„Rdzeń” Weronika Mathia

Jaki thriller ostatnio wywarł na Was wielkie wrażenie? Ja zawsze staram się wybierać interesujące książki należące do tego gatunku, które zaskakują i szokują, dlatego mnóstwo pozytywnych opinii zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę „Rdzeń”, której autorką jest Weronika Mathia. Zobaczmy, zatem czy i moja opinia będzie pozytywna!


 „Rdzeń” Weronika Mathia
Pewnej nocy znika mały Damian i nikt nie wie, co się z nim stało. Kiedy mija jedenaście lat, jego siostra Julia jest pewna, że już nigdy się nie odnajdzie. Aż tu nagle, prawnego dnia, policjanci przyprowadzają go do domu. Czy wraz z pojawieniem się Damiana, miną wszystkie problemy? Okazuje się, że nie... Gdzie przez te wszystkie lata był zaginiony chłopiec i dlaczego zniknął? Czy śledczym uda się odkryć prawdę?

 „Rdzeń” Weronika Mathia
W książce tej można spotkać narrację pierwszoosobową i trzecioosobową. Rozdziały są napisane z perspektywy różnych bohaterów, głównie są to ich wspomnienia z przeszłości opisujące zdarzenia, które miały miejsce dawniej lub te, które mają miejsce obecnie i opisują zagadkę zaginionego chłopca. Podczas czytania z początku może to wydawać się trochę skomplikowane, jednak historia opisana w tej książce szybko wciąga, tak więc dwutorowość i różne perspektywy bohaterów potrafią mocno zainteresować. Motyw zaginięcia chłopca był dla mnie bardzo ciekawy i pełen mylnych tropów. Nie obeszło się w tej książce od rodzinnych tajemnic i kłamstw, które bardzo zszokowały mnie na końcu całej tej historii. Jednak zanim wszystko wyszło na jaw, podczas czytania czuć było napięcie i niepokój spowodowany dziwnym zachowaniem niektórych postaci. Ogólnie bohaterzy tego thrillera nie mieli łatwego życia i to nie tylko chodzi o chłopca, który zaginął, dodatkowo niektórzy musieli mierzyć się z rodzinną przemocą, alkoholizmem lub chorobą alzheimera. W to wszystko ciekawie zostały wplecione zagadnienia związane z astrologią. Tak więc był to dla mnie mocny i wciągający thriller, który pozostanie ze mną na długo.

 „Rdzeń” Weronika Mathia
„Rdzeń” był dla mnie świetnym thrillerem, który pochłonęłam szybko i nie mogłam go odłożyć, póki wszystkie niejasne sytuacje i zagadki z przeszłości nie zostały rozwiązane przez śledczych. Tak więc, jeśli szukacie ciekawego thrillera, który Was zaskoczy i zszokuje, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Bardzo polecam Wam tę historię, z pewnością dostarczy Wam ona wielu mocnych wrażeń!

 „Rdzeń” Weronika Mathia

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham

Czy Wenecja, jako miejsce akcji w książkach, brzmi dla Was interesująco? A może jeszcze bardziej Was to zaciekawi, jeśli akcja ma miejsce w czasach wojennych? Jeśli tak, to mam dzisiaj dla Was recenzję takiej  właśnie powieści historycznej „Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham. Tak więc zapraszam do czytania!



„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
Jest 1943 rok. Mieszkająca w Wenecji Stella prowadzi podwójne życie. W ciągu dnia jest maszynistką i tłumaczką pracującą w kwaterze głównej Trzeciej Rzeszy. Jednak w nocy, ryzykując życie, przekazuje cenne informacje dla włoskiego ruchu oporu, a także pisuje na swojej cennej maszynie do podziemnej gazety. Czy niemiecki generał, dla którego Stella pracuje za dnia, zdemaskuje ją? Co zrobi Stella, wiedząc że jej przeszłość jest zagrożona?

