezwykły odważny kot, który nie patrzył oczami, ale sercem.

„Odyseja kota imieniem Homer” Gwen Cooper
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Dzieli się ona na rozdziały, każdy z nich ma swój tytuł. Odpowiada ona historię życia kota o imieniu Homer, od czasu, kiedy to Gwen zaadoptowała go, gdy był małym kotkiem, aż stał się dorosłym kotem mającym naście lat. Mimo że nie miał oczu, zachowywał się jak normalny kot. Był wyjątkowy, każdy, kto go poznał, nie mógł wyjść z podziwu, widząc jego niezwykle zachowanie. Bardzo rozczulała mnie jego miłość do swojej pani, która opiekowała się nim, najlepiej jak mogła i również obdarzyła go wielką miłością. Sama jestem kocią mamą, więc te uczucia są mi bardzo dobrze znane. Podczas czytania byłam również pod wielkim wrażeniem odwagi tego kota, szczególnie wtedy, gdy w nocy swoim głośnym miauczeniem obudził Gwen, kiedy w jej domu zjawił się włamywacz. Tak więc, jak dla mnie w tej książce jest opisana piękna i nawet czasami wzruszająca historia, która wydarzyła się naprawdę.

„Odyseja kota imieniem Homer” Gwen Cooper
„Odyseja kota imieniem Homer” jest książką, którą musiałam przeczytać, bo od dziecka uwielbiam koty. Mogę to zagwarantować, że spodoba się ona każdemu miłośnikowi kotów, z pewnością będziecie nią zachwyceni tak samo jak ja! Polecam ją wszystkim, nie tylko kociarzom, bo opisana w niej historia jest naprawdę piękna i może nauczyć każdego bezinteresownej miłości oraz patrzenia sercem zamiast oczami.

„Paryska córka” Kristin Harmel

Jaka jest według Was najbardziej poruszająca książka z historią tle? Przeczytałam już ich tyle, że nie umiem wybrać jednej, ale za to, mam dzisiaj dla Was recenzję jednej tego typu powieści wojennej, jaką jest „Paryska córka” Kristin Harmel. Twórczość autorki zdążyłam już poznać i polubić, więc zanim sięgnęłam po tę książkę, wiedziałam, że będzie to dobra lektura. Przyjrzyjmy się jej bliżej!



„Paryska córka” Kristin Harmel
Akcja w książce rozpoczyna się w Paryżu w 1939 roku. Wtedy to amerykańska rzeźbiarka wychodzi za mąż za Oliviera, który jest francuskim malarzem. Z czasem, kiedy Elise spodziewa się dziecka, zaprzyjaźnia się z Juliette, która również jest w ciąży. Oprócz tego, jej nowa przyjaciółka jest właścicielką księgarni oraz szczęśliwą matką dwójki dzieci. Kiedy wybucha druga wojna światowa Elise zmuszona jest zmienić nazwisko i opuścić Paryż. Swoją córkę, która ma już dwa latka, zostawia pod opieką Juliette. Kiedy w 1943 roku na księgarnię Juliette spadają bomby, cała jej rodzina ginie, oprócz jednej z dziewczynek. Załamana tą sytuacją Juliette wyjeżdża do Ameryki. Po wojnie Elise wraca do Paryża, jednak odkrywa, że księgarnia została zbombardowana, a przeżyła tylko Juliette i jej córka. Kobieta bardzo chciałaby się dowiedzieć tego, jak wyglądały ostatnie lata jej córki, jednak jej przyjaciółka zniknęła bez śladu. Czy Elise dowie się tego, co działo się z jej córką przed śmiercią? Czy obie kobiety pogodzą się kiedyś z bolesną przeszłością?

