„Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek

Czytaliście już jakieś książki o gejszach? Mnie zawsze średnio one interesowały i nie czytałam takich książek wcześniej, do czasu, aż zobaczyłam piękne wydanie „Ostatnia gejsza z Gion” Magdaleny Buraczewskiej-Świątek i to ono zachęciło mnie do przeczytania tej powieści. Zobaczmy zatem, czy jej wnętrze okazało się dla mnie równie piękne!



 „Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek
Hana, od kiedy została gejszą nazywa się Yukiko, czyli „Śnieżne Dziecko”. Wygląda jak żywa piękna lalka stworzona dla rozrywki mężczyzn. Jednak tak naprawdę skrywa w sobie ból spowodowany tym, że jest córką upadłego samuraja, która została sprzedana w wieku sześciu lat. Mimo to, że włada kilkoma językami i zachowuje się jak perfekcyjna gejsza, jest uwięziona w Gion, czyli dzielnicy gejsz, gdzie wszystko ma swoją cenę. Pewnego dnia poznaje Thomasa, brytyjskiego tłumacza i fotografa, który uciekł do Japonii przed skandalem miłosnym. Dostrzega on w Hanie smutek i głębię ukrytą pod warstwą perfekcyjnego makijażu. Co wyniknie z jego potajemnego fotografowania Hany? Do czego doprowadzi ich jedno potajemne spotkanie w ogrodzie kamiennym świątynia Kennin-ji?

 „Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek
Akcja w książce dzieje się w Kioto w XIX wieku. Przeczytałam ją szybko i z wielkim zainteresowaniem, bo wcześniej temat gejsz był mi słabo znany. Dzięki tej powieści można dowiedzieć się więcej o gejszach, bo zawiera ona wiele przypisów objaśniających nazwy związane i ich życiem. Ogólnie była to dla mnie piękna, ale i też smutna książka opisująca sytuacje, w których cena wolności i siła macierzyńskiej miłości odgrywają wielką rolę. W tej książce gejsze zostały przedstawione jako piękne, z pozoru perfekcyjne artystki, które służą mężczyznom w celach towarzyskich. Zostały one też porównane do kwiatu wiśni, który jest piękny, jednak też kruchy i nietrwały. Oprócz tego, w tej opowieści bardzo mi spodobał mi się piękny wątek miłosny, który nie należał do łatwych. Książka ta była również pełna dylematów i ciężkich decyzji do podjęcia, które miały mieć znaczący wpływ na dalsze życie. Tutaj bardzo spodobał mi się cytat, który pomógł Hanie w trudnej sytuacji: „Ptak, który nigdy nie próbował latać, nie wie, że ma skrzydła”. Oby mi się on przypomniał w przyszłości, kiedy będę musiała podjąć jakąś ważną decyzję. Zakończenie całej tej ciekawej historii było dla mnie satysfakcjonujące i po cichu liczyłam na taki finał.

 „Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek
„Ostatnia gejsza z Gion” jest ciekawą, ale i też pełną smutną powieścią, z którą miło spędziłam czas. Jej piękne wydanie w pełni odzwierciedla jej piękne wnętrze, bo o historii opisanej w tej książce z pewnością będę pamiętać długo. Tak więc bardzo polecam Wam tę powieść, jeśli lubicie ciekawe historie pełne dylematów, smutku, z pięknym, ale i też trudnym wątkiem miłosnym i ogólnie jeśli interesuje Was życie gejsz. Myślę, że z pewnością miło i interesująco spędzicie z tą książką czas!

„Gen zła” Katarzyna Wolwowicz

Macie swoją ulubioną serię kryminalną? Po przeczytaniu któregoś już z kolei tomu serii kryminalnej o komisarz Oldze Balickiej Katarzyny Wolwowicz, mogę powiedzieć, że właśnie ta seria należy do jednych z moich ulubionych. Z jaką sprawą tym razem w książce „Gen zła” będzie musiała się zmierzyć Olga Balicka wraz ze swoimi kolegami z pracy? Jeśli Was to ciekawi, to zapraszam na recenzję!