Po wielu latach, w 2017 roku, w Bristolu, Luisa znajduje na strychu tajemnicze pudełko. Są w nim zdjęcia, wycinki, tajemnicze zapiski, a także maszyna do pisania. Wie ona o tych rzeczach tylko tyle, że wiążą się one z jej babką Stellą, która w Anglii została pisarką, jednak urodziła się w Wenecji. Aby dowiedzieć się więcej o przeszłości swojej babci, o której nic nie wie, postanawia wyruszyć do Wenecji. Czy spotkany tam historyk z Instytutu Historii Ruchu Oporu pomoże jej dowiedzieć się czegoś o przeszłości Stelli? Kim tak naprawdę była jej babcia i jaką historię skrywała przez tyle lat?

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
W książce tej występują dwie płaszczyzny czasowe. Jedna, opisuje losy Stelli mające miejsce w czasach wojennych, a dokładniej w 1943 roku, z kolei druga płaszczyzna czasowa opisuje współczesne czasy, a w nich życie Luisy, która prowadzi małe śledztwo dotyczące swojej babci. Rozdziały opisujące życie Stelli były bardziej rozbudowane i dlatego też bardziej mnie ciekawiły niż rozdziały, w których występowały czasy współczesne. Ogólnie, jak dla mnie fabuła tej powieści była ciekawa, szczególnie interesująco została opisana rola kobiet we Włoszech, które wykazywały się wielką odwagą w walce z nazistami, działając w ruchu oporu. W tej całej historii nie zabrakło wątku miłosnego, który był dla mnie bardzo interesujący. Jednak niestety mimo wszystko czytało mi się tę książkę bardzo opornie. Momentami usypiała mnie lub musiałam się pilnować, żeby nie odbiegać myślami gdzieś indziej. Tak więc, aby zrozumieć tę całą historię, musiałam się mocno skupić.

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
„Tajemnicza wiadomość” była dla mnie ciekawą książką napisaną w nudny sposób. Styl pisania autorki był dla mnie usypiający i ciężki, jednak myślę, że mogłaby się spodobać ta historia tym, którym nie przeszkadza wolno tocząca się akcja. Tak więc, jeśli lubicie książki z historią w tle wymagające skupienia, w których występuje piękny i ciekawy wątek miłosny, to myślę, że warto przeczytać tę książkę, może akurat Wam bardziej się spodoba niż mnie.

„Powolne spalanie” Paula Hawkins

Znacie thrillery Pauli Hawkins autorki popularnej książki „Dziewczyna z pociągu”. Poznałam jej twórczość wiele lat temu i jej każdy przeczytany przeze mnie thriller był dla mnie mega ciekawy. Czy o przeczytanym niedawno „Powolnym spalaniu” mogę powiedzieć to samo? Jeśli jesteście tego ciekawi, zapraszam na recenzję!



„Powolne spalanie” Paula Hawkins
W barce w Londynie zostają znalezione zwłoki makabrycznie zamordowanego młodego mężczyzny. Według świadków, jako ostatnia z jego barki wyszła Laura, która przeżywa trudne chwile. Z kolei jego zwłoki znalazła Miriam, czyli wścibska sąsiadka, która ma swoje tajemnice przed policją. Jedyną krewną zamordowanego mężczyzny była Carla, która od kilku tygodni opłakuje śmierć innej krewnej. W jaki sposób te trzy kobiety są powiązane z ofiarą? Mimo to, że w ogóle się nie znają, każda z nich została w jakiś sposób skrzywdzona i przez to z różnych powodów noszą w sobie gniew. Czy zło, jakie im wyrządzono, zostanie naprawione? Do czego będą musiały się posunąć, aby odzyskać spokój?