„Paryska córka” Kristin Harmel
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Opisuje ona ciekawą historię dwóch przyjaciółek i ich rodzin, którym przyszło żyć w trudnych czasach wojennych oraz powojennych. Obie musiały zmierzyć się z ciężkimi wyborami, które łamały serce. Obie kochały swoje dzieci i robiły wszystko, aby je chronić. Jak dla mnie była to jedna z najbardziej poruszających i emocjonalnych powieści, wśród wszystkich przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie. Autorka bardzo obrazowo opisała czasy drugiej wojny światowej w Paryżu oraz to jak to okropne wydarzenie historyczne wpłynęło na późniejsze zachowanie bohaterów. Niektórzy nie byli już tymi samymi ludźmi, co przed wojną, bo musieli zmierzyć się ze bólem, stratą i wielkim cierpieniem. Inni wciąż starali się jakoś żyć, jednak trudno im było pogodzić się z bolesną przeszłością, która nie dawała o sobie zapomnieć. Mimo tych wielu emocji i wzruszeń czytałam tę książkę z wielkim zainteresowaniem. Podczas czytania można było spotkać wydarzenia oparte na faktach. Był w niej też motyw sztuki związany z malarstwem i rzeźbieniem w drewnie. Koniec tej powieści jak dla mnie był bardzo wzruszający i zaskakujący, mimo że już w połowie książki zaczęłam już domyślać się niektórych faktów. W ostatnich rozdziałach autorka tak zbudowała napięcie, że aż nie mogłam tej książki odłożyć (a była już późna godzina, kiedy kończyłam ją czytać). Jak dla mnie, książka ta zakończyła się smutno, ale i też mimo wszystko szczęśliwie.

„Paryska córka” Kristin Harmel
„Paryska córka” jest piękną, choć bardzo bolesną powieścią z historycznym tłem. Podczas jej czytania można się nieźle wzruszyć, dlatego radzę Wam mieć przy sobie chusteczki, jeśli zdecydujecie się poznać tę historię. Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy lubią poruszające powieści wojenne zawierające ciekawe i bardzo wartościowe historie jak ta. Opisana w niej historia z pewnością pozostanie z Wami na długo.

„Chaos” Katarzyna Wolwowicz

Czy są tu fani serii kryminalnej z komisarz Olgą Balicką? Ja już mam za sobą najnowszą, czyli ósmą część tej serii, na którą czekałam z wielką niecierpliwością. Tak więc dzisiaj mam dla Was recenzję książki „Chaos” Katarzyny Wolwowicz. Zobaczmy zatem, wokół jakiś sprawy tym razem toczy akcja oraz jakie przygody czekają Olgę i jej przyjaciół!


„Chaos” Katarzyna Wolwowicz 
Po tym jak w swoim domu Olga znajduje ciało zastrzelonego przyjaciela Dawida, wie, że o jego zabójstwo zostanie posądzany jej mąż Kornel. Robi ona wszystko, aby temu zapobiec. Sprawę tego zabójstwa przejmuje prokurator, który jest wspólnym znajomym jej oraz Kornela. Na tę wiadomość początkowo Olga oddycha z ulgą, jednak potem okazuje się, że nawet prokuratur ma swoje tajemnice... Mimo wszystko Olga i Kornel zamierzają dowiedzieć się tego, dlaczego ich przyjaciel został zamordowany. W dodatku próbują oczyścić jego dobre imię, które zostało nadszarpnięte po jego śmierci. Czy im się to uda?

Z kolei Judyta jest młodą żoną pułkownika Borysa Żukowskiego. Pragnie ona spełnić wszystkie oczekiwania swojego męża, niestety mimo wielu prób, ciągle go zawodzi, co niestety kończy się karcącymi reprymendami męża. Po kolejnej z kolei próbie, tym razem bardzo ważnej, otrzymuje od niego taką karę, po której ciężko jest się jej otrząsnąć. W dodatku jej umierająca matka zdradza jej długo skrywaną tajemnicę... Po tych zdarzeniach Judyta wie, że musi zacząć działać. Czy uda jej się uciec od toksycznego męża?

Co łączy ze sobą obie te sprawy?

„Chaos” Katarzyna Wolwowicz 
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są dość krótkie i tak jak w przypadku innych przeczytanych przeze mnie książek Katarzyny Wolwowicz (a sporo ich było), ten kryminał czyta się szybko i z wielkim zainteresowaniem. Bardzo zaciekawił mnie wątek małżeństwa Judyty i długo nie mogłam domyślić się tego, co łączy śmierć Dawida z tą dziewczyną. Kiedy te dwie sprawy zaczęły się łączyć, bardzo się zaskoczyłam, a kolejne rozdziały pochłaniałam jeszcze bardziej niż wcześniejsze. Z początku było dużo mylnych tropów i zwrotów akcji, dlatego często byłam zaskakiwana podczas czytania. Nie zabrakło również napięcia, a nawet wzruszeń pod koniec książki. Kryminał ten zakończył się w miarę dobrze, wszystkie sprawy, wokół których toczyła się akcja, zostały zamknięte. Jedynie szkoda było mi Dawida, który skończył, jak skończył.