 „Gen zła” Katarzyna Wolwowicz 
Kiedy Olga budzi się w ciemnym i obcym pomieszczeniu, odkrywa, że jej ręce i nogi są związane, a usta zaklejone taśmą. Na szczęście udaje jej się stamtąd uciec. Okazuje się, że w ogrodzie domu, w którym przebywała Olga, zostały zakopane ciała dwóch kobiet. Podejrzanym zostaje znany z poprzedniej części Mestwin Pomorski. Czy naprawdę dopuścił się tych zbrodni i jednocześnie pobij i uwięził Olgę? To jeszcze nie wszystko... Niedługo po tych zdarzeniach zostaje znaleziona zamordowana mieszkanka domu seniora, której usta również są zaklejone taśmą. Czy jej zabójstwo ma coś wspólnego z porwaniem Olgi lub tymi dwoma kobietami, których ciała znaleziono w ogrodzie?

Wiele lat temu dwunastoletni Tobiasz trafił do domu dziecka, ponieważ jego ojciec odebrał życie jego mamie. Niestety w domu dziecka doświadcza przemocy. Jak wpłynie jego przeszłość na dalsze życie jego oraz jego bliskich?

 „Gen zła” Katarzyna Wolwowicz 
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Tak jak poprzednie części tej serii, szybko się ją czyta, bo jej rozdziały potrafią zaciekawić, szczególnie te, które opisują dawne życie Tobiasza oraz jego bliskich. Książka ta dokładnie opisuje sytuację, w której dzieciństwo pełne przemocy i tragedii ma wpływ na dorosłe życie i w negatywny sposób kształtuje charakter osób z tak ciężką przeszłością. Po przeczytaniu tej książki może też się wydawać, że zło dziedziczy się w genach, jednak według mnie nikt nie rodzi się zły. To właśnie zło doprowadziło do skomplikowanego śledztwa w tym kryminale pełnym ofiar i z początku niejasnych sytuacji. Podczas czytania występuje też nawiązanie do poprzedniej części, w której dużą rolę odegrał Mestwin Pomorski, a także zaginięcie Marii Łagowskiej, której wątek pozostał dla mnie niejasny, jednak w tej części nie był on przewodni. Oczywiście zakończenie tej całej historii jest otwarte i według mnie jest wstępem do kolejnej ciekawej do rozwiązania zagadki kryminalnej.

 „Gen zła” Katarzyna Wolwowicz 
„Gen zła” jest ciekawym kryminałem opisującym skomplikowane śledztwo należącym do mojej ulubionej serii kryminalnej. Znajomość poprzednich tomów nie jest konieczne, bo w każdej części opisywane jest inne śledztwo, jednak ze względu na nawiązania do poprzednich tomów, myślę, że warto najpierw poznać poprzednie części. W każdym bądź razie, niezależnie od tego, czy znacie poprzednie tomy, czy nie, bardzo polecam Wam historię opisaną w tej książce i gwarantuję, że nie tylko mocno Was ona zainteresuje, ale i jej zakończenie sprawi, że z pewnością sięgnięcie po kolejną część!

„Numer 1” Agnieszka Peszek

Znacie książki z cyklu „Ona” Agnieszki Peszek? Ja właśnie poznałam czwarty tom tej serii, czyli „Numer 1”. Nie czytałam poprzednich tomów, ale na szczęście każdą część można czytać osobno. Zobaczmy zatem, jaką historię skrywa ten thriller i jakie wywarł na mnie wrażenie!



„Numer 1” Agnieszka Peszek
W warszawskim apartamencie zostaje znaleziona martwa młoda influencerka, której ciało jest okaleczone. Niestety to dopiero pierwsza zbrodnia, która wstrząsa miastem... Czy starszy aspirant Bartosz Bogucki i komisarz Kacper Ziętarski zmierzą się ze sprawcą tych zbrodni? Okazuje się, że muszą również zmierzyć się z własnymi demonami.

W międzyczasie pewna tajemnicza „Ona” próbuje ukryć własną tajemnicę. Oprócz tego musi pozbyć się ciała i zatrzeć każdy ślad. Musi też ukryć prawdę, po to, aby nikt nie dowiedział się tego, że jest ona częścią koszmaru. Walczy z czasem, policją oraz samą sobą. Kim jest tak naprawdę ta kobieta? Czy uda jej się ochronić swój sekret? W tym wszystkim nie wiadomo nawet, czy jest ona katem, czy ofiarą...