„Powolne spalanie” Paula Hawkins
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały napisane są z perspektywy Laury, Miriam i Carly. Każda z nich był dla mnie bardzo interesującą postacią, skrywającą ciężkie przeżycia z przeszłości. Każda z nich była inna i z początku nie miały one ze sobą nic wspólnego. Najbardziej polubiłam Laurę, która uchodziła za porywczą, a nawet i za niebezpieczną dziewczynę mającą swoje problemy i trzymającą się na uboczu. Czasami śmieszył mnie jej cięty język i riposty, którymi rzucała do przesłuchujących ją policjantów. Z kolei, z początku ciężkie do rozwiązania śledztwo, wokół którego toczyła się akcja, było dla mnie bardzo ciekawe, pełne mylnych tropów i zwrotów akcji. Oczywiście, kiedy już wszystko wyszło na jaw, było to dla mnie dużym zaskoczeniem, kiedy dowiedziałam się tego, kto dopuścił się zbrodni. Okazało się, że bohaterowie tej książki wiele są w stanie zrobić dla najbliższych i według niektórych zemsta jest najlepszym rozwiązaniem. Cała ta opisana historia zaskakuje w trakcie czytania i to nie raz, wciąga, tak, że momentami trudno się od niej oderwać, a po jej przeczytaniu pozostaje mętlik w głowie.

„Powolne spalanie” Paula Hawkins
„Powolne spalanie” jest wciągającym thrillerem, w którym występuje bardzo zagmatwane śledztwo. Zamieszane są w nie ciekawe bohaterki z życiem pełnym tajemnic i mroczną przeszłością. Tak więc, jeśli potrzebujecie książki, która Was wciągnie, zaskoczy, po jej przeczytaniu ciężko będzie Wam zebrać myśli, to ta historia będzie dla Was w sam raz!

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini

Czy są tu kocie rodzice? Jeśli tak, to już na wstępie muszę Wam polecić poradnik „Jak zrozumieć kota”, którego autorkami są Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini. Jak już zapewne wiele osób wie, jestem kocią mamą dziesięcioletniego Maćka, dlatego postanowiłam sięgnąć po ten poradnik, żeby poszerzyć swoją wiedzę o jego nietypowych zachowaniach i w razie potrzeby umieć mu pomóc.



„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
W poradniku tym zawarte jest 164 pytań i odpowiedzi, które wyjaśniają jak radzić sobie z nietypowymi lub trudnymi zachowaniami kota, który mieszka w domu lub poza nim, a także w nowych miejscach. W odpowiedziach tych wyjaśnione jest między innymi to, jak poradzić sobie z problemami zwierząt żyjących w grupie. Wyjaśnione jest także, jak zapobiegać chorobom lub postępować w nagłych wypadkach. Oprócz tego, w książce tej jest wiele zdjęć i ilustracji, które pomagają zrozumieć opisane rady.

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
Według mnie jest to fajny, prosty i przejrzysty poradnik, który w szczegółowy sposób pomaga zrozumieć psychikę kota i jego zachowanie. Pewnie dla osób, które mało mają wspólnego z kotami, niektóre rady mogą zdziwić, a osoby, w których życiu ciągle obecne są koty, za sprawą tego poradnika mogą poszerzyć swoją wiedzę o nich. Tak więc myślę, że warto przeczytać tę książkę jeśli macie koty. Każda z 164 odpowiedzi z pewnością jest bardzo przydatna, ale według mnie najbardziej pomocne mogą okazać się te odpowiedzi, które wyjaśniają, jak postępować i na co zwrócić uwagę, kiedy kot zaczyna się starzeć lub chorować. Dzięki tym odpowiedziom można jak najszybciej pomóc kotom i tym sposobem zapobiec najgorszemu.

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
„Jak zrozumieć kota” jest bardzo przydatnym poradnikiem, który ma małą objętość, ale za to świetnie wyjaśnia to, że koty mają niezwykłą osobowość, trzeba tylko je zrozumieć i nauczyć odpowiednio opiekować się nimi. Dzięki tej książce poszerzyłam swoją wiedzę na temat kotów i myślę, że nie raz będę wracać do niektórych z opisanych odpowiedzi. Dzięki niej wiem również, jakie błędy wychowawcze popełniałam w przeszłości i myślę, że za sprawą tego poradnika będę lepszym kocim rodzicem. Tak więc, jeśli macie koty, bardzo polecam Wam tę książkę, opisane w rady z pewnością mogą Wam się przydać.