„Chaos” Katarzyna Wolwowicz 
„Chaos” jest ciekawym i bardzo wciągającym kryminałem należącym do świetnej serii z komisarz Olgą Balicką, który można czytać osobno, nie znając kolejnych części. Ja z tej całej serii składającej się z ośmiu tomów, poznałam tylko trzy, w tym tę i mimo to podczas czytania tego kryminału czułam się tak, jakbym nie tylko bohaterów znała bardzo dobrze, ale też ich relacje między sobą. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę i zazdroszczę tym, którzy znają więcej tomów tej serii niż ja, a tych, którzy nie mieli okazji jej poznać, bardzo zachęcam do jej poznania, z pewnością się nie zawiedziecie!

„Odpuść sobie” Susan Nolen-Hoeksema

Czy często nawiedzają Was niespokojne myśli lub zadręczacie się jakąś sytuacją? Jeśli tak, to moja dzisiejsza recenzja kolejnego przeczytanego przeze mnie poradnika będzie dla Was w sam raz. Nosi on bardzo mądry tytuł: „Odpuść sobie”, a jego autorką jest pani profesor psychologii Nolen-Hoeksema. Można dowiedzieć się z tego poradnika dużo przydatnych rzeczy, czyli jak uwolnić się od natłoku myśli oraz jak osiągnąć spokój. Zresztą zobaczcie sami!


„Odpuść sobie”  Susan Nolen-Hoeksema
Ten poradnik dedykowany jest kobietom, które myślą, że w ich życiu jest coś nie tak, lub zastanawiają się, co znowu zrobiły źle, lub też nie mogą zasnąć w nocy, bo ich głowy zadręczają natrętne myśli. Dzięki tej książce można również przestać nadmiernie martwić się o pracę, dzieci lub rodzinę. Będzie ona również idealna w przypadku ataku gonitwy myśli. Tak więc, z tego poradnika można dowiedzieć się, dlaczego nie warto nadmiernie myśleć o kłopotach oraz dlaczego przez długi czas są roztrząsane przeszłe zdarzenia. Można również dowiedzieć się tego, co jest spowodowane spędzaniem długich godzić na nieproduktywnym myśleniu. Oprócz tego, dzięki tej książce, można przestać martwić się o wiele rzeczy, uwolnić się od wielu niekończących się przemyśleń oraz ustabilizować swoje życie. 

„Odpuść sobie”  Susan Nolen-Hoeksema
Poradnik ten napisany jest w prosty i przejrzysty sposób. Dzieli się na trzy części, które mają swoje rozdziały, z kolei te rozdziały mają też swoje podrozdziały. Książka ta bardzo dobrze opisuje powody, dla których wiele kobiet żyje w stanie pobudzenia emocjonalnego. Podczas czytania podobało mi się to, że zostały przedstawione konkretne strategie, których zastosowanie może pomóc uniknąć negatywnych myśli oraz osiągnąć wyższy poziom równowagi psychicznej, dzięki czemu można odzyskać spokój. W tej książce spodobało mi się również to, że przeróżne problemy nadmiernego myślenia zostały opisane na przykładzie wielu osób. Ich historie bardzo mnie zaciekawiły i dzięki nim zrozumiałam, że nie warto nadmiernie wszystkiego rozpamiętywać, a jeśli już dopadną mnie natrętne myśli, to dzięki tej książce poznałam sposoby jak się ich pozbyć. Dzięki temu poradnikowi postanowiłam też wyeliminować w swoim rozmyślaniu słowo „powinnam”, które wynika z tego, że wszyscy poza mną twierdzą, że coś powinnam zrobić lub zachowywać się tak, a nie inaczej (tak jak już kiedyś wyeliminowałem słowo „muszę” i jest mi z tym lepiej). Tak więc wiele wyniosłam z tej książki i polecam ją każdemu, komu natrętne myśli utrudniają życie. 

„Odpuść sobie”  Susan Nolen-Hoeksema
„Odpuść sobie” jest bardzo mądrym i pomocnym poradnikiem, który może pomóc w nadmiernym rozpamiętywaniu i niepotrzebnemu zamartwianie się. Jest on bardzo szczegółowy i posiada wiele istotnych informacji, ale jeśli chcielibyście pogłębić swoją wiedzę o tematach poruszanych w nim, to w przypisach znajduje odesłanie do literatury uzupełniającej. Jak dla mnie, informacje w tej książce w zupełności wystarczyły, aby nie dać się niepotrzebnym rozmyślaniom. Tak więc bardzo polecam Wam ten poradnik, bo naprawdę bardzo łatwo wpaść w pułapkę natrętnych myśli. Z pewnością dzięki niemu będziecie na nie bardziej odporni! 