„Numer 1” Agnieszka Peszek
W książce tej występują krótkie rozdziały, co sprawia, że szybko się ją czyta. Twórczość autorki tego thrillera zdążyłam już poznać dzięki książce „Narośl”, która opisywała mega ciekawą i pełną wrażeń historię. Dlatego też, zanim sięgnęłam po „Numer 1”, byłam pewna, że ten thriller też taki będzie. Z początku był on dla mnie pełen niejasnych sytuacji z udziałem wielu ofiar. Wolno toczyła się w nim akcja, czasami wzbudzało to moją niecierpliwość, a czasami ciekawość. Rozdziały zatytułowane „Ona”, które opisywały w pierwszej osobie wątki tajemniczej bohaterki, były dla mnie bardzo ciekawe, choć były krótkie i pełne tajemnic. Ogólnie historia opisana w tej książce nie była dla mnie zła, ciekawie spędziłam z nią czas, jednak niestety nie przebiła ona wspomnianej przeze mnie wcześniej książki „Narośl”. Tak więc polecam Wam ten thriller, jeśli lubicie pełne tajemnic historie, w których wolno toczy się akcja.

„Numer 1” Agnieszka Peszek
„Numer 1” jest według mnie ciekawym tajemniczym thrillerem, który dostarcza wielu wrażeń. Nie należy on do tych książek, które pochłania się na raz, jednym może się to spodobać, drugim nie. Może, gdybym poznała poprzednie tomy tej serii, to może bardziej wkręciłabym się w tę historię, jednak, mimo że była ona dla mnie ciekawa, to nie będę o niej pamiętać zbyt długo.

„Numer 1” Agnieszka Peszek

„Kat Hitlera” Max Czornyj

Lubicie książki oparte na faktach, które przerażają bardziej niż niejedna fikcja literacka? Ja zawsze czytam takie historie z wielkim zainteresowaniem, w dodatku Max Czornyj potrafi mnie tak zaciekawić swoim stylem pisania takiego typu książek, że pochłaniam je naprawdę szybko. Tym sposobem mam za sobą kolejną jego opowieść opisującą okrutne zbrodnie, które miały miejsce naprawdę. Jest nią „Kat Hilera” należąca do serii zbrodniarzy hitlerowskich. Tak więc nie przedłużając, zapraszam na recenzję!



„Kat Hitlera” Max Czornyj
Johann Reichhart był niemieckim katem, który zabijał szybko i skutecznie jak nikt inny. Płeć i wiek ofiary, ani powód skazania, nie miały dla niego znaczenia. Pozbawił życia co najmniej 3165 osób. Ustanowił makabryczne rekordy, w które trudno jest uwierzyć. Niestety ta historia wydarzyła się naprawdę, a jej świadkowie wciąż żyją...

„Kat Hitlera” Max Czornyj
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, co bardzo mi się podobało, bo dzięki temu historia Johanna Reichharta była dla mnie bardzo obrazowa. Książkę tę czyta się błyskawicznie ze względu na krótkie rozdziały i styl pisania autora, który potrafi zaciekawić. Tytułowy kat został przedstawiony jako człowiek, który bez skrupułów dopuszczał się zbrodni skazanych osób i w ten sposób wykonywał wyroki ustanowione przez sąd. Jego liczba ofiar jest szokująca, choć mimo to, że zabijał, był człowiekiem niewinnym, który z zimną krwią wykonywał swoją pracę. Sprawował swoją funkcję przed wojną, w czasie wojny, a także krótko po niej. Podczas czytania występowały drastyczne opisy zamordowanych osób, aż trudno było mi uwierzyć, w to, że to wszystko miało miejsce naprawdę. Dzięki tej książce nie tylko dowiedziałam się o istnieniu takiego człowieka jak Johann Reichhart, ale też dowiedziałam się tego, jak wyglądała praca kata. Tak więc, po raz kolejny Max Czornyj mocno mnie zainteresował przerażającą historią opartą na faktach.

„Kat Hitlera” Max Czornyj
„Kat Hitlera” jest książka opowiadającą przerażającą historię, która wydarzyła się naprawdę. Czyta się ją błyskawicznie, potrafi ona zaciekawić i mocno zszokować. Jeśli lubicie historie oparte na faktach i nie przeszkadzają Wam drastyczne opisy, to bardzo polecam Wam tę książkę!

„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek

Lubicie książki opisujące losy kobiet w różnych przedziałach wiekowych? Ja lubię, dlatego postanowiłam przeczytać kolejną część opowieści o pewnych trzech kobietach mieszkających w jednym domu, czyli „Do trzech razy serce” Krystyny Mirek. Jakie przygody spotkały te kobiety tym razem? Jeśli Was to ciekawi, to zapraszam na recenzję!