„Córka generała” Magdalena Witkiewicz

Z jaką książką kończycie stary rok? Ja postanowiłam wybrać sobie tytuł, który, wiem, że z pewnością mi się spodoba. Tym sposobem wybrałam mój ulubiony gatunek literacki, czyli powieść historyczną, napisany przez autorkę, po której książki sięgam w ciemno i na żadnej się jeszcze nie zawiodłam, czyli Magdalenę Witkiewicz. Tak więc, padło na „Córkę generała”, na której recenzję dzisiaj Was zapraszam!



„Córka generała” Magdalena Witkiewicz 
Andrzej jest Polakiem, który z wzajemnością zakochał się w Eliese. Niestety ich związek nie jest akceptowany przez jej ojca, który jest emerytowanym niemieckim generałem zafascynowanym Hitlerem i jego ideologią. Do tego wszystkiego wojna wisi w powietrzu... Jak dalej potoczą się losy Elise i Andrzeja? Jak wojna wpłynie na ich życie oraz ich przyjaciół?

„Córka generała” Magdalena Witkiewicz 
Książka ta dzieli na kilka opowieści, napisanych nie tylko z perspektywy tytułowej córki generała... Pierwsza opowieść napisana jest z perspektywy Magdaleny, jest ona krótka i tak naprawdę jest wstępem do opowieści Elise, czyli córki generała, jej kontynuacją jest opowieść jej przyjaciółki Haliny, a całą tę historię zamyka opowieść Andrzeja, czyli zakochanego Polska w Niemce. Jak widać, książka ta opisuje trudną miłość, która miała swój początek w ciężkich czasach przedwojennych w Wolnym Mieście Gdańsk. Bardzo zainteresowana mnie ta historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Mimo tego, że pełno w niej bólu, strat i walki o przetrwanie, czytało mi się ją lekko i szybko. Oprócz interesujących miłosnych wątków występowały też wątki związane z przyjaźnią, które bardzo mi się podobały. Według mnie autorka tej książki bardzo obrazowo przedstawiła czasy przedwojenne, w których czuć było zbliżającą się wojnę oraz czasy wojenne, które były okropnym okresem w życiu wielu ludzi. W tych opisach można zauważyć ogólną nienawiść Polaków z Niemcami, jaka wtedy panowała, a także zafascynowanie ideologią Hitlera wśród Niemców, nawet tych kilkunastoletnich. Podczas czytania nie zabrakło drastycznych scen spowodowanych działaniami wojennymi. Ogólnie była to dla mnie smutna książka, która na przykładzie bohaterów pokazuje to, jak przewrotne może być życie i jak takie wydarzenia jak wojna, mogą zmienić jego bieg...

„Córka generała” Magdalena Witkiewicz 
„Córka generała” była dla mnie poruszającą, smutną, ale i też zawiłą i piękną powieścią z historią w tle. Przeczytałam już masę świetnych książek Magdaleny Witkiewicz, jednak na jej powieść historyczną trafiłam pierwszy raz i również mogę powiedzieć o niej, że jest świetna. Dlatego, jeśli lubicie powieści wojenne, z historią w tle, skrywające piękną, poruszającą historię, która miała miejsce w tych ciężkich czasach, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Z pewnością nie pożałujecie!

Kończąc tę recenzję, życzę wszystkim odwiedzającym mnie, wszystkiego dobrego w Nowym Roku 😊 



„Kiciusie, koty, sierściuchy” Tomasz Betcher, Karolina Głogowska, Magdalena Kruszewska, S.J. Lorenc ...

Lubicie sięgać po opowiadania? Ja nieszczególnie, dlatego musi w nich być coś, co mocno przyciągnie mnie i zachęci do przeczytania, abym zdecydowała się po nie sięgnąć. W zbiorze opowiadań „Kiciusie, koty, sierściuchy”, będącym pracą zbiorową jedenastu autorów, były to oczywiście nic innego jak koty! Tak więc, jeśli ciekawi Was ta książka, to zapraszam na recenzję.





„Kiciusie, koty, sierściuchy” 
Książka ta zawiera jedenaście opowiadań. Każde z nich opisuje ciekawe historie z udziałem kotów. W niektórych są one przedstawione jako urocze kiciusie, a w innych jako demoniczne wcielenie. Czasami w opisanych historiach przynoszą pecha, a czasami szczęście. Każda z tych jedenastu opowieści jest inna, zobaczcie sami!