„Udupione przez matki” Natasza Socha

Czytacie literaturę faktu? Ja rzadko, ale jak już w moje ręce wpadnie taka książka, to zawsze czytam ją z wielkim zainteresowaniem. Tak było z książką „Udupione przez matki” Nataszy Sochy. Z pozoru może mieć ona różne skojarzenia, bo tytuł jest dość ostry, okładka ma słodko różowy kolor, jednak wnętrze bardzo szokuje... Zobaczcie sami!


„Udupione przez matki” Natasza Socha
Książka ta opisuje całą prawdę o macierzyństwie, która nie zawsze jest wygodna. Autorka zawarła w niej opowieści o relacjach matek ze swoimi córkami, w których występuje kontrola, zazdrość, przemoc oraz uczuciowy chłód niszczący dziecięce marzenia. Podczas czytania można dostrzec przeróżne zachowania matek. Niektóre z nich nie mogą znieść tego, że ich córki dojrzewają i tym sposobem spychają je na drugi plan. Inne dowolnie oceniają swoje dzieci lub złośliwie je krytykują. Jeszcze inne przypominają figury lodowe, które są piękne, ale i jednocześnie zimne i niedostępne. Są też takie, które chorują za każdym razem, kiedy ich córki próbują wyjść z domu i być sobą. Jak to krzywdzące zachowanie matek wpłynęło na dorosłe życie ich córek? Jedno jest pewne... Niektórych traumatycznych wspomnień nie da się wymazać z pamięci...

„Udupione przez matki” Natasza Socha
Książka ta dzieli się na kilka rozdziałów, opowiadających o kobietach, które zostały krzywdzone przez własne matki. Każdy z nich opisuje inny typ krzywdzącego zachowania. Na początku każdego rozdziału opisana jest trudna relacja małych dziewczynek ze swoimi matkami, a na końcu zostało opisane to, jak ich życie wyglądało, kiedy były już dorosłe i miały własne rodziny. Te dwa okresy w ich w życiu przedzielone są autentycznymi listami od wielu kobiet, które zmagały się z podobnymi problemami w realnym życiu. Są to kobiety po trzydziestce, czterdziestce, pięćdziesiątce, a nawet sześćdziesiątce i siedemdziesiątce, które pamiętają ciągle o swojej krzywdzącej relacji z matką. Wspominają o nieprzyjemnych wydarzeniach z dzieciństwa związanych z matkami, o których już nigdy nie zapomną.

Jak dla mnie książka ta była bardzo poruszająca i aż ciężko mi uwierzyć w to, że tak potrafią zachowywać się matki w stosunku do swoich dzieci. Najbardziej szokujący był dla mnie rozdział opisujący matki przemocowe. Kiedy czytałam w nim listy różnych kobiet, bardzo im współczułam i byłam zła na ich matki za to, że potrafiły tak okrutnie zachowywać się w stosunku do swoich dzieci. Poza tym, czytając tę książkę, można zauważyć, że takie traktowanie przez matki ma duży wpływ na dorosłe życie. Z tej książki wynika, że niektóre dzieci po takiej toksycznej relacji mają problemy w nawiązaniu bliższej relacji w dorosłym życiu, tkwią w toksycznych związkach lub same krzywdzą innych. W większości przypadków potrzebna jest im pomóc psychologiczna, aby w końcu zaczęły normalnie żyć. Ta książka uświadomiła mi, że jestem wielką szczęściarą, bo nie doświadczyłam w dzieciństwie żadnego z poruszanych w niej problemów. Bardzo współczuję wszystkim kobietom, których listy przeczytałam w tej książce i jest mi przykro, że spotkał je taki los.

„Udupione przez matki” Natasza Socha
„Udupione przez matki” jest szokującym oraz poruszającym reportażem, opisującym poważny problem, który może spotkać każdego już od najmłodszych lat. Historie opisane w tej książce mówią o tym, jaki krzywdzący wpływ na życie wielu kobiet może mieć toksyczna relacja z matką. Myślę, że każdego może zaciekawić ta książka, być może dzięki niej lepiej zrozumiecie postępowanie wielu osób, które nie wzięło się znikąd, tylko mogło zostać ukształtowanie przez krzywdzące wychowywanie w dzieciństwie.