„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek
Klara oraz jej babcia Łucja cierpią z powodu mężczyzn. Klara zakochała się w Maksie, który ukrył przed nią prawdę, z kolei Łucja została oszukana, w momencie, kiedy odważyła się wyznać Wiktorowi, co naprawdę czuję. Ania, czyli mama Klary i jednocześnie córka Łucji, jest świadkiem ich podwójnego skandalu, ponieważ życie uczuciowe obu kobiet jest wielką sensacją w małej miejscowości, w której mieszkają. Czy te trzy kobiety, mimo przeciwności losu, z powrotem uwierzą w miłość? Jak zdobyte doświadczenia wpłyną na dalsze życie bohaterek tej powieści?

„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Historię tę czyta się szybko i przyjemnie. Opisuje ona dalsze losy Klary, Ani i Łucji znane z książki „Do trzech razy miłość”. W tej części najwięcej dzieje się w życiu tej najmłodszej oraz tej najstarszej bohaterki, gdyż, jak wiadomo z poprzedniej części, ich życie uczuciowe nie zakończyło się dobrze. Jedna z nich, pomimo wielu wrażeń i przeciwności losu, odnalazła w tej części szczęście w miłości, jednak nie zdradzę Wam która. Znając przyjemne pióro pani Krystyny Mirek, liczę na to, że w kolejnej części, którą z pewnością przeczytam, w życiu kolejnej bohaterki, a także drugoplanowych bohaterów ułoży się wszystko tak, jak powinno.

„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek
Do trzech razy serce” jest bardzo przyjemną powieścią obyczajową z ciekawymi wątkami miłosnymi, którą ze względu na wiek bohaterek, polecam kobietom w każdym wieku. Polecam ją też tym, którzy lubią w książkach małomiasteczkowy klimat, w którym wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, czasami na nawet więcej niż osoba będąca ofiarą plotek. Jednak, aby lepiej się wczuć w historię bohaterek, radzę najpierw zapoznać się z poprzednim tomem tej serii. Mnie bardzo zainteresowało życie uczuciowe bohaterek i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać na kolejną część, bo jestem bardzo ciekawa ich dalszych przygód!

„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier

Czy związek z osobą, którą się kocha z wzajemnością, zawsze oznacza szczęście? Czy może lepiej tkwić w stabilnej, bezpiecznej relacji bez głębszych uczuć? Do takich refleksji skłoniła mnie książka „Oddałeś mi siebie” Moniki Mality-Bekier, którą właśnie przeczytałam. Główna bohaterka tej powieści naprawdę nie miała łatwego życia uczuciowego... Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat tej historii, to zapraszam na recenzję!



„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier
Luiza jest w związku z Dawidem, z którym tworzy spokojny, poukładany, ale i też nudny związek. Pewnego dnia wybierają się ze znajomymi na weekend nad jezioro. Okazuje się, że w tym samym miejscu swój wieczór kawalerski świętuje były chłopak Luizy, z którym łączyła ją gorąca miłość, jednak silna zazdrość sprawiła, że się rozstali. Nagle ich dawne uczucie zaczyna dawać o sobie znać... Czy ich miłość okaże się silniejsza od czegokolwiek? Czy znowu postanowią być razem i tym samym wywrócą życie wielu osób do góry nogami?

„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Czyta się ją dość szybko, choć historia ta zaczyna się spokojnie. Opisuje zwyczajny związek głównej bohaterki, która nie jest w nim zbyt szczęśliwa. Kiedy w jej życiu pojawia się jej były chłopak, książka ta robi się coraz ciekawsza. Opisane jest ich gorące uczucie, które łączyło ich kiedyś i które odżywa teraz. Nie zabrakło w tym wszystkim pikantnych scenek. Niestety, w historii tej, tak jak w prawdziwym życiu, okazuje się, że nie wszystko jest takie kolorowe... Książka ta opisuje to, jak zazdrość i brak zaufania mogą zniszczyć najpiękniejsze uczucia. Niestety okazuje się też, że sama miłość nie wystarczy, żeby stworzyć szczęśliwy związek. Tak więc opowieść ta opisuje trudną i skomplikowaną, ale i też piękną historię miłosną. Podczas czytania było wiele emocji, szczególnie na końcu... Końcówka tej książki rozbiła mnie psychicznie, a to w moim przypadku nie jest łatwe. Historia ta wzruszyła mnie tak, jak żadnej innej książęce w ostatnim czasie nie udało się wzruszyć.