1. „Nieszczęścia chodzą trójkami” Tomasz Betcher. W tym opowiadaniu wszystko wskazuje na to, że czarny kot przynosi nieszczęście.

2. „Kot wiedźmy” Karolina Głogowska. Historia ta przypominała mi baśń, w której dobro zawsze zwycięża, zło zostaje ukarane, a pojawienie się kota zwiastuje problemy.

3. „Księżniczka w butach” Magdalena Kruszewska. W opowieści tej jedynym kotem był coach kariery i biznesu Julian Kot.

4. „Poltergeist” S.J. Lorenc. Jest to opowieść napisana z perspektywy kota Mishy, przygarniętego przez pana Pawła.

5. „Electro Maestro & Melody” Ewa Małecki. Historia ta opisuje ciekawą przygodę znanego didżeja, w której pojawiła się słodka kotka Melody.

6. „Raz, dwa, trzy” Katarzyna Berenika Miszczuk. Opowiadanie to jest w słowiańskim klimacie, w którym występuje tajemniczy rudy kot.

7. „Strażnik dusz” Joan Neumann. Historia opisana oczami kota, którą dokładnie podsumowuje pierwsze zdanie: „Z ludźmi zawsze są problemy, nawet gdy są martwi!”

8.„Pso(ko)tek Aga Sana. Przyjemna opowieść dla tych, którzy nie tylko lubią kotki, ale i też pieski.

9. „Rudzik” Wojciech Wojnicz. Piękna wzruszająca historia dla fanów opowieści z wątkiem historycznym i oczywiście kotów.

10. „Lepki” Marek Zychla. Opowieść, w której występuje pewien kot, któremu niestraszne były osiedlowe zbiry, z którymi lepiej nie zadzierać...

11. „Gorzki gigant Racucha” Izabela Żukowska. Opisuje przygody Pani X poszukującej rudego kota, który jej uciekł.



„Kiciusie, koty, sierściuchy” 
Niektóre z tych opowieści spodobały mi się bardziej, niektóre mniej, ale każda z nich była dla mnie fajnym umilaczem czasu. Postanowiłam przybliżyć Wam dwie opowieści, które najmocniej mi się spodobały i najbardziej zapadły w mojej pamięci. Są to „Nieszczęścia chodzą trójkami” i „Rudzik”.

„Nieszczęścia chodzą trójkami” była dla mnie bardzo ciekawą opowieścią. Opisywała historię Karoliny, którą w ostatnim czasie spotykały same problemy. Z początku może się wydawać, że wszystkie nieszczęścia, które spotykają Karolinę, są spowodowane pojawieniem się w jej życiu czarnego kota Ramzesa. Jednak tak naprawdę okazuje się, że jest on wielkim bohaterem i wiernym przyjacielem swojej pani, który uratował jej życie i w trochę dość drastyczny sposób uwolnił od toksycznego męża. Bardzo spodobało mi się to, opowiadanie, a szczególnie lojalność i wierność kota Ramzesa względem swojej pani.

„Rudzik” było to dla mnie piękne i wzruszające opowiadanie o przebaczaniu i o miłości rodzicielskiej. Anna przez wiele lat była skłócona ze swoim ojcem, jednak zawsze mogła liczyć na jego ciche wsparcie, o którym nie wiedziała. Niestety wszystko zrozumiała dopiero po jego śmierci. W tej opowieści istotną rolę odegrał różaniec, który Anna otrzymała od ojca i związana z nim opowieść historyczna. Był w tej opowieści także kotek Rudzik, który przez wiele lat był kotem Anny, jednak nie widział jej przez długi czas, mimo to oboje nie mogli o sobie zapomnieć. Bardzo spodobało mi się to wzruszające opowiadanie opisujące relacje Anny z jej ojcem, a także wzajemna miłość kota do swojej pani, która nie minęła pomimo wielu lat rozłąki. 