„Jak żyć bez lęku” Tanya J. Peterson

Dzisiaj będzie post dla miłośników poradników. Właśnie przeczytałam jeden z nich, który porusza poważny, utrudniający życie problem, czyli „Jak żyć bez lęku”, którego autorką jest Tanya J. Peterson (certyfikowana doradczymi zajmująca się zdrowiem psychicznym). Opisuje on aż 101 sposobów na to, aby uwolnić się od niepokoju, fobii, a także ataków paniki. Przyjrzyjmy się tej książce bliżej!


„Jak żyć bez lęku” Tanya J. Peterson
Poradnik ten opisuje lęk i niepokój, który może nas nie tylko osaczać, ale i zniechęcać do działania, a także ograniczać nasze decyzje. Zdarzają się takie sytuacje, kiedy przejmują nad nami kontrolę natrętne myśli lub rozedrgane emocje. Często wtedy nie umiemy sobie z nimi poradzić, dlatego książka ta prezentuje plan, który może pomóc uwolnić się od życia w ciągłym napięciu. Tak więc dzięki temu poradnikowi, za sprawą zawartym w nim ćwiczeniom, można powstrzymać lęk. Można też pokonać niepokój w związkach, zdobyć kontrolę nad codziennymi zmartwieniami, a także ulgę w nadmiernym rozmyślaniu. Dzięki niemu można również poznać sposoby radzenia sobie z lękiem w pracy lub w szkole, a dzięki zawartym w niej poradom można odzyskać kontrolę nad życiem. Tak więc za sprawą rad opisanych w tej książce można zapanować nad lękiem, kontrolować go oraz żyć na własnych zasadach. 

„Jak żyć bez lęku” Tanya J. Peterson
Książka ta dzieli się na kilka rozdziałów, które opisują krótkie, ale za to treściwe sposoby radzenia sobie z lękiem w różnych sytuacjach. Tych sposobów łącznie jest aż 101. Książkę tę szybko się czyta, bo opisane metody są nie tylko pomocne, ale i ciekawe. Jednym ze sposobów radzenia sobie z lękiem, który utkwił mi w głowie, jest podrozdział mówiący o tym, żeby iść na ryby bez haczyka. Autorka porównuje w nim nasze lęki i niepokoje do ryb, które łowi się wędką bez haczyka, przez co nie można ich złapać. Ten sposób fajnie i obrazowo pokazuje to, że nie warto zamartwiać się na zapas różnymi sprawami oraz pomaga on uwolnić się od negatywnych myśli. Bardzo pomocny okazał się dla mnie również rozdział, opisujący sposoby radzenia sobie z lękiem w pracy lub w szkole. Już od dłuższego czasu mam rano problem ze wstawaniem do pracy, bo ciężko jest mi się zwlec z łóżka. Nie jest to spowodowane lenistwem, ani niewyspaniem się, ale z tego co wyczytałam z tej książki, z lękiem. Jeden ze sposobów bardzo dobrze opisuje poranny rytuał, który może pomóc w takiej sytuacji, zastosowałam go dwa razy i podziałał. Poradnik ten bardzo zmotywował mnie do tego, aby nie tracić porannego czasu na leżenie w łóżku, tylko od razu zacząć działać i na spokojnie naszykować się rano do pracy, bez dodatkowego pośpiechu, który tylko nasila lęk. Tak więc książka ta okazała się dla mnie bardzo przydatna, spodobało mi się też to, że występowały w niej zadania oraz ćwiczenia, które mają na celu pomóc powstrzymanie lęku. 

„Jak żyć bez lęku” Tanya J. Peterson
„Jak żyć bez lęku” jest bardzo przydatnym poradnikiem, powiedziałabym nawet, że najlepszym, jaki przeczytałam, który porusza temat lęku. Jest on prosty i przejrzysty, nie ma w nim zbędnych i nudnych opisów psychologicznych ani dziwnych zagadnień, które od razu i tak wyleciałyby mi z głowy. Wszystkie z 101 sposobów bardzo działają na wyobraźnię, dzięki czemu łatwiej je przyswoić i w ten sposób, myślę, że mają szansę pomóc każdemu. Jestem pewna, że wśród aż tylu przeróżnych opisanych sposób w tej książce, każdy znajdzie dla siebie choć jeden, który może okazać się bardzo pomocny. Tak więc bardzo polecam Wam ten poradnik, jeśli lęk lub niepokój utrudniają Wam życie.

„Trzy kobiety doktora W.” Małgorzata Kasprzyk

Czy ciekawią Was książki, w których występują przystojni lekarze? Jeśli tak, to mam dzisiaj dla Was recenzję jednej takiej powieści, w które...