„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier
Oddałeś mi siebie” jest bardzo emocjonalną książką w sam raz dla tych, którzy lubią wyciskacze łez. Jeśli tak jak ja, lubicie czytać o rozstaniach, powrotach i ogólnie o trudnych historiach miłosnych, to ta książka może Wam się spodobać. Mnie bardzo zainteresowała opisana w niej historia, mimo to, że jej koniec rozwalił mnie psychicznie. Tak więc bardzo polecam tę książkę i radzę Wam przygotować chusteczki, bo z pewnością wzruszy ona największych twardzieli.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

Na jaką nowość wydawniczą czekaliście ostatnio najbardziej? W moim przypadku był to trzeci tom serii „Ścieżki nadziei” Magdy Knedler, czyli „Kobiety z wiatru”. Tak nie mogłam się tej książki doczekać, że jak tylko wpadła w moje ręce, to od razu zaczęłam ją czytać! Tak więc teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić Was na jej recenzję!



„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
Prakseda, mimo że jest matką trojaczek, pisze kolejną książkę oraz udziela się towarzysko. Wspiera ona również swojego męża Edgara w jego obowiązkach, które są związane z dziedziczeniem tytułu. Z kolei Edgar niespodziewanie zostaje opiekunem prawnym swojej kuzynki Elżbiety. Co wyniknie z tej opieki i ile ona będzie kosztować jego oraz Praksedę?

Z kolei księżna Aniela korzysta ze swojego statusu towarzyskiego, a także odnawia swoją znajomość z mecenasem Tabęckim. Jakie konsekwencje będzie miała ta znajomość?

Frida, która nie oczekuje za wiele od życia, doświadcza trudnego i pełnego cierpień małżeństwa. Jakie zmiany szykuje dla niej los i jak odmienić się jej życie?

Jak dalej potoczy się pełne przeciwności lodu życie Praksedy, Anieli i Fridy? Jaki związek z ich życiem będzie miał ktoś dawno niewidzialny, kto wrócił zza granicy, aby naprawić swoje błędy z przeszłości?

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie i dzieli się ona na kilka części. Zakończenie każdej z nich sprawiało, że powieść ta stawała się ciekawsza. Opisane historie każdej z tych trzech, zupełnie różnych od siebie kobiet były bardzo interesujące. Tak jak w poprzednich częściach tej serii, w tej książce tłem był dziewiętnasty wiek, w którym wyraźnie było widać różnice między klasami społecznymi, a mezalians był niedopuszczalny. Ogólnie książka ta potrafi zaciekawić i zaskoczyć. Szczególnie bardzo zaskoczyło mnie pojawienie się pewnej osoby znanej z pierwszej części, o której myślałam, że już nie przeczytam. Wątki miłosne były dla mnie bardzo ciekawie, pełne namiętności, a także zakazanych uczuć oraz zdrad. Zakończenie tej książki było dla mnie pełne wrażeń i nadziei na to, że w życiu głównych bohaterek w końcu wszystko się poukłada i będzie tak, jak powinno być. Ogólnie, ta część, tak jak poprzednie części tej serii była dla mnie wciągająca i bardzo ciekawe. Żałuję, że to już koniec mojego spotkania z bohaterami tej serii, bo z chęcią poczytałabym jeszcze o interesującym i pełnym wrażeń życiu Praksedy, Anieli i Fridy.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
„Kobiety z wiatru” jest bardzo ciekawą powieścią obyczajową pełną wątków miłosnych, której akcja dzieje się w dziewiętnastym wieku. Jeśli tak jak ja lubicie takie klimaty, a także pióro Magdy Knedler, to gwarantuję Wam, że ta książka Wam się spodoba! Jednak zanim zdecydujecie się na tę powieść, radzę Wam poznać poprzednie części serii „Ścieżki nadziei” (o ile ich jeszcze nie znacie), aby lepiej poznać bohaterów i zrozumieć ogólną fabułę tej książki.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Ostatnia gejsza z Gion” Magdalena Buraczewska-Świątek

Czytaliście już jakieś książki o gejszach? Mnie zawsze średnio one interesowały i nie czytałam takich książek wcześniej, do czasu, aż zobacz...