„Kiciusie, koty, sierściuchy” 
„Kiciusie, koty, siersciuchy” jest fajnym zbiorem opowiadań, który przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi kotów. Bardzo miło spędziłam czas z tą książką, niektóre opowiadania były według mnie naprawdę piękne, a niektóre były miłym umilaczem czasu, o którym szybko zapomnę. Myślę, że jeśli lubicie koty lub po prostu potrzebujecie lekkiej niezobowiązującej lektury składającej się z jedenastu ciekawych opowiadań, to ta książka będzie dla Was w sam raz.

„Kiciusie, koty, sierściuchy” 


„Dziedzictwo” Kaja Owczarczyk

Czy interesują Was książki, w których występuje trauma międzypokoleniowa? Według mnie jest to trudny, ale i też ciekawy temat. W książce „Dziedzictwo” Kai Owczarczyk trauma ta miała swój początek już w czasach wojennych i ciągnęła się z pokolenia na pokolenie... Jeśli ciekawi Was ta historia, to zapraszam na recenzję. 


 „Dziedzictwo” Kaja Owczarczyk
Rok 1938. Żyjąca wtedy w Warszawie Zofia jest panienką z dobrego domu. Rozpoczyna naukę śpiewu oraz marzy o karierze, jednak kiedy poznaje młodą żydówkę Rachelę, wszystko się zmienia. Zofia jest nią zafascynowana i z czasem Rachela staje się jej bardzo bliska. Sytuacja zmusza dziewczynę do tego, aby zmierzyć się z prawdą o sobie. Nagle wybucha wojna, podczas której Zofia angażuje się w działania konspiracyjne. Czy po wielu latach zdoła wypowiedzieć swoje cierpienie, które gromadziło się w niej latami?

Rok 1993. Ida, wnuczka Zofii, jest pełną zapału psychiatrą, która przyjeżdża do Sztutowa, aby opiekować się chorą babcią. Jednocześnie próbuje pogodzić swój wyjazd z pracą i próbami ratowania swojego małżeństwa. Czy niepokojące dolegliwości, które odczuwa, poprowadzą ją do odkrycia idei traumy międzypokoleniowej? Jakie rodzinne sekrety zostawiły swój ślad na jej psychice? 

 „Dziedzictwo” Kaja Owczarczyk
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Są w niej dwie płaszczyzny czasowe, czyli czasy wojenne i powojenne, które poznajemy z opowieści Zofii i czasy bardziej współczesne, czyli 1993 rok, w którym Ida próbuje odkryć źródło swojej traumy. Obie płaszczyzny czasowe były dla mnie tak samo ciekawe. Dzięki opowieści Zofii poznajmy nie tylko ciężkie czasy wojenne, ale i ból nieszczęśliwej miłości, związku bez miłości i macierzyństwa pozbawionego głębszych uczuć. Z kolei Ida, mimo że była psychiatrą, nie miała szczęśliwego życia prywatnego, ani dobrych relacji z matką, dlatego, aby zrozumieć siebie oraz swój problem, który ją blokował w osiągnięciu szczęścia, musiała zmierzyć się z tym, co przeżyła Zofia w przeszłości. Na przykładzie Idy można zobaczyć to, jaki ślad na psychice potrafią odcisnąć nieprzepracowane straty. Czytając tę książkę, można też zobaczyć, jak trudna do zdiagnozowania bywa trauma międzypokoleniowa, która niestety dotyka tak naprawdę wiele osób. 

 „Dziedzictwo” Kaja Owczarczyk
„Dziedzictwo” jest ciekawą powieścią, w której przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Na przykładzie jej bohaterek można przybliżać sobie zagadnienie transgeneracyjnej traumy, która bywa wielkim problemem utrudniającym życie, dlatego myślę, że warto poznać tę książkę. Polecam ją miłośnikom wojennych historii, powieści pełnych tajemnic z przeszłości i wszystkim tym, którzy, tak jak Idą, próbują zrozumieć siebie. Czas z tą książką z pewnością nie będzie stracony.



„Rdzeń” Weronika Mathia

Jaki thriller ostatnio wywarł na Was wielkie wrażenie? Ja zawsze staram się wybierać interesujące książki należące do tego gatunku, które za...